Trzęsienie ziemi w Arabii Saudyjskiej. Ronaldo rozpoczął rewolucję, są następni

2 godzin temu
Bunt Cristiano Ronaldo przeciwko zarządzeniu jego klubem przez Publiczny Fundusz Inwestycyjny (PIF) odbił się szerokim echem na całym świecie. Oświadczenie Saudi Pro League, w którym skrytykowano postawę portugalskiego gwiazdora, tylko dolało oliwy do ognia. Jak informuje portal "Arriyadiyah", w ślady 41-latka pójdzie kolejna ważna postać. To jego rodak.
Cristiano Ronaldo opuści drugi ligowy mecz Al-Nassr z rzędu. Jego koledzy pod jego nieobecność pokonali już Al-Riyadh 1:0 i wciąż walczą o mistrzostwo kraju, ale portugalski gwiazdor nie zamierza póki co w tym pomagać. Jego absencja to forma protestu przeciwko zarządzaniu jego klubem przez Publiczny Fundusz Inwestycyjny (PIF) Arabii Saudyjskiej, który odpowiada także za Al-Ittihad, Al-Ahli i Al-Hilal. Zdaniem 41-latka, ten ostatni klub, który jest liderem Saudi Pro League z przewagą jednego oczka nad Al-Nassr, jest faworyzowany.

REKLAMA







Zobacz wideo Grzegorz Bronowicki kiedyś zatrzymał Cristiano Ronaldo. Żelazny: Kiedyś mu to wypominali



Oliwy do ognia dolał m.in. transfer Karima Benzemy do największego rywala ekipy Ronaldo. Al-Hilal zimą wydał niemal 100 mln euro na wzmocnienia. Więcej informacji na temat absencji 41-letniej gwiazdy przekazali dziennikarze "A Bola", którzy podkreślają, iż pojawiły doniesienia o znacznych opóźnieniach w wypłatach wynagrodzeń w Al Nassr.
"Cristiano Ronaldo poczeka na rozwiązanie sytuacji przed powrotem do gry. jeżeli stanie się to na czas, będzie dostępny dla Jorge Jesusa w najbliższy piątek, a konkretnie w meczu z Al-Ittihad, prowadzonym przez Sérgio Conceição. jeżeli pensje nie zostaną wypłacone, Portugalczyk będzie kontynuować bojkot. W tej chwili jest to rzeczywiście najbardziej prawdopodobny scenariusz" - czytamy.


Po oświadczeniu ligi saudyjskiej zawrzało jeszcze mocniej. Trener wspiera Ronaldo
Na zachowanie Ronaldo odpowiedziały władze ligi, które otwarcie skrytykowały pięciokrotnego zdobywcę Złotej Piłki. Mistrz Europy z 2016 roku został ostrzeżony i poinformowano go, iż żadna jednostka nie może podejmować decyzji wykraczających poza klub.
"Saudi Pro League jest zorganizowana wokół prostej zasady: każdy klub działa niezależnie, według tych samych reguł. Kluby mają własne zarządy, dyrektorów wykonawczych i kierownictwo sportowe. Decyzje dotyczące transferów, wydatków i strategii należą do nich, w ramach finansów zaprojektowanych tak, aby zapewnić stabilność i równowagę rywalizacji. Te ramy obowiązują jednakowo w całej lidze. Cristiano Ronaldo od momentu przybycia jest w pełni zaangażowany w Al-Nassr i odegrał kluczową rolę w rozwoju klubu. Jak każdy piłkarz z najwyższej półki, chce wygrywać. Jednak żadna jednostka, bez względu na jej historię, nie podejmuje decyzji wykraczających poza własny klub" - czytamy w oświadczeniu.



To jednak nie stłumiło buntu, a wręcz go roznieciło. Jak poinformował saudyjski portal "Arriyadiyah" Portugalczyk nie tylko nie zamierza grać w piątkowej rywalizacji z Al-Ittihad, ale także, iż nikt w klubie nie jest w stanie przekonać go do zmiany decyzji.
Ponadto szkoleniowiec Al-Nassr, Jorge Jesus, postanowił pójść w ślady swojego rodaka i zdaniem saudyjskich dziennikarzy zamierza po raz kolejny opuścić konferencję prasową po zakończonym meczu. Kolejny, gdyż były trener Benfiki nie pojawił się na spotkaniu z mediami przed starciem ligowym, a także nie rozmawiał z dziennikarzami przy okazji pojedynku z Al-Riyadh.
Mecz Al-Nassr z Al-Ittihad zaplanowano na piątek 6.02 o godz. 18:30. Transmisję na żywo będzie śledzić na Polsat Sport Premium 1. Cristiano Ronaldo z kolei zdaniem mediów może szykować się do opuszczenia Arabii Saudyjskiej po trzech latach. Ostatnio informowano, iż gwiazdor może trafić do MLS lub wrócić do Europy.
Zobacz też: Lider Ekstraklasy reaguje na głośny transfer. "Ściągacie kozaka"
Idź do oryginalnego materiału