JSW Jastrzębski Węgiel nie najlepiej rozpoczął 2026 rok w rozgrywkach PlusLigi. Siatkarze Andrzeja Kowala przegrali pierwsze trzy spotkania (0:3 ze Ślepskiem Suwałki, 1:3 z Projektem Warszawa oraz 2:3 z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle). Niespodziewane przełamanie nadeszło w kolejnym meczu. Jastrzębianie udali się do Lublina, by tam powalczyć z urzędującym mistrzem Polski, Bogdanką LUK Lublin. Ku zdziwieniu wielu, gospodarze, którzy przodują w tabeli rozgrywek ligowych nie zdołali urwać choćby seta przyjezdnym ze Śląska. Zawiercianie w tym roku przegrali tylko jedno spotkanie. 3 stycznia w Warszawie musieli uznać wyższość PGE Projektu, który wygrał tamten pojedynek 3:0. W przypadku zwycięstwa za trzy punkty w Jastrzębiu Aluron Warta Zawiercie mogła wskoczyć na fotel lidera PlusLigi. Spotkanie miało szczególny wydźwięk dla libero gości, Jakuba Popiwczaka, który po raz pierwszy zagrał w barwach nowego klubu przeciwko swojemu macierzystemu zespołowi.
REKLAMA
Zobacz wideo "Rugby na wózkach to nie jest miękki sport. To jest murdeball"
Początek spotkania przebiegał pod dyktando podopiecznych Michała Winiarskiego. Zawiercianie niemal natychmiast ruszyli do budowania przewagi (1:3, 6:9, 10:15). Bardzo dobra gra w ataku oraz blokiem nie pozwoliła zbliżyć się punktowo gospodarzom, którzy nie potrafili znaleźć sposobu na świetnie dysponowanych gości z Zawiercia. Zwieńczeniem premierowej odsłony był świetny blok Mateusza Bieńka na środku siatki na jego "vis a vis", Antonie Brehme - 16:25.
Zimny prysznic skutecznie podziałał na Jastrzębian. W drugiej partii to oni prowadzili grę, sukcesywnie budując przewagę, która oscylowała w okolicy dwóch, trzech lub czterech "oczek". Zupełnie niespodziewanie przy stanie 22:18 maszyna Jastrzębskiego Węgla się zacięła. Kapitalna gra w obronie oraz skuteczne kontry Zawiercian doprowadziły do wyrównania. Na nic zdały się próby "challenge" trenera Kowala, który raz po raz szukał błędów w szeregach gości. Prowadzenie w końcówce dał podopiecznym Winiarskiego skuteczny blok na Gierżocie, a po chwili dzięki świetnej zagrywce Tavaresa Aluron miał piłkę setową. Na rozstrzygnięcie nie trzeba było długo czekać, gdyż Gladyr kapitalnie zablokował na środku Usowicza - 22:25.
Po tak niebywałej końcówce drugiego seta zespół z Zawiercia poczuł "wiatr w żagle". Gospodarze wyraźnie borykali się w głowach z tym, co spotkało ich w ostatnich akcjach poprzedniej odsłony. Skrzętnie wykorzystali ten fakt siatkarze Winiarskiego, którzy podobnie jak w pierwszej partii niemal natychmiast ruszyli do budowania przewagi. Z tą różnicą, iż najpierw to Jastrzębski Węgiel prowadził 5:3, ale po chwili na tablicy wyników widniał już rezultat 5:8. Brak skuteczności w pierwszym ataku oraz skuteczne kontry "wybijały" chęć do gry Jastrzębianom. Zawiercie, podobnie jak w pierwszej partii dało rywalom lekcję, jak nie marnować zbudowanej przewagi. (8:13, 13:20). Gospodarze byli w stanie obronić dwie piłki meczowe, ale po potężnym ataku leworęcznego Bartłomieja Bołądzia nie mieli już nic do powiedzenia - 20:25. MVP spotkania został wybrany Bartosz Kwolek, przyjmujący Zawiercian.
JSW Jastrzębski Węgiel - Aluron CMC Warta Zawiercie 0:3 (16:25, 22:25, 20:25)
Tym samym Aluron CMC Warta Zawiercie po 17 kolejkach została nowym liderem PlusLigi, przeskakując w tym zestawieniu Bogdankę LUK Lublin.

1 godzina temu













