Na początku nowej ery technologicznej zespoły Formuły 1 starają się wykorzystać każdą okazję do zyskania mocy. Dominuje w tym Mercedes, ale nie tylko on.
Najnowsza “afera”, która na szczęście została gwałtownie wyjaśniona przez FIA, dotyczy oczywiście wykorzystywania energii elektrycznej – w tym przypadku w kwalifikacjach.
Jak pisze magazyn The Race, Red Bull i Mercedes “obchodziły” regulaminowy system redukowania energii. Przepisy mówią, iż co moc uzyskiwana z silnika elektrycznego ma spadać o 50 kW co sekundę aż do zera.
Red Bull i Mercedes miały podczas ostatniego okrążenia kwalifikacji korzystać z “awaryjnego” odcinania mocy, przewidzianego przepisami. W takim wypadku bolid dłużej jechał z pełną prędkością, a następnie moc była gwałtownie obcinana. Występowała wówczas “karencja” i kierowca nie mógł korzystać z energii elektrycznej przez 60 sekund. Tyle iż w przypadku kwalifikacji nie miało to żadnego znaczenia.
Mercedes and Red Bull engined teams are using a trick at the end of their fastest laps in qualifying
They shut off the MGU-K abruptly and not gradually (from 350 kW to zero in an instant), so they can keep it at full throttle for longer
The FIA allows it, an emergency shutdown,… pic.twitter.com/28tttheOvY
— Holiness (@F1BigData) March 31, 2026
Sprawa została zauważona podczas GP Japonii, a obawy o bezpieczeństwo w takiej sytuacji podniosło Ferrari. FIA przychyliła się do tych uwag i wystosowała dyrektywę techniczną, która uściśla kiedy można stosować awaryjne wyłączanie MGUK – tylko w sytuacjach, które są uzasadnione okolicznościami – wypadkiem lub awarią. Robienie tego w sposób systematyczny dla zyskania osiągów będzie skutkowało karami.

3 godzin temu















