Legenda pojedzie na mundial ze szpitala? "Nie mogę odejść jak tchórz"

2 godzin temu
- Nie jestem w najlepszej formie, więc gdybym miał inną opcję, zrezygnowałbym - powiedział w rozmowie z "The Guardian" Mircea Lucescu. 80-letni szkoleniowiec w ostatnich miesiącach mocno podupadł na zdrowiu, a przecież Rumunia zagra w barażach o mistrzostwa świata. - Nie mogę odejść jak tchórz - powiedział Lucescu.
Lucescu to bez wątpienia jeden z najbardziej doświadczonych szkoleniowców prowadzących reprezentacje narodowe. W trakcie kariery odnosił sukcesy z Dinamo Bukareszt, Rapidem Bukareszt, Galatasaray, Besiktasem czy Dynamo Kijów, gdyż w każdym z tych klubów zdobywał krajowe mistrzostwa. Najbardziej znany jest jednak z prowadzenia Szachtara Donieck, który pod jego wodzą zdominował rozgrywki w Ukrainie, a w 2009 roku sięgnął po Puchar UEFA.

REKLAMA







Zobacz wideo Oskar Pietuszewski i jego "odpały"! "Kopiował Zlatana"



Wylądował w szpitalu, ale przekonuje: "Musimy wierzyć w naszą szansę na awans"
Lucescu w 2024 roku objął stery reprezentacji Rumunii. Ta pod jego wodzą wyglądała przeciętnie. W swojej grupie eliminacji mistrzostw świata zajęła trzecie miejsce, za Austrią oraz Bośnią i Hercegowiną. Do baraży awansowała dzięki zwycięstwu w Dywizji C Ligi Narodów, ale tam od razu zmierzy się z bardzo mocną Turcją na wyjeździe. Na domiar złego wiekowy szkoleniowiec boryka się z problemami zdrowotnymi, gdyż od grudnia aż trzy razy trafiał do szpitala.


- Kiedy lekarze powiedzieli mi, iż mogę kontynuować trenowanie zespołu, skupiłem się na tym, co muszę zrobić dla Rumunii. Rozmawiałem z federacją, a w niej powiedzieli mi, iż nie mogą znaleźć rozwiązania tej sytuacji. Nie jestem w najlepszej formie, więc gdybym miał inną opcję, zrezygnowałbym. Ale podkreślam: nie mogę odejść jak tchórz. Musimy wierzyć w naszą szansę na awans - powiedział Lucescu do "Guardiana".
Jednocześnie nie chciał zdradzić charakteru swojej choroby w obawie, iż stałaby się ona głównym tematem przygotowań do baraży.


80-latek zapewnił jednak, iż podczas pobytu w szpitalu utrzymywał stały kontakt z zawodnikami oraz sztabem, a także analizował mecze Turcji. Dodatkowym smaczkiem w starciu z tym rywalem jest to, iż spotkanie odbędzie się na stadionie Besiktasu, czyli klubu, który kiedyś prowadził.



Lucescu: - To jeden z najlepszych stadionów, na jakich kiedykolwiek byłem. Kiedy przeciwna drużyna ma piłkę, trybuny wywierają presję. A to jest niezwykła presja. Nie wiem, czy da się jakoś zaradzić hałasowi, jaki wywołają. Będę musiał wyjaśnić moim chłopakom, tym, którzy jeszcze nie grali w Turcji, co ich czeka.
Mecz Turcja - Rumunia odbędzie się 26 marca o godzinie 18:00. Wygrany z tej pary zmierzy się z triumfatorem spotkania Słowacja - Kosowo..
Idź do oryginalnego materiału