Lebiediew ze sporymi nadziejami przed półfinałem DPŚ. „Oby gwiazdy nam sprzyjały”

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Już w piątek Andrzej Lebiediew i reprezentacja Łotwy staną przed szansą awansu do wielkiego finału Drużynowego Pucharu Świata. 32-latek w wypowiedzi dla portalu Speedway Grand Prix nie ukrywa, iż jazda przed własną publicznością jest dla niego dodatkową motywacją, a presję wynikającą z jazdy na własnym terenie odbiera jako coś pozytywnego. Ma on też nadzieję, iż zarówno on, jak i koledzy z reprezentacji pokażą w piątek to, co potrafią najlepiej oraz iż szczęście będzie po ich stronie.

Domowy turniej to zawsze coś wspaniałego. Cieszę się, gdy moi przyjaciele i rodzina siedzą na trybunach, a cały stadion kibicuje właśnie mi. To niesamowite uczucie. Mam okazję doświadczać tego przez dwa dni z rzędu – najpierw z reprezentacją Łotwy, a potem w GP. Mam nadzieję, iż zaliczymy udany trening i wywalczymy świetny wynik. Start przed własną publicznością to mieszanka uczuć. Wywołuje presję, ale daje też cudowne poczucie, od którego robi się cieplej na sercu. Nie wiem, jak to dokładnie wytłumaczyć, ale wyjeżdżasz na tor i czujesz się jak w domu. To właśnie sprawia, iż uśmiecham się przed podjechaniem pod taśmę. Gdy byłem młodszy i ścigaliśmy się w Daugavpils, czułem wyłącznie presję. Teraz również ją czuję, ale to pozytywna presja. Jestem starszy, mam większe doświadczenie i to naprawdę daje mi mnóstwo dobrej energii. Bardzo podobały mi się ostatnie lata w Rydze i mam nadzieję, iż ten rok również będzie dla mnie udany. Mam po prostu nadzieję, iż w piątek każdy z reprezentacji Łotwy trafi ze swoim dniem, a gwiazdy na niebie będą nam sprzyjać. Kibice mogą być naszym piątym zawodnikiem i bardzo nam pomóc. Mam nadzieję, iż nawiążemy twardą walkę z pozostałymi drużynami – mówi Lebiediew.

„Klucz to regularność”

Przed rokiem Lebiediew należał do najściślejszej czołówki w cyklu, zajmując w nim szóste miejsce. W obecnej kampanii Łotyszowi wiedzie się jednak nieco gorzej. 32-latek nie ma natomiast zamiaru załamywać rąk, tylko stara się jak najciężej nad sobą pracować, aby po karierze nie musieć niczego żałować.

W SGP kluczem jest regularność, a w tym roku mi jej zabrakło. W zeszłym sezonie jeździłem równej i dlatego byłem szósty na świecie. Zimą mówiłem sobie, iż chcę być jeszcze bliżej czołowych zawodników. Uważam jednak, iż wciąż jestem młody, patrzę w przyszłość i chcę nad sobą pracować. przez cały czas sprawia mi to ogromną frajdę, a gdy czuję euforia z jazdy, naciskam jeszcze mocniej. Kiedy kiedyś zakończę karierę, będę mógł powiedzieć, iż dałem z siebie wszystko – mówi.

Andrzej Lebiediew
Idź do oryginalnego materiału