Galatasaray jechało na Anfield z jednobramkową zaliczką, którą wywalczyli sobie w pierwszym meczu u siebie, wygrywając 1:0. Było jasne, iż nie jest to duża przewaga, ale Liverpool jest w trakcie trudnego sezonu i turecki klub wcale nie był skazany na porażkę. Przy czym ostatecznie ją poniósł i to sromotną. "The Reds" rozjechali drużynę ze Stambułu, rozbijając ją 4:0. Tym samym to właśnie Anglicy wygrali dwumecz 4:1 i awansowali do ćwierćfinału Ligi Mistrzów (zagrają z PSG). Z kolei dla Galatasaray ten wieczór był jeszcze większym koszmarem, niż widać to na pierwszy rzut oka.
REKLAMA
Zobacz wideo Widzew ma kłopoty. Co dalej? "Dla właściciela to byłaby trauma"
Skrzydłowy Galatasaray zderzył się z bandą reklamową. Skutki były fatalne
Spotkanie fatalnie zakończyło się dla skrzydłowego gości. Noa Lang, bo o nim mowa, został w 80. minucie meczu zniesiony z boiska na noszach, zwijając się z bólu. Kilka chwil wcześniej Holender ścigał się do piłki z Curtisem Jonesem. Rozpędzony wybiegł poza linię końcową i zatrzymał się dopiero na bandzie reklamowej. Udało mu się co prawda mocno wyhamować, dzięki czemu nie wbił się w nią z dużym impetem i jeszcze zaasekurował rękoma. Jednak w przeciągu chwili padł w cierpieniu na murawę, trzymając się za prawą dłoń.
Straci kawałek palca?! Potrzebna szybka operacja
Okazało się, iż Holender tak niefortunnie przyłożył ręką w bandę reklamową, iż bardzo poważnie rozciął sobie kciuk. Internet zresztą gwałtownie obiegły drastycznie obrazki zakrwawionego palca skrzydłowego Galatasaray. Turecki dziennikarz Yagiz Sabuncoglu donosił nawet, iż Lang wręcz stracił kawałek kciuka. Ostatecznie nie wiemy jeszcze, czy jest aż tak źle, natomiast klub ze Stambułu poinformował w oficjalnym komunikacie w środku nocy, iż piłkarz trafił prosto do szpitala w Liverpoolu i w najbliższych godzinach przejdzie operację. Sytuacja jest bardzo poważna.
Co gorsza, to choćby nie jest jedyny piłkarz Galatasaray, który zakończył sromotnie przegrany mecz z kontuzją. Już w przerwie boisko niespodziewanie opuścił największy gwiazdor drużyny Victor Osimhen. Klub ze Stambułu poinformował, iż było to wymuszone podejrzeniem złamania ręki, które po spotkaniu potwierdzono. Nigeryjczyk złamał kość przedramienia i na razie ma założony gips. Potrzeba jednak kolejnych badań w ciągu najbliższych dni, by stwierdzić, czy i tutaj będzie konieczna operacja.

2 godzin temu















