Lał deszcz, a Como lało United! To koniec Carricka?

1 dzień temu

Sezon 2025/26 był dla Como historyczny. Awans do Ligi Mistrzów i półfinał Coppa Italia miał być dopiero rozgrzewką dla kibiców. I kto wie, czym jeszcze zaskoczą w regionie Lombardii, skoro już teraz piłkarze Cesca Fabregasa prezentują tak wysoki poziom. W spotkaniu trzeciej kolejki fazy ligowej Como rozbiło Manchester United 4:1. Nico Paz bawił się w najlepsze – zanotował dwa gole i asystę. Coraz trudniej ufać Michaelowi Carrickowi w roli tego, który okiełzna sportowy kryzys Czerwonych Diabłów.

Okoliczności meczu

Na kilkanaście godzin przed spotkaniem zaczęto spekulować na temat ewentualnego przełożenia rywalizacji. W Como spodziewano się bowiem nieco ponad 60 milimetrów opadów, dodatkowo w Lombardii obowiązywał żółty alert pogodowy. Finalnie jednak na Stadio Giuseppe Sinigaglia wszystko odbyło się zgodnie z planem – mecz rozegrano bez przeszkód, choć padało.

Cesc Fabregas nie mógł skorzystać z Assane Diao i Jesusa Rodrigueza – skrzydłowi doznali kontuzji. Włosi dokonali w związku z urazem tego drugiego zmianę medyczną pod kątem rejestracji i dokoptowano do składu Maxence’a Caquereta.

Po 325 dniach do gry w barwach United powrócił z kolei Matthijs de Ligt, co dla Carricka jest namiastką dobrej wiadomości. Czerwone Diabły w ostatnim czasie mają w drużynie szpital. Poza dostępnością byli np. Patrick Dorgu, Lenny Yoro, Marcus Rashford, Benjamin Sesko czy Lisandro Martinez.

The Sinigaglia is ready https://t.co/A7JJ0WXPJx

— Como1907 (@Como_1907) October 21, 2026

Como XI: Butez – Couto, Ramon, Kempf, Valle – Perrone, Milla – Da Cunha, Paz, Baturina – Douvikas,

United XI: Lammens – Dalot, de Ligt, Maguire, Mazraoui – Mount, Santos – Mbeumo, Tielemans, Cunha – Fernandes.

Paz czyli (s)pokój. Nieinwazyjna gra Czerwonych Diabłów

Spotkanie już od samego spotkania nabrało dynamiki. W ciągu 120 sekund mieliśmy dwie dobre okazje. Najpierw Diogo Dalot zszedł na lewą nogę i uderzył niecelnie, a następnie gospodarze bardzo gwałtownie objęli prowadzenie.

Da Cunha podał do Nico Paza. Argentyńczyk nie potrzebował zbyt wiele miejsca i przymierzył przy słupku bramki Lammensa. Playmaker wychowany piłkarsko w Realu Madryt zaczął tym samym swoje show.

𝐍𝐈𝐂𝐎 𝐏𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐙! 𝐂𝐎 𝐙𝐀 𝐓𝐑𝐀𝐅𝐈𝐄𝐍𝐈𝐄!

Como prowadzi z Manchesterem United!

Transmisja meczu: https://t.co/Nlao77caWq https://t.co/TvaPtBLoQF

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 21, 2026

Dziwnie to zabrzmi w kontekście zespołu Premier League, ale Czerwone Diabły nie nadążały za tempem gry Como. Drużyna z Wysp Brytyjskich wyraźnie odstawała. Zespół Carricka przez długi fragment pierwszej części meczu nie stwarzał choćby zagrożenia pod bramką Buteza.

Co innego Lariani. Jacobo Ramon podał na kilkanaście metrów do Martina Baturiny, a Francuz zagrał długie podanie do Tasosa Douvikasa. Grek nie rozmyślał długo i uderzył na bramkę, ale górą był Lammens. Były napastnik Celty Vigo i Utrechtu niedługo później otrzymał świetną piłkę od Yana Couto, ale źle uderzył.

Różnica między rywalami była bardzo widoczna. Środek pola United nie istniał. Nico Paz robił co chciał, a wielu zawodników Fabregasa robiło sobie dobrą reklamę (np. wspomniany już Da Cunha)

Granie w piłkę w deszczu też może być przyjemne

Trudno było jakkolwiek pochwalić drużynę gości. Bruno Fernandes był cieniem samego siebie, Bryan Mbeumo był obecny na placu jedynie ciałem. Carrick przed drugą połową dokonał dwóch zmian i wprowadził na boisko Carlosa Balebę. Andrey Santos totalnie nie podołał.

Co innego Nico Paz, który w pierwszym kwadransie po przerwie świetnie podał na wolną przestrzeń między Maguire’em a de Ligtem, a Douvikas uderzył pod poprzeczkę. Lepsza z drużyn powiększyła tym samym przewagę.

W Lombardii słyszeli prawdopodobnie przysłowie o kuciu żelaza, bo Como ani myślało o zaprzestaniu ataków. Minimalnie obok słupka chybił z lewej nogi Martin Baturina. A katastrofa Baleby trwała dalej… Jego podanie przechwycił Paz, popędził w pole karne i pokonał ponownie Lammensa. United nie miało choćby punktu zaczepienia.

COMO 3⃣:0⃣ Manchester United!

Gospodarze z przytupem rozpoczęli drugą połowę! Na listę strzelców wpisał się Anastasios Douvikas i ponownie Nico Paz!

Transmisja meczu: https://t.co/Nlao77caWq https://t.co/oJfhTUFIT4

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 21, 2026

Kameruńczyk już po kwadransie z ławki złapał kartkę, popełnił błąd prowadzący do bramki rywala i… w sumie powinien wylecieć z boiska.

Angielska drużyna budziła się bardzo powoli. Z ponad 25 metrów nieoczekiwanie uderzył Amad Diallo, a Butez z najwyższym trudem obronił to uderzenie. Włosi dobili rywala na kwadrans przed końcem. Wchodzący z ławki Kaiki doskonale dośrodkował w pole karne, a bierność obrońców wykorzystał… stoper Jacobo Ramon. Wszystko to z akcji, a nie dlatego, iż Hiszpan pozostał po stałym fragmencie. Como było w trybie „la zabawa”.

Na otarcie łez wynik ustalił inny joker, Joshua Zirkzee. Świetnie podał mu Amad Diallo. Był to największy pozytyw całego meczu, jeżeli chodzi o Anglików. Michael Carrick zostanie niedługo zwolniony? Totalnie nie bylibyśmy zdziwieni takim stanem rzeczy.

Como – Manchester United 4:1 (1:0)

  • 1:0 – Nico Paz – 2′
  • 2:0 – Tasos Douvikas – 49′
  • 3:0 – Nico Paz – 57′
  • 4:0 – Jacobo Ramon – 76′
  • 4:1 – Joshua Zirkzee – 90+1′

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Co z meczem Como – United w Lidze Mistrzów?
Kryzys Manchesteru United. Ośmiu piłkarzy kontuzjowanych
Cud w Como. W Lidze Mistrzów zagrają u siebie, choć to było nierealne

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału