Kolejna kompromitacja Lublinian. Cierniak wprost o powodach

speedwaynews.pl 2 godzin temu

Lublinianie w bieżącym sezonie mają swoje problemy. Po raz drugi zeszli z toru niepokonani a adekwatnie zmiażdżeni przez przeciwników. Wynik 59:31 mówi sam za siebie. To było starcie „do jednej bramki”. Nie tylko kibice zastanawiają się co było powodem takiej dyspozycji. Zdaniem Mateusza Cierniaka był to głównie jeden aspekt.

Nic z tego, co działało w poprzednich sezonach, tym razem nie zadziałało. choćby gdy próbowałem znaleźć jakiś punkt zaczepienia na bazie zeszłorocznych doświadczeń, czy choćby cofając się dwa lata wstecz, to jednak – jak było widać – nie do końca się to sprawdziło – przyznał w rozmowie z ekstraliga.pl

Było jasno widać na torze, iż lublinianom w tym spotkaniu nie wychodziło po prostu nic. Na odpowiednim poziomie pojechali adekwatnie tylko niezawodny Bartosz Zmarzlik i Fredrik Lindgren wracający po kontuzji. To dość wymowna statystyka. Cierniak do mety zdołał z kolei przywieźć tylko dwa punkty.

Rozmawialiśmy już z chłopakami i każdy ma podobne odczucia co do tego, co poszło nie tak. jeżeli masz na starcie meczu jakiś punkt zaczepienia, jest łatwiej – a tutaj długo go nie było u nikogo. Nikt nie miał gotowej recepty typu „mam to, zróbcie tak samo”. To, co działało u jednego zawodnika, u innego już nie – więc później było to trochę strzelanie ślepakami, licząc na szczęście – zauważył.

Przez lata dominujący w lidze muszą pogodzić się z faktem walki o play-off adekwatnie do ostatniej kolejki rozgrywek. Wszystko przez utratę punktu bonusowego w starciu z Betard Spartą. Przed nimi więc dwa najważniejsze mecze – u siebie z Fogo Unią i na wyjeździe w Grudziądzu.

Margines błędu jest adekwatnie zerowy. Sytuacja jest jasna: musimy wygrać u siebie z Lesznem i nie możemy przegrać w Grudziądzu. Remis to absolutne minimum – potrzeba 45 punktów – zakończył Cierniak.

Mateusz Cierniak
Idź do oryginalnego materiału