Klamka zapadła. Jest decyzja ws. transferu reprezentanta Polski do Legii

2 godzin temu
Karol Świderski po utracie miejsca w składzie Panathinaikosu znalazł się na celowniku polskich klubów. Media informowały o zainteresowaniu ze strony Widzewa Łódź i Legii Warszawa. Rozmowy z "Wojskowymi" faktycznie miały miejsce, ale zdaniem portalu agones.gr do transferu nie dojdzie.
Pod koniec lutego Piotr Wołosik z Przeglądu Sportowego informował o tym, iż Widzew Łódź chciałby ściągnąć Karola Świderskiego. Środowisko piłkarza uznało jednak, iż w tym klubie jest już dwóch środkowych napastników, Sebastian Bergier oraz Andi Zeqiri i nie ma sensu zaczynać rozmów z łódzką ekipą.

REKLAMA







Zobacz wideo Kosecki nie gryzie się w język: Może ktoś Mioduskiemu pisze te wypowiedzi



Greckie media informują ws. Świderskiego. Nie trafi do Legii
Zupełnie inaczej 47-krotny reprezentant Polski miał spojrzeć na zainteresowanie warszawskiej Legii. Portal Paopantou pisał o możliwych przenosinach 29-latka do zespołu "Wojskowych", a sam zawodnik stał się jednym z głównych celów piętnastokrotnych mistrzów kraju na rynku transferowym. Sam Świderski również miał poważnie rozważać ten ruch, gdyż ostatnimi czasy coraz mniej grał w barwach Panathinaikosu.


Wszystko wskazuje jednak na to, iż do transferu z udziałem "Świdra" nie dojdzie. Zdaniem portalu agones.gr, rozmowy rzeczywiście miały miejsce, ale upadły ze względu na zbyt wygórowane żądania finansowe ze strony Greków. Ponadto wysoki kontrakt Polaka oraz fakt, iż jego umowa z "Koniczynkami" obowiązuje jeszcze przez 2,5 roku, zmusiły Legię do wycofania się z tej transakcji.
Poza kierunkiem polskim oraz zainteresowaniem z Arabii Saudyjskiej, Świderski otrzymał oferty wypożyczeń do Los Angeles Galaxy oraz klubów z Hiszpanii i Włoch. Na ten moment prawdopodobne jest, iż pozostanie w Atenach, gdyż Rafa Benitez postanowił zgłosić go do fazy pucharowej Ligi Europy. W fazie ligowej radził sobie naprawdę dobrze - w siedmiu meczach zdobył cztery bramki. Łącznie w 45 meczach strzelił dla Panathinaikosu 12 goli i zaliczył 5 asyst.


A Legia musi szukać dalej. Zwłaszcza, iż forma Milety Rajovicia i Antonio Colaka nie zachwyca, a po kontuzji do gry wciąż nie wrócił Jean-Pierre Nsame. Zespół Marka Papszuna w pierwszym ligowym spotkaniu w 2026 roku przegrał 1:2 z Koroną Kielce, a Rajović nie trafił z rzutu karnego. Szansę na rehabilitację "Wojskowi" będą mieli w sobotę 7 lutego - o godz. 14:45 zmierzą się na wyjeździe z Arką Gdynia.



Zobacz też: To już oficjalne! Jagiellonia ogłosiła wyczekiwany transfer
Idź do oryginalnego materiału