Kosmiczny mecz Andriejewej z Anisimovą w Dubaju! "Niech żałuje ten, kto nie ogląda"

1 godzina temu
- Niech żałuje ten, kto nie oglądał tego meczu - mówił Żelisław Żyżyński, komentator Canal+Sport podczas decydującego seta hitowego ćwierćfinału w Dubaju: Mirra Andriejewa - Amanda Anisimowa. Amerykanka prowadziła w nim już 5:3, potem miała piłkę meczową, a i tak doszło do tie-breaka. Anisimowa wygrała 2:6, 7:5, 7:6.
To był największy hit ćwierćfinałowy turnieju WTA 1000 na kortach twardych w Dubaju. Po wycofaniu z gry liderki światowego rankingu Aryny Sabalenki i wiceliderki Igi Świątek, Amanda Anisimowa (USA, 6. WTA) została rozstawiona z "2" (jedynkę dostała Jelena Rybakina, ale już nie ma jej w turnieju z powodów zdrowotnych). Amerykanka w ćwierćfinale zmierzyła się z rozstawioną z "5", triumfatorką turnieju z ubiegłego roku - Rosjanką Mirrą Andriejewą (7. WTA).

REKLAMA







Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"



Wielki mecz w Dubaju
Andriejewa od początku meczu przeważała. Pierwsze 50 minut gry należało zdecydowanie do niej i prowadziła 6:2, 2:0! Wtedy nastąpił zwrot w tym pojedynku.






Amerykanka wygrała aż pięć gemów z rzędu! Andriejewa potrafiła odpowiedzieć i doprowadzić do remisu 5:5. Ostatnie osiem z dziewięciu punktów w tej partii zdobyła jednak Anisimowa i było 1:1 w setach.


- Znakomicie gra Andriejewa w obronie. To jest niebywałe, jak teraz złapała tę piłkę. Na każdą niemal zawodniczkę świata taki atak Anisimowej by wystarczył, a Rosjanka się obroniła. Nie wiem, kiedy ostatni raz widziałem tak dobry mecz w defensywie - chwalił Andriejewą Żelisław Żyżyński, komentator Canal+Sport.






Dzięki świetnej grze w obronie i skutecznym kontrach Rosjanka lepiej zaczęła decydującego seta i prowadziła 3:1. Anisimowa pokazała jednak charakter i błyskawicznie odrobiła straty. Mało tego, poszła za ciosem i wygrała cztery gemy z rzędu. Doszło do pasjonującej końcówki. W dziewiątym gemie Anisimowa serwowała i miała choćby piłkę meczową! Zmarnowała ją, wyrzucając slajs z forhendu w aut. Po chwili została przełamana.



- Niech żałuje ten, kto nie oglądał tego meczu. Fenomenalny tenis, bardzo dużo jakości, różnorodności i ogromna odporność psychiczna jednej i drugiej - słusznie dodawał Żyżyński po przepięknym woleju Amerykanki. Obie zawodniczki zagrały wiele pięknych akcji. Przy stanie 5:5 po nieudanym woleju Anisimowa została przełamana. Rosjanka serwowała, by wygrać mecz, ale nie potrafiła tego wykorzystać. Doszło do tie-breaka, czyli najlepsze zakończenie, jakie mogli sobie wymarzyć kibice.
Decydujące rozdanie lepiej zaczęła Amerykanka i prowadziła aż 5:1. Takiej przewagi nie dała sobie już odebrać i wygrała tie-breaka 7:4. Pojedynek trwał aż dwie godziny i 39 minut.
Zobacz także: Arcyważne wieści dla Świątek! Tak wygląda ranking WTA po kreczu Rybakiny
W innym czwartkowym ćwierćfinale Jessica Pegula (USA, 5. WTA) pokonała 6:3, 2:6, 6:4 Dunkę Clarę Tauson (15. WTA). I to właśnie Pegula będzie rywalką Anisimowej w półfinale. Dwa pozostałe dzisiejsze ćwierćfinały to: Coco Gauff (USA, 4. WTA) - Alexandra Eala (Filipiny, 47. WTA) i Antonia Ruzic (Chorwacja, 67. WTA) - Elina Switolina (Ukraina, 9. WTA).



Ćwierćfinał w Dubaju: Mirra Andriejewa - Amanda Anisimowa 6:2, 5:7, 6:7 (4:7).
Idź do oryginalnego materiału