Kibice przez cały czas grożą piłkarzom. Kapustka odniósł się do przyśpiewki

5 godzin temu

Legia Warszawa przedłużyła serię meczów bez ligowego zwycięstwa do 12, co jest nowym klubowym rekordem. Po zremisowanym wyjazdowym meczu z GKS-em Katowice, kibice gości ponownie wyrazili w niewybredny sposób swoje niezadowolenie z sytuacji, w jakiej znalazła się ich drużyna. W rozmowie z Canal+ Sport ich przyśpiewkę skomentował Bartosz Kapustka.

Przed 21. kolejką PKO BP Ekstraklasy Legia znajdowała się w strefie spadkowej. Trudno o inne miejsce, jeżeli drużyna nie jest w stanie wygrać od 11 spotkań. Wiemy już, iż Warszawiacy pozostaną w czerwonej strefie na co najmniej kolejny tydzień. Nie byli bowiem w stanie pokonać na wyjeździe GKS-u Katowice.

Wyszli co prawda na prowadzenie w 26. minucie, kiedy po ładnej akcji piłkę z lewej strony dośrodkował Patryk Kun, a po strzale głową do bramki skierował ją Wahan Biczachczjan. Ale co z tego, skoro podopieczni Marka Papszuna znów nie potrafili wybronić stałego fragmentu gry. GieKSa strzeliła gola do szatni, kiedy już po upływie doliczonego czasu gry pierwszej połowy dośrodkowanie z rzutu wolnego na bramkę zamienił Borja Galan. Później to gospodarze byli bliżej wyjścia na prowadzenie, ale ostatecznie mecz zakończył się remisem.

Kapustka skomentował zachowanie kibiców Legii. „Gruba przesada”

W rozmowie z Canal+ Sport Bartosz Kapustka skomentował sytuację Legii po kolejnej stracie punktów.

– Jest taki czas, iż każdy z nas musi pokazać charakter i jaja. Tak to wygląda. Musimy porozmawiać ze sobą i grać tak samo, niezależnie od tego, czy wygrywamy, przegrywamy czy remisujemy. Jesteśmy w takiej sytuacji, iż wynik nie może plątać nam nóg – mówił kapitan drużyny. – Jaki nastrój będzie panować w autokarze po tym meczu? Na pewno nienajlepszy. Jesteśmy w takiej sytuacji, iż musimy wygrywać. Dziś, niestety, musimy ten punkt szanować. Mogliśmy równie dobrze przegrać, ale Kacper Tobiasz uratował nas swoją interwencją w ostatnich minutach. Nie mamy się jednak z czego cieszyć, więc humory nie mogą być dobre – dodał.

Po meczu powtórzyła się sytuacja sprzed tygodnia, kiedy także po remisie z Arką Gdynia kibice Legii w niewybredny sposób wyrazili swoje niezadowolenie i zaczęli grozić piłkarzom. Różnica polegała na tym, iż tydzień temu piłkarze wysłuchali przyśpiewki, stojąc tuż pod trybuną, a tym razem zdecydowali się nie podchodzić do kibiców. Kapustka odniósł się także do tej sprawy.

„A jak spadniemy…” vol. 2 pic.twitter.com/bEfpmbGJO4

— Legionisci.com (@LegionisciCom) February 13, 2026

– Myślę, iż to była gruba przesada. Rozumiem zdenerwowanie ludzi, my też jesteśmy zdenerwowani. Rozumiem naszych kibiców, którzy jeżdżą za nami setki kilometrów i chcą wspierać Legię Warszawa. Jesteśmy w tym jednak wszyscy razem. Musimy grać w jednym kierunku. Czasami muszą paść mocne słowa, ale na pewno nie aż tak mocne – komentował zawodnik. – Okrzyki dobiegły końca i opuściliśmy murawę. Tylko boisko może nam teraz pomóc wyjść z tej sytuacji. Mamy przed sobą kolejne mecze, zostało ich bodajże 13 i to będzie dla nas 13 finałów. Musimy zrobić wszystko, by Legia Warszawa była w innym miejscu. Inaczej wszyscy będziemy bardzo zdenerwowani.

Po remisie w Katowicach Legia Warszawa zajmuje 16. miejsce w tabeli z 21 punktami na koncie. Trwającą serię gier może zakończyć choćby na ostatnim miejscu. Punkt mniej od warszawskiej drużyny mają Widzew Łódź i Bruk-Bet Termalica Nieciecza, które nie rozegrały jeszcze swoich spotkań.

CZYTAJ WIĘCEJ O LEGII NA WESZŁO:

  • Papszun: Martwi to, iż stracony gol tak nas podłamał
  • Piąty miesiąc bez ścinania włosów dopóki Legia nie wygra 1 meczu z rzędu
  • Niechlubny wyczyn Legii. Rekord meczów bez wygranej

Fot. Newspix.pl

Idź do oryginalnego materiału