Lechia odebrała sobie wygraną. Bobcek tym razem antybohaterem

4 godzin temu

Lechia Gdańsk prowadziła, grała w przewadze jednego zawodnika i miała wszystko pod kontrolą. Do czasu aż we własne pole karne wrócił Tomas Bobcek, sprokurował rzut karny, co ostatecznie kosztowało jego zespół stratę punktów. Lider klasyfikacji strzelców był dziś najsłabszym zawodnikiem gospodarzy, dodatkowo wykartkował się na kolejny mecz z Motorem, a Lechia tylko zremisowała 1:1 z grającą całą drugą połowę w dziesiątkę Cracovią.

Rzadko zdarza się, by obie drużyny dobrze weszły w mecz. A tak było w Gdańsku, gdzie od pierwszej minuty jedni i drudzy mocno chcieli zaznaczyć swoją obecność na boisku. W przypadku gospodarzy do mocnych rozpoczęć jesteśmy już przyzwyczajeni i tym razem to samo chciał zrobić choćby Tomas Bobcek, który już na początku spotkania popisał się indywidualną szarżą i strzałem z ostrego kąta.

Cracovia nie pozostała dłużna i także odpowiedziała przejściem do ofensywy. Z ostrego kąta gwałtownie strzelał przesunięty z konieczności na środek ataku Martin Minczew, pod obiema bramkami kotłowało się też po stałych fragmentach gry. Groźniej było pod tą strzeżoną przez Alexa Paulsena, gdzie najpierw z bliskiej odległości ponad poprzeczką strzelił Karol Knap (ile tam mogło być metrów: dwa? Trzy?), a później Oskar Wójcik gorączkowo domagał się podyktowania jedenastki, gdy piłka odbiła się od ręki Matusa Vojtki.

– Sędzia powiedział, iż jak była ręka, to naturalnie ułożona – mówił w przerwie meczu dla Canal+ obrońca Cracovii, tłumacząc co usłyszał od sędziego Tomasza Kwiatkowskiego.

Lechia – Cracovia. Pierwsza połowa dla gospodarzy

Pierwszy kwadrans minął więc błyskawicznie, Pasy oddały trzy celne strzały, było też kilka niecelnych, a to wcale nie tak, iż Lechia była tłem dla przyjezdnych z Krakowa. I to, iż potrafi zdobywać bramki udowodniła kilka minut później.

Akcja bramkowa była nadzwyczaj prosta. Iwan Żelizko posłał długie podanie do swojego kolegi ze środka pola, Rifeta Kapicia, a ten przyjął, zszedł do środka i uderzył. Pomógł mu pech obrońców Cracovii – najpierw poślizgnął się Traore, później piłka odbiła się jeszcze od próbującego zablokować strzał Wójcika. Madejski rzucił się w prawo, piłka po rykoszecie poleciała w lewo i Lechia wyszła na prowadzenie.

Po zdobytej bramce Biało-Zieloni tylko przez chwilę mieli problem z utrzymaniem kontroli nad meczem. Aktywny, ale często osamotniony był Pau Sans, to po faulu na nim dobrą okazję z rzutu wolnego miał Mateusz Klich (strzelił lekko i ponad bramką), ale zryw Cracovii trwał tylko kilka minut. Im dłużej trwała pierwsza połowa, tym wyraźniej zarysowywała się przewaga Lechii.

Blisko naprawdę efektownej asysty był choćby Vojtko, gdy po jego centrze centymetrów zabrakło Bobckowi do przejęcia podania, często do gry pokazywał się też Mena, wchodząc w dryblingi i długo holując piłkę. Choć w pewnym momencie Johnowi Carverowi mogło chodzić już po głowie zagranie w stylu Marka Papszuna:

– Brawo Camilo, świetny drybling! Świetny drybling, tylko w stronę naszej bramki!

Ale gdy w końcu Mena połapał się na którą bramkę atakuje Lechia, efekt był natychmiastowy. W 42. minucie Knap zatrzymał nieprzepisowo Kolumbijczyka po raz pierwszy, cztery minuty później zatrzymał go nieprzepisowo po raz drugi. Jedna żółta kartka, druga i Knap zapracował na szybsze wolne, osłabiając swoją drużynę.

Co też zrobił Karol Knap

Dwie żółte kartki w odstępie czterech minut i Cracovia gra w osłabieniu…

Oglądaj: https://t.co/ggj8f4SfRP pic.twitter.com/fU4W4YHNEh

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 6, 2026

Po czerwonej kartce mało brakowało, a Lechia dobiłaby jeszcze przeciwnika tuż przed przerwą, gdy Matej Rodin efektownie uderzył z pola karnego, ale świetną interwencją popisał się wówczas Madejski. A były obrońca Lechii był bliski zdobycia bramki przeciwko swojej byłej drużynie.

Bobcek tym razem antybohaterem

Pierwszy kwadrans drugiej połowy nie wskazywał na to, by Lechii w tym meczu miała stać się jeszcze krzywda, ale taki jest futbol – czasami wystarczy jedno kopnięcie, by zmienić losy spotkania.

Tym razem tym kopnięciem było to Tomasa Bobcka, który potwierdził starą piłkarską prawdę, iż napastnik we własnej szesnastce powoduje nieszczęście. Bezradna długimi fragmentami Cracovia wyrównania szukała w bezpośrednich rzutach piłki z autu w pole karne i po jednym z nich Bobcek, chcąc wybić piłkę, trafił nogą prosto w głowę Traore. To był ewidentny rzut karny.

A iż jedenastkę na bramkę bez większego problemu zamienił Ajdin Hasić, w 63. minucie niespodziewanie na tablicy wyników wyświetlił się rezultat 1:1. Na domiar złego dla Lechii – Bobcek przy okazji wyeliminował się z kolejnego spotkania (wyjazdowego z Motorem), oglądając czwartą żółtą kartkę w tym sezonie.

Hasić wyrównuje z jedenastego metra!

A karnego faulem sprokurował… Tomas Bobcek

Oglądaj: https://t.co/ggj8f4SfRP pic.twitter.com/YMkTgBKnSq

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 6, 2026

Stracona bramka nagle wytrąciła impet z Lechii, a w piłkarzy Cracovii jakby wstąpiły nowe siły i wiara w to, iż uda się wywalczyć punkt mimo niesprzyjających warunków. I do końca meczu gospodarze bili jedynie głową w mur, nie mogąc przedrzeć się przez obronne zasieki gości.

Blisko przełamania defensywny byli tylko dwukrotnie – raz, gdy Dawid Kurminowski znalazł się tuż przed bramką rywala, ale w ostatniej chwili piłkę spod nóg wybił mu Traore, i w ostatniej minucie doliczonego czasu gry, gdy sprzed pola karnego strzelał niepilnowany Cirković, ale kapitalną paradą popisał się Madejski. I właśnie za tę interwencję przyznajemy mu tytuł plusa meczu.

Lechia wciąż bez porażki, ale tym razem traci punkty

Lechia kontynuuje więc serię meczów bez porażki, ostatni raz w Ekstraklasie przegrała na początku listopada, ale raczej nie może być zadowolona z dzisiejszego rezultatu. Remis z osłabioną Cracovią to raczej strata dwóch punktów, a nie dopisanie jednego.

Pasy, które na początku drugiej połowy wyglądały zaś na pogodzone z przegraną cały czas krążą wokół strefy premiowanej pucharami. Po zakończeniu meczu mają tyle samo punktów co czwarte Zagłębie, choć mecz mniej (i dwa punkty mniej) ma czający się za nimi Raków Częstochowa.

Lechia jest dziesiąta, choć przy drobnych różnicach punktowych mogła być o wiele wyżej. Gdyby nie punkty stracone dzisiaj i odjęte na początku sezonu – dziś byłaby właśnie tam, gdzie Cracovia.

Lechia Gdańsk – Cracovia 1:1 (1:0)

  • 1:0 – Kapić 20′
  • 1:1 – Hasić 63′ (z karnego)

Czerwona kartka: Knap 45+1′ (Cracovia).

Noty:

Lechia Gdańsk: Paulsen 5 – Wójtowicz 4, Pllana 5, Rodin 5, Vojtko 5 – Mena 6, Kapić 6, Żelizko 5, Cirkovic 4 – Bobcek 3, Sezonienko 4.

Z ławki: Kurminowski 4, Kłudka – grał zbyt krótko.

Cracovia: Madejski 7+ – Sutalo 5, Wójcik 4, Traore 6, Knap 2- – Hasic 5, Al Ammari 5, Klich 4, Praszelik 4, Sans 5 – Minczew 4.

Z ławki: Piła 4, Dominguez, Kameri, Tabisz, Selan – grali zbyt krótko.

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski 3.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

  • Korona przegrała nie tylko na boisku. Syf na trybunach
  • Od dominacji do szoku. Korona przegrała z Zagłębiem wygrany mecz
  • Koniec spekulacji. Marian Huja wypożyczony z Pogoni Szczecin

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału