Abramczyk Polonia Bydgoszcz nie zostawiła suchej nitki na H. Skrzydlewska Orle Łódź w ostatnim spotkaniu Metalkas 2. Ekstraligi. Jednym z bohaterów spotkania po stronie gospodarzy był Krzysztof Buczkowski. Popularny ,,Buczek” zakończył domowy mecz z Orłem, dopisując aż trzynaście punktów przy swoim nazwisku. Po spotkaniu przyznał, iż przez cały czas pracują nad kilkoma elementami. Są również takie, których wytrenować się po prostu nie da.
Choć początek spotkania nie gwarantował sporych emocji na torze, to w późniejszej fazie zawodów zewnętrzna część toru pozwalała wyprzedzać szybszym zawodnikom. Jednym z nich był właśnie Krzysztof Buczkowski, który jak twierdzi, początek zawodów nie był prosty, ale zespół poradził sobie z rywalem.
Ten początek był dosyć trudny. Ale poradziliśmy sobie jako drużyna. Poradziliśmy sobie świetnie. Ja pojechałem w Bydgoszcz w końcu bardzo dobre zawody, więc bardzo się z tego cieszę.
Trening dzień przed był bardzo owocny
Krzysztof Buczkowski przyznał, iż trening, który odbył się dzień przed spotkaniem, bardzo pomógł gospodarzom. Tor był bardzo porównywalny do warunków z dnia poprzedniego, co na pewno mocno pomogło przygotować się lepiej do spotkania z wiceliderem tabeli. Opinię na ten temat podziela kierownik drużyny Krzysztof Kanclerz. Kłóci się to jednak z opinią Wiktora Przyjemskiego, który miał inne zdanie na temat toru w Bydgoszczy tego dnia.
Trening był owocny, powiem tak. Tor był bardzo powtarzalny co do wczoraj. Wczoraj był ten trening co prawda o godzinie 15:00, natomiast nic się praktycznie od niego nie zmieniło. Troszkę się inaczej układał, ale to wynika z tego, iż tam jeździmy sami a tutaj piętnaście wyścigów. Czterech zawodników w biegu. Troszkę inaczej się zachowuje, ale jesteśmy na dobrej drodze.
Praca z torem układa się dobrze, choć do perfekcji brakuje
Jedną z większych bolączek Abramczyk Polonii Bydgoszcz od zeszłego sezonu było przygotowanie toru w dniu meczowym, który odpowiadałby temu z treningów. Ze słów lidera ,,Gryfów” da się wywnioskować, iż ta sztuka jest już o wiele bardziej opanowana przez Polonię niż do tej pory. Czy to jednak koniec z intensywnymi pracami torowymi mającymi na celu jak najdokładniejsze odwzorowanie warunków z treningu w dniu meczowym?
Myślę, iż jeszcze czeka nas dużo pracy. Jest na pewno okej. Musimy jednak być czujni. Pracujemy dalej. Trenujemy i jeździmy, żeby wiedzieć, jak się na tym torze zachowywać.
Jazda parą w Bydgoszczy to nie lada wyzwanie
Tor w Bydgoszczy w tej chwili charakteryzuje się jedną bardzo szybką linią jazdy. Naturalnie przez to gdy drużyna chcę dowieźć podwójne zwycięstwo do mety, trzeba pójść na kompromis. Jeden z zawodników drużyny musi schować się za swoim partnerem i jechać do mety gęsiego. Drugą opcją jest jazda po drugiej ścieżce. Dzięki czemu zamyka się rywalowi jakiekolwiek miejsce na atak. Druga ścieżka jednak jest o wiele wolniejsza, co jak przyznaje ,,Buczek” sprawia delikatne problemy w jeździe parą w Bydgoszczy.
Tor jest problematyczny. Trudny do jazdy parą. Ta ścieżka jest tak naprawdę jedna. W tym piętnastym Szymon mnie zobaczył kątem oka i puścił mnie przed siebie. Ja jechałem swoją linią. Wszystko więc tutaj zagrało. Myślę, iż ta jazda parą jest coraz lepsza w naszym wykonaniu. Tego natomiast nie da się wytrenować. Tutaj muszą się złożyć na to warunki i szybkie motocykle obu zawodników.
Krzysztof Buczkowski











