Koszmar polskiego kandydata do medalu. A prowadził na ostatnim płotku

olimpiada.interia.pl 1 tydzień temu

Zastanawialiśmy, się czy Jakub Szymański jako pierwszy w historii pokona pod dachem Granta Hollowaya? Był w świetnej formie, przyleciał do Nankinu dużo wcześniej, by poznać halę, zaaklimatyzować się. I awans do finału miał być dla niego "bułką z masłem". Polak miał wyraźną przewagę na ostatnim płotku nad resztą stawki. I uderzył w ten płotek, a później potknął się, przekroczył linię toru. Finiszował trzeci, z czasem 7.63 s, zabrakło dwóch setych. I to mu ostatecznie nie wystarczyło do miejsca w finale. Nie awansował też Krzysztof Kiljan.


Idź do oryginalnego materiału