Królewski zabrał głos o zmianach trenerów. Wyjaśnił, od czego zależy posada Jopa w Wiśle Kraków

1 godzina temu

Czy dobra seria wystarczy, by trener mógł spokojnie myśleć o przyszłości? Jarosław Królewski przekonuje, iż ocena szkoleniowca sięga znacznie dalej niż tabela. Prezes Wisły Kraków przedstawił swoje podejście przy okazji komentarza do trenerskich roszad w Rakowie Częstochowa.

Punktem wyjścia był powrót Dawida Szwargi do Rakowa. Królewski odniósł się do decyzji Michała Świerczewskiego, zwracając uwagę na jego dotychczasowe dokonania. Podkreślił również, iż kibice i komentatorzy nie znają wszystkich okoliczności, które wpływają na działania właścicieli klubów.

Jednak najciekawsza dla sympatyków Białej Gwiazdy okazała się dalsza część wpisu. Prezes przeszedł bowiem do zasad obowiązujących przy Reymonta. Zaznaczył, iż żadnego stanowiska nie można traktować jako bezwarunkowo zabezpieczonego. Dotyczy to także funkcji pierwszego trenera.

Wisła Kraków ocenia więcej niż wyniki

Królewski posłużył się dwoma skrajnymi przykładami. Według niego choćby dziesięć kolejnych wygranych nie musi uchronić szkoleniowca przed utratą pracy. Z kolei dwadzieścia porażek nie oznacza automatycznie konieczności rozstania. Było to obrazowe przedstawienie filozofii zarządzania, a nie opis obecnej sytuacji Jopa.

„Wyniki sportowe są niezwykle ważne, ale nie stanowią jedynego kryterium oceny”, napisał Królewski na platformie X.

Co zatem ma znaczenie? Prezes wskazał między innymi sposób prowadzenia zespołu, postęp oraz zgodność działań z planami klubu. Równie istotne pozostają relacje wewnętrzne i przekonanie, iż wszyscy pracują na wspólny cel. Dlatego sam bilans spotkań nie daje pełnej odpowiedzi na pytanie o przyszłość trenera.

Jop bez zapowiedzi zwolnienia

Jednocześnie wypowiedzi Królewskiego nie należy traktować jako ogłoszenia nadchodzącej zmiany. W przytoczonym wpisie nie przedstawił planu rozstania z Jopem. Wisła zajmuje szóste miejsce po jedenastu rozegranych spotkaniach, więc sportowy kontekst także ma tutaj znaczenie.

Co więcej, prezes opisał szerszą wizję funkcjonowania klubu. Chce, aby jego siła wynikała z wypracowanych metod, wiedzy i wykorzystania technologii. Dzięki temu odejście prezesa, dyrektora czy trenera nie musiałoby oznaczać budowania wszystkiego od początku.

Przy tym Królewski zostawił miejsce dla mniej mierzalnych elementów. Wspomniał o satysfakcji ze wspólnej pracy, zaangażowaniu i dobrej atmosferze. W jego ujęciu profesjonalna organizacja potrzebuje również ludzi, którzy chcą razem realizować ambitne zadania.

Dla Jopa płynie z tego jasny wniosek: wyniki pozostają ważne, ale jego pracę ocenia się w szerszej perspektywie. Natomiast sam wpis nie daje podstaw, by ogłaszać trenerski alarm przy Reymonta.

Idź do oryginalnego materiału