Dakar Development Stal Rzeszów wyraźnie uległa Abramczyk Polonii Bydgoszcz – aż 32-58. Spotkanie było rozgrywane w trudnych warunkach, co z pewnością miało niemały wpływ na jego przebieg. Krzysztof Kasprzak, menadżer „Żurawi” nie ukrywa też, iż przyszło im się mierzyć z bardzo wymagającym rywalem.
– Dobrze jechali chłopcy, starali się jak mogli, już przed meczem w telewizji mówiłem, iż ciężki teren, co było widać w ich poprzednich meczach. Są tutaj bardzo dobrze spasowani i „wjechani” w ten tor. Choć z trybun wygląda on na łatwy, to w rzeczywistości jest ciężki. Wiemy jak tu się jeździ, a dodatkowo spadł deszcz i na początku była tylko jedna linia przy płocie, a jak napadało i utworzyła się maź, to było ślisko i trzeba było wrócić na krawężnik. Tam się zrobił suchy pas, a ci co szukali prędkości na zewnętrznej to nie mieli jej. Bardzo dobrze spisali się tutejsi juniorzy, a formacja juniorska to tak naprawdę sekret do zwycięstwa – powiedział.
„Skupiamy się na fazie play-down”
Rzeszowianie mieli kilka udanych momentów – wyścigi potrafili wygrywać Francis Gusts czy Oskar Fajfer. Szczególnie udaną rehabilitację po nieudanym meczu z Polonią Piłą zaliczył ten drugi, zdobywając przy Sportowej dziesięć punktów.
– Jesteśmy też zadowoleni z pojedynczych biegów – czy to Francisa Gustsa, czy to Josh Pickering szarpał jak mógł. Fajfer natomiast sporo pozmieniał w sprzęcie, bo nie mógł „przeżyć” tego poprzedniego spotkania. Przybyło też prowadził z Szymonem Woźniakiem i z Pawełczakiem, co jest jakimś pozytywem na przyszłość. Teraz jednak jedziemy w play-down i skupiamy się na tym, aby utrzymać się w lidze – mówi.
Niedzielny mecz był toczony w ekspresowym tempie – zostało ono odjechane w nieco ponad 70 minut. 42-latek nie ukrywa, iż dla zawodników było to spore wyzwanie, bo ciężko było wprowadzać jakiekolwiek korekty.
– Musieliśmy się skoncentrować z całym sztabem. Zawodnicy narzekali, bo tempo było takie, iż nie mieli czasu nic zmienić, ale trzeba odjechać taki mecz. Myślałem w sumie, iż po ośmiu biegach przerwą, bo padało, ale jednak opady ustały, więc wiedziałem, iż sędzia każe jechać dalej. Wszyscy cało, co na pewno cieszy obie drużyny – powiedział.
Przed Rzeszowianami teraz rywalizacja w fazie play-down. Ponieważ „Żurawie” zajęły piąte miejsce w rundzie zasadniczej, będą miały prawo wyboru rywala w pierwszej rundzie. Choć nie wiemy z kim przyjdzie się mierzyć Stali, to Kasprzak mówi, iż rywala wybrali wspólnie.
– Rozmawialiśmy z zawodnikami i każdy mógł się wypowiedzieć na ten temat. Chciałem wysłuchać co mieli do powiedzenia – choć miałem swoje przemyślenia i nie chciałem im nic narzucać, jednak wybrali tę opcję, którą ja przeczuwałem. W poniedziałek decyzja będzie ogłoszona – powiedział.
„To dla mnie śmieszne”
W ostatnim czasie sporo się mówi o relacjach na linii klub – Franciszek Majewski. Przed spotkaniem Kasprzak powiedział w telewizji, iż Majewski… bał się jazdy. Jak podkreśla wicemistrz świata z 2014 roku, pierwszy raz spotyka się on z takim zachowaniem.
– Zdecydowaliśmy ze sztabem, iż Majewski miał odjechać dwa-trzy biegi w Tarnowie. Odmówił jazdy, tłumacząc się, iż nie był na motocyklu przez półtora tygodnia i się boi o swoje zdrowie. Nikt zatem nie kazał mu jechać na siłę, ale pierwszy raz spotkałem się w swojej karierze, żeby ktoś po półtora tygodnia bał się na żużlu jeździć. Widziałem jak Fredrik Lindgren po miesiącu wsiada na motocykl i punktuje. Jest to trochę dla mnie śmieszne, ale zobaczymy jak to się wszystko skończy. Tak jak mówiłem – skoro w środę bał się jeździć, to dziś pewnie byłoby to samo, więc nikt nie chciał brać za niego odpowiedzialności. Dlatego też został w domu i jest tam bezpieczny – powiedział.
Na ten moment nie wiadomo jaka przyszłość czeka młodzieżowca. Więcej powinno się wyjaśnić w przyszłym tygodniu.
– Rozmowy będą w przyszłym tygodniu. Nikt mu nie będzie bronić jazdy i będzie z nami trenować kolejne tygodnie. Nikt go nie będzie blokować. Dziwię mu się trochę, bo ma 20 lat, a o ile ja bym w takim wieku odstawiał takie cyrki, to bym w takim klubie nie jeździł, ale zrobimy tak, żeby dalej jeździł, bo nikt nie chce mu psuć kariery. Nie wiem po co opowiada takie bzdury i mam nadzieję, iż się opanuje i będzie dalej jeździć na żużlu – mówi Kasprzak.
Jak też zaznacza menadżer, sytuacja z Majewskim nie wpływa na resztę drużyny.
– Nie wpływa to na resztę drużyny, choć jego doradcy pewnie by chcieli inaczej. Na nas to jednak nie ma wpływy i skupiamy się dalej na swoich celach – zakończył.
Franciszek Majewski

![[NA ŻYWO] Półfinał o życie? Wielkie ściganie w Gnieźnie!](https://speedwaynews.pl/relacja-na-zywo/og_default.jpg)












