Koniec sezonu dla dwóch piłkarzy Legii. Papszun bez kluczowych wahadłowych

1 tydzień temu
Wygenerowano przez AI

Piątkowy wieczór przy Łazienkowskiej miał dwa oblicza. Z jednej strony — wielka ulga po golu Rafała Adamskiego w doliczonym czasie, który przyniósł Legii Warszawie zwycięstwo z Widzewem Łódź 1:0. Z drugiej — dwie poważne kontuzje, które wyraźnie przyćmiły euforia z cennych trzech punktów.

Pierwszy z boiska zszedł Paweł Wszołek. Przed samą przerwą doświadczony wahadłowy wdał się w walkę o piłkę z jednym z rywali i w jej efekcie wylądował na murawie. Opuścił ją wprawdzie o własnych siłach, ale było jasne, iż kontynuowanie gry nie wchodzi w grę. Jego miejsce zajął Arkadiusz Reca.

Problem w tym, iż zmiennik nie pograł długo. Już kwadrans po przerwie on sam wymagał pomocy medycznej i musiał ustąpić miejsca kolejnemu zawodnikowi — Rubenowi Vinagre. Nagła zmiana wywołała spore zamieszanie wśród kibiców, którzy zaczęli spekulować o jej powodach. Trener Marek Papszun gwałtownie uciął domysły.

To jest kolejny wątek, który nie ułatwił zarządzania meczem. Paweł Wszołek przed końcem pierwszej połowy — kontuzja. Arkadiusz Reca na początku drugiej połowy — kontuzja. Niestety tak. Straciliśmy drugi slot zmian, pozostał tylko jeden na trzy zmiany. Musiałem tym dobrze zarządzać, żeby pomóc drużynie i wygrać mecz” — powiedział szkoleniowiec „Wojskowych”.

Po przeprowadzeniu badań diagnostycznych klub potwierdził, co konkretnie dopadło obu zawodników. Wszołek uszkodził mięsień grupy kulszowo-goleniowej, Reca — staw skokowy. Dla obydwu oznacza to przedwczesne zakończenie sezonu. Legia rozegra jeszcze trzy mecze ligowe, żaden z nich — już bez tych dwóch piłkarzy.

Urazy są tym bardziej dotkliwe, iż obaj wahadłowi mierzyli się z problemami zdrowotnymi przez całą kampanię. Wszołek w rundzie zimowej doznał urazu mięśnia dwugłowego uda podczas zgrupowania w Hiszpanii i dopiero stopniowo wracał do dyspozycji. Reca natomiast przez większość sezonu nie był w stanie wywalczyć sobie stałego miejsca w składzie — w lidze rozegrał 26 spotkań, ale sumaryczny czas na boisku zamknął się w niespełna 900 minutach.

Mimo sportowej euforii ze zwycięstwa i awansu na 9. miejsce w tabeli Legia wchodzi w końcówkę sezonu poważnie osłabiona. Klub zapewnił jedynie, iż obaj zawodnicy po kilku tygodniach rehabilitacji dołączą do przygotowań do nowego sezonu. Brzmi to, jak pocieszenie — niewielkie, biorąc pod uwagę, iż decydujące mecze o utrzymanie trzeba będzie rozegrać bez nich. Warto też dodać, iż Wszołek i tak nie mógłby zagrać w najbliższym spotkaniu z Termalicą — czwarta żółta kartka odebrana w meczu z Widzewem oznaczała automatyczną dyskwalifikację.

Idź do oryginalnego materiału