Nie będziemy dobrze wspominać wyścigu 6h Imoli, rozpoczynającego sezon 2026 Długodystansowych Mistrzostw Świata, choć w pewnym momencie wydawało się, iż może zakończyć się pozytywnie.
AF Corse #83 rozpoczynało rywalizację z 8. pozycji, wywalczonej wczoraj przez Roberta Kubicę. Jako pierwszy w żółtym Ferrari 499P zasiadł Phil Hanson, który stracił jedno miejsce na starcie.
Anglik długo jechał na 9. pozycji, oszczędzając paliwo i opony. Prototyp z numerem 83 zjechał do boksów nieco później, nie zmieniał opon, a na tor wrócił na 6. pozycji.
Na tym samym miejscu samochód przejmował Yifei Ye, który awansował za sprawą kar przejazdu przez boksy dla Ferrari #50 i Cadillaka #12. Jadąc na 4. miejscu, Ye popełnił błąd, który kosztował AF Corse spadek na 6. miejsce. Podczas stintu Chińczyka zaczęły pojawiać się informacje o nadciagających opadach, a w niektórych partiach toru pojawiły się krople deszczu.
Na 2 godziny przed końcem rywalizacji, tak wyglądała sytuacja:

Gdy Robert Kubica wsiadał do auta, były doniesienia o dość mocnym deszczu za 10-15 minut. AF Corse postanowiło nie dawać Polakowi nowych opon mimo, iż obecne były mocno zużyte. Na zmianę opon potrzeba by dodatkowych kilku sekund, a potem trzeba byłoby je dogrzać, co też kosztowałoby kilka sekund. Wobec dużej szansy rychłej zmiany na opony deszczowe, postanowiono przeczekać.
𝐑𝐨𝐛𝐞𝐫𝐭 𝐊𝐮𝐛𝐢𝐜𝐚 wyjechał na tor na czwartej pozycji😎
📺 Transmisja z sześciogodzinnego wyścigu na Imoli w Polsacie Sport 2 i PS Premium 2#wec #6himola pic.twitter.com/AzMamdWzKL
— Polsat Sport (@polsatsport) April 19, 2026
Niestety, deszcz nie nadszedł i Robert przez kolejną godzinę musiał jechać na bardzo starych oponach. Zaowocowało to jego spadkiem na 9. miejsce i bardzo słabym tempem.
Dopiero na godzinę przed końcem Robert zjechał do boksów. Tak wyglądała wtedy klasyfikacja:

Wobec strat sięgających 2-3 sekund na okrążeniu, bardziej opłacało się zjechać za wcześnie i potem oszczędzać paliwo poprzez odpuszczanie gazu na prostych. I tak też Robert robił, dostając co chwila komunikat na kierownicy. Nie da się też wykluczyć, iż w aucie były inne problemy (na przykład przegrzewające się hamulce), które sprawiły, iż Polak musiał oszczędzać samochód.
Dopiero w końcówce Robert mógł przycisnąć. I wykręcił trzeci najlepszy czas wyścigu, ćwierć sekundy gorszy od najlepszego rezultatu.

Niestety, nie udało się dogonić Astona Martina i awansować na 9. miejsce.
Po minięciu linii mety Robert był bardzo niezadowolony i widać, iż rozmawiał przez radio z zespołem, kręcąc głową, gestykulując i wzruszając ramionami. Zobaczycie to poniżej:
Wygląda zatem na to, iż zespół znów nie posłuchał Roberta i wyszło im to bokiem.
Wyścig wygrała Toyota #8 przed Ferrari #51 i Toyotą #8. W pierwszej 10-tce znalazły się auta 6 różnych producentów, co pokazuje, jak wyrównany jest ten sezon WEC.
Oto wyniki rywalizacji na Imoli:

Kolejny wyścig WEC zaplanowano na 7-9 maja – na torze Spa.

4 godzin temu








