Sytuacja w tabeli Ekstraklasy jest bardzo niestandardowa. Nie ma żadnego konkretnego faworyta do mistrzostwa. Gdyby Lech przegrał dziś z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza, a Górnik Zabrze pokonał Widzew, to aż cztery pierwsze drużyny w tabeli miałyby po 41 punktów.
REKLAMA
Zobacz wideo Potulski w reprezentacji Polski? "Kolejny piłkarz znikąd"
Lech nie dał szans Termalice! Absolutna dominacja
I kibice gospodarzy na samym początku mogli się wystraszyć, iż Lech faktycznie może przegrać z Termalicą. W 4. minucie goście wyprowadzili kontratak, który powinien zakończyć się bramką. Z lewego skrzydła w pole karne zagrał Hilbrycht, ale z kilku metrów do siatki nie trafił Jimenez! To była najlepsza okazja gości w pierwszej połowie.
Potem grał już tylko Lech Poznań. W 7. minucie mogło być już 1:0, ale Niecieczan uratował fakt, iż Walemark - który próbował dobić piłkę do bramki po kiepskiej interwencji Chovana - nadepnął przy okazji na rękę bramkarza Termaliki. Sędzia Gryckiewicz został jeszcze wezwany przez VAR, ale nie zmienił swojej decyzji.
W 16. minucie Poznaniacy mieli kolejną dobrą okazję do strzelenia gola. Najpierw w słupek trafił Mikael Ishak, a dobijający tę piłkę Bengtsson trafił prosto w Chovana. Chwilę później z dystansu uderzał Rodriguez, ale również tym razem Słowak skutecznie interweniował. W 22. minucie dobrą okazję miał Gholizadeh, ale źle sobie przyjął piłkę i zmarnował okazję, żeby wyjść sam na sam z golkiperem Termaliki. Od razu po tej sytuacji jeden z nielicznych ataków wyprowadzili Niecieczanie, ale Ambrosiewicz zmarnował tę okazję kiepskim przyjęciem w polu karnym.
Lech napierał i próbował zaskakiwać Chovana różnymi metodami. W 28. minucie strzału z dystansu spróbował Gurgul - uderzył mocno, ale w środek i bramkarz Termaliki przerzucił piłkę nad poprzeczką.
W 33. minucie Leo Bengtsson podszedł do rzutu wolnego z okolic 22. metra. Szwed uderzył perfekcyjnie, w samo okienko! Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki, ale w taki sposób, iż przekroczyła linię bramkową. Po chwili zawahania sędzia wskazał na środek boiska - Poznaniacy wygrywali 1:0!
I to był moment, w którym defensywa Termaliki kompletnie pękła. Dwie minuty później było już 2:0. Blisko zdobycia gola był Mikael Ishak, ale Chovan poradził sobie z jego strzałem. Tylko iż bramkarz odbił piłkę prosto pod nogi Bengtssona, który zdobył swoją drugą bramkę w tym meczu.
W 37. minucie Bruk-Bet próbował zaatakować, ale niemal od razu stracił piłkę i Poznaniacy wyszli z kontrą trzech na jednego! Futbolówka trafiła do Gholizadeha, który minął próbującego ratować sytuację Chovana, wbiegł w pole karne i poradził sobie z powracającym obrońcą. 3:0! Jeszcze tuż przed przerwą hat-tricka mógł zdobyć Bengtsson, ale przeszkodził mu Ishak.
Do przerwy Lech demolował Termalicę. Gospodarze oddali aż 18 strzałów przy dwóch próbach Termaliki. Druga połowa zapowiadała się wybornie dla kibiców w Poznaniu.
Niespodziewane problemy Lecha
I już w 48. minucie Lech powinien wygrywać 4:0, ale Walemark nie trafił do siatki z bliskiej odległości, choć dostał idealne podanie od Gholizadeha. W kolejnych minutach mecz się jednak uspokoił. Lech miał oczywiście przewagę, ale nie tworzył sobie tylu konkretnych sytuacji do podwyższenia wyniku, co w pierwszej połowie.
I to się zemściło w 65. minucie. Niecieczanie wyszli z kontratakiem i wyglądało to trochę tak, jakby Poznaniacy nie wierzyli, iż o ile wpuszczą Gabriela Isika w pole karne i nie będą mu zbytnio przeszkadzać, to ten spróbuje oddać strzał. Ku ich zaskoczeniu - tak się stało. I Lech wygrywał już tylko 3:1.
Goście poczuli krew. W 66. minucie mogło być już tylko 3:2 dla Lecha, ale Mrozek skierował przepiękny strzał Kubicy na poprzeczkę. Bramkarz Lecha od razu wstał i uratował swoją drużynę przed dobitką Fassbendera. Niecieczanie wywalczyli tylko rzut rożny.
W 68. minucie Termalice udało się zdobyć drugą bramkę, ale Ambrosiewicz znajdował się na spalonym. Goście nie wykorzystali słabszego momentu gry Lecha, a od 79. minuty grali jeszcze w osłabieniu. Z boiska wyleciał Krzysztof Kubica, który zaatakował wślizgiem jednego z zawodników gospodarzy. Wtedy stało się raczej pewne, iż Lech już tego prowadzenia nie wypuści.
W 87. minucie zwycięstwo Lechowi zapewnił Taofeek Ismaheel. Były piłkarz Górnika Zabrze uderzył z dystansu i zaskoczył bramkarza Termaliki. Ostatecznie Poznaniacy wygrali 4:1 i zakończą tę kolejkę Ekstraklasy jako lider tabeli.
O 17:30 rozpocznie się kolejny mecz Ekstraklasy. Widzew Łódź podejmie Górnika Zabrze. Dla Łodzian jest to mecz o opuszczenie strefy spadkowej, a dla Zabrzan - szansa na zrównanie się punktami z Zagłębiem Lubin i Jagiellonią Białystok. Zachęcamy do śledzenia tego spotkania w Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

2 godzin temu














