Kontuzja Święty-Ersetic podczas biegu na MŚ. "Rozcięła mi nogę"

2 godzin temu
Justyna Święty-Ersetic nie dała rady awansować do półfinału biegu na 400 metrów. Lekkoatletka zajęła w eliminacjach 15. miejsce, ale jej rywalki były zbyt szybki. Po biegu zdradziła, iż na bieżni doznała kontuzji. Co się jej stało?
W piątek rozpoczęły się halowe mistrzostwa świata w Toruniu. Rano oglądaliśmy m.in. rywalizację w biegu na 400 metrów kobiet. W zmaganiach udział wzięły Natalia Bukowiecka (Kaczmarek) i Justyna Święty-Ersetic. Pierwsza z nich wykonała swoje zadanie i wygrała bieg dzięki czemu pewnie awansowała do półfinału.

REKLAMA







Zobacz wideo Ada Sułek zdradza: Chciałabym spro?bowac? innych dyscyplin!



Justyna Święty-Ersetic zabrała głos po wyścigu
Niestety inaczej to wyglądało w przypadku Justyny Święty-Ersetic, która wystąpiła dopiero w przedostatnim biegu. Mierzyła się ona z Lurdes Glorią Manuel, Mercy Adongo Oketch i Danielą Ledecką. Z kapitalnej strony pokazała się Manuel, która uciekła rywalkom. Tuż za nią była Oketch. Niestety Polka nie dała rady ich dogonić i finiszowała trzecia z czasem 52,15, który nie pozwolił jej się zakwalifikować do półfinału jako jedna z dwóch lucky loserek.


Ostatecznie Natalia Bukowiecka zajęła piąte miejsce w tych eliminacjach. Najlepszy czas miała... rywalka Justyny Święty-Ersetic Lurdes Gloria Manuel (51,08). Święty-Ersetic ostatecznie zajęła piętnaste miejsce, ale nie dała rady awansować.
Zobacz też: Polska sztafeta na MŚ bez największej gwiazdy? Oto powód
Po biegu Święty-Ersetic udzieliła wywiadu dziennikarzom TVP Sport. - Nie był to jakiś mój super wymarzony bieg. Liczyłam na więcej. Niestety, nie miałam tym razem szczęścia w losowaniu i trafiły mi się bardzo szybkie zawodniczki na początku. Jak było widać, próbowałam. Udało mi się zamknąć jedną zawodniczkę, a drugiej już nie zdążyłam - wyznała.



Lekkoatletka doznała kontuzji w eliminacjach
Później wyznała, iż w trakcie biegu doznała kontuzji - otarła się o kolce jednej z przeciwniczek, które rozcięły jej skórę w okolicach piszczela. - Miałam z rywalką bliski kontakt i troszeczkę rozcięła mi nogę. Całe szczęście nie ma tragedii, więc tylko popiecze. Normalnie bym powiedziała, iż do wesela się zagoi, ale no już niestety pozamiatane (śmiech). Ochraniacze piłkarskie na następny start? Pożyczę od brata - zakończyła.


Półfinał biegu na 400 m kobiet zaplanowano na sesję wieczorną. Lekkoatletki wyjdą na bieżnię o 19:41. Finał odbędzie się w sobotę wieczorem.
Nie wiadomo, co z jej udziałem w finale sztafety 4x400 metrów. Rywalizację zaplanowano na 21 marca o godz. 12:00. - Na pewno muszę troszeczkę odpocząć, przełknąć tę porażkę i wstać jutro ze świeżą głową, żeby być może wspomóc w sobotnim biegu sztafetę. Czemu być może? Decyzja należy do trenera, nigdy nie można być pewnym. Zobaczymy, co guru wymyśli. Natomiast oczywiście ja zawsze jestem gotowa - zapewniła Święty-Ersetic.
Idź do oryginalnego materiału