KIPRUN KIPSUMMIT MAX – Trailowy model od Decathlon. Recenzja

21 godzin temu
Zdjęcie: KIPRUN KIPSUMMIT MAX – Trailowy model od Decathlon. Recenzja


Muszę przyznać, iż na ten ruch Decathlon czekałem już od dłuższego czasu. Przez wiele lat marka Kiprun kojarzyła się przede wszystkim z produktami oferującymi bardzo dobry stosunek jakości do ceny w segmencie butów asfaltowych. Były to buty rozsądnie wycenione, poprawnie wykonane i skierowane głównie do szerokiego grona amatorów.

Ostatnie sezony pokazują jednak, iż filozofia projektowania uległa wyraźnej zmianie. Najpierw pojawiły się bardzo udane modele asfaltowe, które udowodniły, iż Kiprun potrafi konkurować z największymi producentami nie tylko ceną, ale również zastosowanymi technologiami i adekwatnościami biegowymi. Naturalnym kolejnym krokiem było wejście do znacznie bardziej wymagającego segmentu obuwia trailowego. Tak narodził się Kipsummit Max.

Już na wstępie warto zaznaczyć, iż nie jest to model zaprojektowany z myślą o rywalizacji z ultralekkimi butami do verticali czy agresywnymi konstrukcjami przeznaczonymi na błotniste i bardzo techniczne trasy. Od pierwszych kilometrów czuć, iż projektanci postawili sobie zupełnie inny cel. Kipsummit Max ma przede wszystkim zapewniać maksymalny komfort, wysoki poziom amortyzacji, stabilność oraz skutecznie ograniczać zmęczenie mięśni podczas długotrwałego wysiłku. To but stworzony z myślą o biegach górskich, gdzie spędzamy sporo czasu w treningach w zróżnicowanym terenie. Między innymi w tym modelu podczas niedawnego Tatra SkyMarathon pobiegła i wygrała bieg Iwona Januszyk.

Już pierwszy kontakt z butem pokazuje, iż reprezentuje on współczesny nurt konstrukcji Max Cushion. W przeciwieństwie do wielu konkurencyjnych modeli nie opiera się jednak wyłącznie na maksymalnej ilości pianki. Projektanci wyraźnie starali się znaleźć kompromis pomiędzy amortyzacją, dynamiką, stabilnością i precyzją prowadzenia stopy. Efektem jest konstrukcja, która sprawia wrażenie bardzo wszechstronnej i przemyślanej.

Moim zdaniem właśnie taki był główny cel zespołu projektowego. Stworzyć but, który sprosta wymaganiom jednej z najbardziej wymagających odmian biegania, jaką są długodystansowe biegi terenowe. Pozostaje jednak pytanie: czy rzeczywiście udało się stworzyć model, który będzie jednocześnie komfortowy, dynamiczny i wystarczająco uniwersalny, aby odnaleźć się w tak wymagającym środowisku?

Przyjrzyjmy się więc szczegółowo jego konstrukcji, zastosowanym technologiom oraz adekwatnościom i sprawdźmy, czy Kiprun może mówić o kolejnym sukcesie, ale tym razem nie na asfalcie, ale na górskich i leśnych szlakach.

Konstrukcja modelu Kiprun Kipsummit Max

Projektanci mieli nie lada wyzwanie. Chcąc zadowolić tak wymagające środowisko jakim są biegacze terenowi, zdecydowali się chyba na trudniejsze rozwiązanie. Zaprojektowanie modelu, który będzie potrafił odnaleźć się w możliwie szerokim zakresie zastosowań a za razem będzie mógł nawiązać skuteczną walkę w tym zakresie z bardzo mocno obsadzoną konkurencją.

Na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, iż taka filozofia będzie wymuszać kompromisy. W praktyce Kipsummit Max nie jest jednak zbiorem przypadkowych rozwiązań, ale przemyślaną próbą połączenia cech, które rzadko występują jednocześnie. Łączy wysoki poziom komfortu, nowoczesną amortyzację, zaskakującą dynamikę oraz stabilność, tworząc konstrukcję, która nie próbuje dominować w jednej kategorii, ale oferuje bardzo wysoki poziom we wszystkich najważniejszych aspektach użytkowych.

Ambicje producenta doskonale pokazuje również dobór zastosowanych rozwiązań technicznych. Reaktywna pianka Fastech+, podeszwa zewnętrzna Vibram oraz masa wynosząca około 310 g w rozmiarze 45 sprawiają, iż Kipsummit Max bez kompleksów może konkurować z modelami uznanych producentów butów terenowych. To kolejny dowód na to, iż Kiprun chce przestać być marką kojarzoną wyłącznie z atrakcyjnym stosunkiem jakości do ceny, a coraz śmielej aspiruje do grona producentów oferujących obuwie techniczne.

Cholewka – zamknięta i wzmocniona konstrukcja

Już po pierwszym założeniu Kipsummit Max uwagę zwraca sposób, w jaki cholewka otula stopę. To bardzo komfortowa konstrukcja wśród ogólnie dostępnych w segmencie butów trailowych. Producent postawił na rozwiązania znane raczej z wysokiej klasy modeli treningowych przeznaczonych na asfalt niż z typowego obuwia terenowego, gdzie priorytetem często jest minimalizacja masy.

Kołnierz/zapiętek został obficie wyściełany miękką pianką, dzięki czemu bardzo dobrze stabilizuje piętę, jednocześnie eliminując punktowy nacisk na okolice ścięgna Achillesa i kostek. Miękkie wykończenie zwiększa komfort podczas wielogodzinnego biegu oraz ogranicza ryzyko powstawania otarć, szczególnie na długich dystansach.

Równie w maksymalistyczny sposób wykonany jest język. Jest gruby, wyprofilowany i szeroki, a jego częściowo zintegrowana z cholewką konstrukcja (system klinowy) skutecznie zapobiega przesuwaniu się podczas biegu. Odniosłem wrażenie, iż mógłby być odrobinę wyższy, bo do takich rozwiązań jestem bardziej przyzwyczajony, ale w pełni realizuje swoje założenia. W przypadku języka na rynku jest kilka rozwiązań z zastosowaniem pełnego klina – czyli pełnej integracji cholewki z językiem co w rzeczywistości ma lepiej zabezpieczać stopy przed dostaniem się do buta różnych ciał obcych. W przypadku Kipsummit Maxzastosowane rozwiązanie moim zdaniem jest wystarczające. Dodatkowo dzięki użyciu miękkiej pianki w języku, nacisk wywierany przez sznurowadła rozkłada się równomiernie na całej powierzchni grzbietu stopy, eliminując nieprzyjemne punkty ucisku.

W praktyce rozwiązania zastosowane w obrębie cholewki pozwalają bardzo precyzyjnie dopasować siłę sznurowania do charakteru trasy. choćby podczas długich i stromych zbiegów but można mocno dociągnąć, uzyskując pewne trzymanie stopy bez uczucia nadmiernego nacisku czy bólu na grzbiecie stopy. To detal, który szczególnie docenią biegacze pokonujący dystanse ultra, gdzie komfort oraz stabilizacja stopy przez wiele godzin mają równie duże znaczenie jak sama skuteczność amortyzacji.

W odróżnieniu do szerokości przodostopia, gdzie uważam, iż w Kipsummit Max jest dużo miejsca a choćby spory luz, to w przypadku wysokości cholewka jest bardziej precyzyjnie dopasowana do anatomicznej budowy stopy.

Na uwagę zasługuje również konstrukcja samej cholewki, którą można określić jako wielowarstwową. Jej podstawę stanowi wytrzymała plecionka z włókien syntetycznych, pełniąca funkcję zewnętrznego szkieletu odpowiadającego za utrzymanie odpowiedniej sztywności konstrukcji. Od wewnątrz została ona połączona z miękką tekstylną wyściółką poprawiającą komfort kontaktu ze stopą, natomiast z zewnątrz, w najbardziej narażonych na uszkodzenia miejscach, zastosowano dodatkowe wzmocnienia wykonane z gumowanego tworzywa.

Takie rozwiązanie pełni podwójną funkcję. Z jednej strony zwiększa odporność cholewki na kontakt z kamieniami, korzeniami czy ostrymi elementami podłoża, z drugiej skuteczniej chroni samą stopę przed przypadkowymi uderzeniami podczas biegu w wymagającym terenie. To rozwiązanie, które powinno również pozytywnie wpłynąć na trwałość całej konstrukcji podczas intensywnej eksploatacji.

Patrząc na but po raz pierwszy, można odnieść wrażenie, iż tak rozbudowana konstrukcja będzie ograniczać wentylację. W praktyce okazało się jednak, iż moje obawy były uzasadnione tylko częściowo. Mimo zwartej budowy cholewka zapewnia zaskakująco dobrą cyrkulację powietrza, szczególnie w obrębie przodostopia. Buty są w większości szczelnie zamknięte i przez to ciepłe, ale właśnie dzięki dobrej wentylacji w okolicach palców, choćby podczas cieplejszych treningów stopa nie sprawia wrażenia nadmiernie przegrzanej.

Jedynym elementem, który zwrócił moją uwagę podczas pierwszych treningów, była duża sztywność materiału. Cholewka początkowo stawia wyraźny opór podczas zginania oraz ruchów skrętnych stopy, co daje odczucie większej sztywności całej konstrukcji. Na szczęście efekt ten stopniowo zanika po kilku treningach, kiedy materiał dopasowuje się do sposobu pracy stopy i nabiera większej elastyczności.

Wkładka – jedyny element, który odstaje od reszty konstrukcji

Jeżeli miałbym wskazać element, który w mojej ocenie najsłabiej wpisuje się w bardzo dopracowaną konstrukcję Kipsummit Max, byłaby to wkładka.

Sama w sobie spełnia swoje zadanie, jednak sprawia wrażenie elementu potraktowanego nieco zbyt zachowawczo. Jest luźno osadzona we wnętrzu buta i podczas wyjmowania czy ponownego wkładania stopy nie sprawia wrażenia integralnej części całej konstrukcji. W porównaniu z bardzo dopracowaną podeszwą środkową i cholewką odnosiłem momentami wrażenie, jakby była po prostu osobnym elementem dołożonym na końcu procesu projektowania.

Moje zastrzeżenia dotyczą przede wszystkim jej wykończenia. Krawędzie wkładki są praktycznie wycięte pod kątem prostym, bez wyraźnego profilowania bocznego, przez co nie dopasowują się tak dobrze do ścian podeszwy środkowej, jak ma to miejsce w wielu modelach konkurencji. W kilku momentach miałem choćby wrażenie, iż wkładka mogłaby być minimalnie większa i dokładniej wypełniać przestrzeń wewnątrz buta.

Nie wpływa to znacząco na komfort biegu ani na stabilność, ale przy tak dopracowanej konstrukcji pozostałych elementów właśnie ten detal zwrócił moją uwagę. Uważam, iż lepiej wyprofilowana wkładka, z bardziej dopasowanymi krawędziami i precyzyjniejszym spasowaniem z wnętrzem buta, podniosłaby odczucie jakości całej konstrukcji do poziomu, który reprezentują pozostałe zastosowane rozwiązania.

Dopasowanie stopy

Producent określa szerokość Kipsummit Max jako średnią i w mojej ocenie jest to trafna charakterystyka. Osobiście preferuję buty o wąskim, dobrze dopasowanym profilu, dlatego już od pierwszego założenia sposób, w jaki cholewka opasa stopę, bardzo mi odpowiadał. Konstrukcja gwarantuje pewne trzymanie bez nadmiernego ucisku, co przekłada się na wysoką precyzję prowadzenia stopy w zróżnicowanym terenie.

Projektanci znaleźli rozsądny kompromis pomiędzy dokładnym dopasowaniem a komfortem wymaganym podczas wielogodzinnego biegu. W przypadku stóp o standardowej szerokości rozwiązanie to sprawdza się bardzo dobrze, oferując odpowiednią stabilizację bez ograniczania swobody ruchu.

Nieco inaczej sytuacja może wyglądać u biegaczy z szerszym przodostopiem lub osób, których stopa wyraźnie zwiększa swoją objętość podczas długotrwałego wysiłku. Zjawisko to jest szczególnie częste w maratonach górskich i biegach ultra, gdzie po wielu godzinach biegu stopa potrafi zauważalnie spuchnąć. W takich przypadkach warto rozważyć wybór rozmiaru większego o pół numeru, co powinno zapewnić odpowiednią ilość miejsca w przedniej części buta bez pogorszenia stabilizacji.

Na szczególne wyróżnienie zasługuje sposób osadzenia pięty. Odpowiednio wyprofilowany zapiętek, wspierany przez miękko wyściełany kołnierz, ogranicza unoszenie się pięty zarówno podczas stromych podejść, jak i szybkich zbiegów. Przekłada się to nie tylko na lepszą kontrolę nad butem i większą stabilność, ale również na ograniczenie ryzyka powstawania otarć oraz pęcherzy. W biegach ultra, gdzie choćby drobne problemy ze stopami potrafią zadecydować o ukończeniu zawodów, jest to cecha mająca realny wpływ na komfort i bezpieczeństwo biegu.

System blokady sznurowadeł

Choć jest to niewielki detal konstrukcyjny, należy do rozwiązań, które realnie wpływają na komfort użytkowania. Nie jest to z pewnością wielki system. Na języku umieszczono elastyczną pętlę umożliwiającą schowanie końcówek sznurowadeł po ich zawiązaniu.

Dzięki temu sznurowadła nie zwisają swobodnie, co zmniejsza mniejsze ryzyko zahaczenia o gałęzie, korzenie czy elementy podłoża oraz ogranicza możliwość ich przypadkowego rozwiązania podczas biegu.

Nie jest to autorski pomysł Kiprun – podobne systemy od lat stosują producenci segmentu premium, choć najczęściej mają one formę niewielkiej kieszonki umieszczonej na języku buta. Rozwiązanie zastosowane w Kipsummit Max jest prostsze, ale spełnia swoje zadanie i stanowi praktyczny dodatek zwiększający funkcjonalność obuwia podczas długich treningów czy zawodów terenowych.

Amortyzacja – najmocniejszy element konstrukcji

Jednym z najważniejszych elementów składowych Kipsummit Max jest bez wątpienia nowa pianka Fastech+. Wizualnie od razu rzuca się masywna konstrukcja podeszwy. Projektanci zastosowali nowy materiał pianki. Jak deklaruje producent 21% większy zwrot energii w porównaniu z poprzednią generacją modelu. Jak dla mnie zwrot energii i solidną pracę pianki czuć praktycznie za każdym krokiem. Osobiście nie jestem jednak w stanie odnieść się do tej wartości w praktyce, ponieważ nie miałem okazji biegać w poprzedniej wersji Kipsummit. Samą deklarację należy więc potraktować jako informację producenta, ale zdecydowanie da się odczuć dynamikę pracy buta – szczególnie w terenie.

Pierwsze kilometry testów potwierdziły moje przeczucie, iż mam na nogach buty wyposażone w nowoczesną piankę, której charakterystyka odbiega od klasycznych pianek EVA stosowanych jeszcze kilka lat temu. Fastech+ pracuje w sposób bardziej dynamiczny i efektywny energetycznie.

Podczas lądowania materiał wyraźnie się kompresuje, skutecznie pochłaniając energię uderzenia i ograniczając przeciążenia przenoszone na stawy oraz mięśnie. Jednocześnie pianka nie sprawia wrażenia nadmiernie miękkiej ani niestabilnej. Po kompresji gwałtownie odzyskuje swój pierwotny kształt, oddając część zgromadzonej energii w fazie wybicia i nadając biegowi przyjemną sprężystość.

W wymiarach grubości i pochyłu podeszwy środkowej deklarowanej przez producenta oraz rzeczywiście zmierzonej przeze mnie na testowanym modelu wynika, iż DROP jest nieznacznie większy niż w specyfikacji fabrycznej. Wynosi blisko 8mm (zamiast deklarowanych 6mm) natomiast w wysokości podeszwy z deklarowanej wartości w okolicy pięty z 38,5mm było niespełna 36mm a w przedniej części z deklarowanych 32,5mm było ok 28mm. Oczywiście pomiar wysokości podeszwy to indywidualna sprawa jak i postrzeganie charakteru pracy Fastech+. W moim odczuciu mogę porównać ją do nowoczesnych pianek wykorzystywanych w modelach asfaltowych u czołowych producentów obuwia. Oczywiście trudno jednoznacznie określić jej skład chemiczny, jednak pod względem odczuć podczas biegu zachowuje się bliżej współczesnych pianek superkrytycznych niż klasycznej pianki EVA.

To jednak nie sama miękkość robi największe wrażenie. Dużo ważniejsze jest odpowiednie zestrojenie adekwatności pianki z geometrią całej konstrukcji. Efektem jest amortyzacja, którą najlepiej można określić jako miękką, sprężystą, ale jednocześnie bardzo dobrze kontrolowaną.

W mojej ocenie jest to jedna z największych zalet Kipsummit Max. w tej chwili wielu producentów dąży do uzyskania jak najbardziej miękkiej amortyzacji, co nie zawsze przekłada się na lepsze adekwatności biegowe. Nadmierna kompresja pianki często powoduje zapadanie się stopy, pogorszenie stabilności oraz większe zaangażowanie mięśni stabilizujących, szczególnie podczas biegu po nierównym podłożu i przy narastającym zmęczeniu. Warto także podkreślić, iż jest to także uzależnione od wagi biegacza.

W Kipsummit Max udało się znaleźć bardzo dobry kompromis. Pianka skutecznie izoluje stopy od nierówności terenu i redukuje przeciążenia, ale jednocześnie zachowuje odpowiedni poziom podparcia. Dzięki temu but pozostaje przewidywalny i stabilny choćby podczas wielogodzinnego biegu, kiedy zmęczenie zaczyna wpływać na technikę i precyzję stawiania kroków.

Mam wrażenie, iż dla cięższych biegaczy pianki pod stopami mogłoby być trochę więcej, bo jednak przy długich treningach czy wyprawach to determinuje odpowiednie dobranie buta i ostateczne zadowolenie z jego użytkowania. W kwestii dynamiki nie jest to but „wystrzeliwujący” biegacza do przodu jak modele z karbonem. To raczej konstrukcja pozwalająca ekonomiczniej biegać przez wiele godzin a brak płytki karbonowej okazuje się tutaj zaletą. Stopa może naturalniej pracować na nierównym podłożu, zmniejszając również ryzyko przeciążenia ścięgien Achillesa czy mięśni łydki.

Geometria podeszwy – rocker, który pracuje

Jednym z elementów, który zwrócił moją uwagę już podczas pierwszych treningów, jest wyraźnie zaznaczony rocker, czyli charakterystyczna kołyskowa geometria podeszwy. Mam wrażenie, iż właśnie ten element w dużej mierze odpowiada za płynność, z jaką Kipsummit Max przechodzi z fazy lądowania do wybicia.

Nie jest to konstrukcja przesadnie agresywna, która wymusza określoną technikę biegu. Wręcz przeciwnie – jego działanie jest subtelne, ale bardzo wyraźnie odczuwalne. Podczas biegu but niejako prowadzi stopę przez cały cykl kroku, dzięki czemu przetoczenie staje się bardziej naturalne i płynne.

Moim zdaniem zastosowanie takiej geometrii ma szczególne znaczenie w bucie o wysokiej amortyzacji. Przy dużej ilości pianki łatwo uzyskać efekt pewnej ociężałości lub „zapadania się” podczas lądowania. W Kipsummit Max tego nie odczułem. Rocker dobrze współpracuje z pianką Fastech+, dzięki czemu but zachowuje dynamikę i nie sprawia wrażenia ciężkiego, mimo iż został zaprojektowany z myślą o długich dystansach.

Wnioskuję również, iż zastosowanie wyraźnego rockera pokazuje kierunek, w którym rozwija się marka Kiprun. Jeszcze kilka lat temu takie rozwiązania były charakterystyczne głównie dla najbardziej zaawansowanych modeli największych producentów. Dzisiaj Kipsummit Max bez kompleksów korzysta z podobnych założeń konstrukcyjnych. Co ważne, w tym przypadku rocker nie jest jedynie elementem nadającym butowi nowoczesny wygląd. W mojej ocenie pełni przede wszystkim konkretną funkcję biomechaniczną i realnie wpływa na płynność oraz ekonomię biegu podczas długich treningów i startów.

Stabilność, przyczepność i waga

Pozytywnym zaskoczeniem podczas testów była dla mnie stabilność Kipsummit Max. Przy tak dużej ilości pianki i wyraźnie amortyzowanym charakterze buta spodziewałem się, iż na bardziej wymagających odcinkach będzie odczuwalne delikatne „pływanie” stopy. Nic takiego jednak nie miało miejsca.

Moim zdaniem producent bardzo dobrze zestroił wszystkie elementy konstrukcji. Szeroka platforma, odpowiednia sztywność skrętna, dobrze wyprofilowany zapiętek oraz pianka Fastech+, która jest miękka, ale nie przesadnie podatna na kompresję, sprawiają, iż but zachowuje się niezwykle przewidywalnie. choćby kiedy zmęczenie zaczyna wpływać na technikę biegu, Kipsummit Max przez cały czas daje poczucie pewnego podparcia i nie wymaga ciągłej pracy mięśni stabilizujących.

Najbardziej odczuwałem to podczas zbiegów oraz na nierównych leśnych ścieżkach, gdzie stopa przez cały czas pozostawała dobrze kontrolowana.

Ogromny udział ma w tym również podeszwa zewnętrzna Vibram. To klasyk, który od lat stanowi jeden z punktów odniesienia w świecie obuwia trailowego. Na pewno nie jest to jedynie chwyt marketingowy – w praktyce różnicę czuć od pierwszych kilometrów. Na suchym, kamienistym podłożu przyczepność jest bardzo wysoka, na mokrych kamieniach but zachowuje się pewnie, a podczas stromych zbiegów można zaufać bieżnikowi bez obawy o niekontrolowane uślizgi. Dodatkowym atutem jest wysoka odporność gumy na ścieranie.

Rozmieszczenie klocków bieżnika sprawia, iż Kipsummit Max najlepiej czuje się na twardych i mieszanych nawierzchniach. Leśne ścieżki, kamieniste szlaki, drogi szutrowe czy typowe górskie trasy to środowisko, w którym but pokazuje swoje najmocniejsze strony. Jedynie w bardzo głębokim błocie jego charakter staje się bardziej uniwersalny niż specjalistyczny. Nie jest to model projektowany z myślą o ekstremalnie grząskim terenie i w takich warunkach konstrukcje wyposażone w wyższe, bardziej agresywne kołki będą miały przewagę.

Na koniec warto wspomnieć o masie. Mój testowy rozmiar 45 waży około 310 gramów i uważam, iż jest to bardzo dobry wynik. Trzeba pamiętać, iż mamy do czynienia z butem oferującym wysoki poziom amortyzacji, wyposażonym w rozbudowaną, komfortową cholewkę oraz pełnowartościową podeszwę Vibram. W takim zestawieniu trudno oczekiwać masy charakterystycznej dla butów startowych.

Co ważniejsze, tej masy praktycznie nie odczuwa się podczas biegu. Kipsummit Max nie sprawia wrażenia ciężkiego ani ospałego. Wręcz przeciwnie – dzięki dobrze zestrojonej piance, rockerowi i płynnemu przetoczeniu but zachowuje zaskakująco dobrą dynamikę. Po kilku kilometrach przestaje się myśleć o jego wadze, a zaczyna doceniać komfort i poczucie bezpieczeństwa, jakie oferuje na długich trasach. I właśnie to uważam za jedną z największych zalet tej konstrukcji.

Dla kogo jest Kipsummit Max?

Po kilkudziesięciu kilometrach testów uważam, iż Kipsummit Max najlepiej sprawdzi się u biegaczy, którzy stawiają na komfort, bezpieczeństwo i ochronę mięśni podczas długiego wysiłku. Szczególnie poleciłbym go osobom przygotowującym się do biegów górskich i ultra na dystansach od około 30 do 100 kilometrów. To but, który pozwala skupić się na pokonywaniu kolejnych kilometrów, zamiast walczyć ze zmęczeniem stóp.

Najlepiej czuje się na twardych i mieszanych szlakach – od leśnych ścieżek, przez Beskidy, Sudety czy Karkonosze, aż po typowe górskie trasy w Tatrach lub Bieszczadach. Znacznie mniej przekonuje mnie jako wybór na bardzo błotniste trasy, techniczne skyrunningowe odcinki czy krótkie biegi typu vertical, gdzie lepiej sprawdzają się lżejsze i bardziej agresywne konstrukcje.

Do największych zalet Kipsummit Max zaliczam bardzo komfortową cholewkę, świetnie pracującą piankę Fastech+, wysoką stabilność mimo dużej ilości amortyzacji oraz doskonałą przyczepność, jaką zapewnia podeszwa Vibram. Bardzo dobrze oceniam również dopasowanie pięty i praktyczny system chowania sznurowadeł.

Gdybym miał wskazać elementy wymagające dopracowania, wymieniłbym przede wszystkim wkładkę, która mogłaby być lepiej dopasowana do wnętrza buta, oraz brak wersji z membraną dla osób biegających w bardzo mokrych warunkach. Warto również pamiętać, iż miękko zestrojona amortyzacja nie będzie odpowiadała biegaczom preferującym bardzo twarde, bezpośrednie czucie podłoża.

Podsumowanie

Kiprun Kipsummit Max to chyba jeden z najbardziej dojrzałych projektów terenowych, jakie dotychczas pojawiły się w ofercie Kiprun. Zamiast ścigać się na ekstremalną lekkość czy agresję bieżnika, producent postawił na to, co w biegach ultra liczy się najbardziej: ograniczenie zmęczenia organizmu na przestrzeni długiego wysiłku. Połączenie reaktywnej pianki Fastech+, dopracowanej geometrii podeszwy i przyczepnej gumy Vibram tworzy konstrukcję, która skutecznie amortyzuje uderzenia, zachowuje stabilność i pomaga utrzymać płynny rytm biegu choćby wtedy, gdy mięśnie zaczynają odczuwać narastające zmęczenie.

Brak płytki karbonowej również wydaje się świadomą decyzją projektową. W wymagającym terenie większą wartość ma możliwość naturalnej adaptacji stopy do podłoża niż maksymalizacja sztywności. Kipsummit Max oferuje przewidywalne zachowanie na kamieniach, korzeniach i nierównych ścieżkach, jednocześnie pozostając dynamicznym i zaskakująco lekkim jak na but z segmentu maksymalnej amortyzacji.

Jeżeli szukasz buta na długie treningi trailowe, maratony górskie lub ultramaratony, w którym priorytetem są komfort, ochrona mięśni i pewność każdego kroku, Kipsummit Max wyrasta na ciekawą propozycję w swojej klasie. To model pokazujący, iż Kiprun nie jest już wyłącznie producentem oferującym atrakcyjny stosunek ceny do jakości, ale marką zdolną konkurować z uznanymi producentami także pod względem technologii i adekwatności biegowych.

Idź do oryginalnego materiału