Kontuzje zatrzymały jego możliwości. Tłumaczy swoją decyzję

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Peter Kildemand nie tak wyobrażał sobie ostatnie wyścigi w karierze. Duńczyk złamał nadgarstek podczas rewanżowego finału KO Cup w Plymouth, gdzie ostatecznie jego Berwick Bandits sięgnęli po tytuł, ale „Pająka” zabrakło podczas dwumeczu Belle Vue Aces z Sheffield Tigers o mistrzostwo Wielkiej Brytanii. Sam zainteresowany bardzo to przeżył, ale uważa, iż taki musiał być los.

Ciało mówi „stop”

Kildemand natomiast w samym sezonie parokrotnie doznawał jakichkolwiek urazów. To samo można było zauważyć w jego ostatnich latach w Polsce, gdzie Duńczyk miewał problem z wypadającym barkiem, co potem rzutowało na jego wyniki w danym klubie. Właśnie po jednym z wypadków były żużlowiec Włókniarza Częstochowa przyznał, iż to pora zakończyć karierę, aby mógł normalnie funkcjonować na co dzień.

– Miałem wypadek w Outrup, a dzień później poślizgnąłem się w Northampton z braku sił. Do tego wypadki w Edynburgu czy Plymouth, gdzie w tym pierwszym złamałem obojczyk. Przez ostatnie miesiące nie miałem poważnych urazów. Cały czas jednak coś łamałem. Za każdy razem czułem, iż cofam się w miejscu, bo kiedy rozwijam skrzydła to coś się dzieje – opowiada na łamach Speedway Stara Peter Kildemand. – Powiedziałem sobie, iż kiedy zakończę karierę to chcę być w pełni sprawni do końca życia. Dlatego też podjąłem decyzje, aby zakończyć swoją przygodę z żużlem.

Szuka pracy

Ostatecznie Kildemand pożegnał się z medalami za wygranie Rowe Motor Oil Premiership oraz KO Cup w Championship. Do tego był liderem Berwick Bandits oraz mocnym punktem Belle Vue Aces. Nie da się ukryć, iż jego doświadczenie zaowocowało w tak dobrych wynikach jego zespołów. Co dalej? Przede wszystkim Kildemand chce odpocząć od żużla. Nie przekreśla swoich możliwości powrotu jako menedżer, co jest ostatnio popularnym etapem kariery dla byłych żużlowców. w tej chwili „Pająk” chce stanąć życiowo na nogi.

– Chciałbym częściowo przez cały czas być w tym środowisku. Miałem już choćby kilka ofert od klubów z Danii. Tak jak mówiłem, potrzebuję trochę czasu, aby usiąść oraz wszystko poukładać. Nie chcę powiedzieć, iż nie będę kiedykolwiek zaangażowany w żużel. Muszę jednak znaleźć nową drogę w życiu – tłumaczy. – Tak samo nie podjąłem jeszcze decyzji, jaką pracę chce wykonywać. Mam przed sobą kilka rozmów i zobaczymy, co się uda zorganizować. Mam wsparcie sponsorów, którzy sami wyciągnęli do mnie pomocną dłoń. Na pewno sobie poradzę.

Idź do oryginalnego materiału