Kapitan Polonii nie kryje dumy po meczu. „W takich chwilach poznaje się siłę drużyny”

speedwaynews.pl 54 minut temu

Abramczyk Polonia Bydgoszcz do samego końca musiała drżeć o korzystny wynik w Łodzi. Ostatecznie Bydgoszczanie wywieźli z Moto Areny remis, triumfując podwójnie w obydwu biegach nominowanych. Szymon Woźniak podkreśla, iż właśnie w takich momentach, kiedy sytuacja jest „podbramkowa” poznaje się siłę zespołu.

– Przebieg tego meczu był bardzo wymagający dla obu drużyn, ale to my byliśmy zespołem podstawionym pod ścianą. Byliśmy osłabieni brakiem Wiktora Przyjemskiego i osłabieni po wypadku Krzysztofa Buczkowskiego i ten nasz skład stał się trochę taki bez marginesu błędu. Te jednak się przytrafiały, może nie jakieś duże, ale rywal był bardzo dobrze dysponowany. Mieliśmy też trochę niesprzyjających okoliczności – choćby ja dwa razy prowadziłem, a biegi były przerywane i w powtórce byłem „tylko” drugi. Trudne spotkanie, ciągnące się, pod wieloma względami wymagające, ale właśnie w takich sytuacjach poznaje się tego ducha i siłę drużyny. O to właśnie chodzi w play-off, aby w tych kluczowych momentach „ręka nam nie zadrżała” i wrzucić ten siódmy bieg, aby dać z siebie jeszcze więcej – powiedział Woźniak.

„Notatki można było wyrzucić do kosza”

Abramczyk Polonia Bydgoszcz jechała w Łodzi dwa tygodnie wcześniej przy okazji meczu w końcówce rundy zasadniczej. Kapitan „Gryfów” przyznał jednak, iż wiedza z tamtego spotkania nie miała absolutnie żadnego znaczenia, bowiem nawierzchnia była zupełnie inna, wręcz niespotykana wcześniej na łódzkim torze.

Tor był znacznie inaczej przygotowany niż te dwa tygodnie temu. Notatki można było wyrzucić do kosza już przed próbą toru i to wiedzieliśmy od razu po przyjeździe na stadion, iż nie ma co się tym sugerować. Musieliśmy poniekąd odkrywać ten tor na nowo – rzadko kiedy w Łodzi jeździ się w tak twardych warunkach. Ja też nie miałem doświadczenia z tego toru, aby on był tak twardy i troszkę szukaliśmy tych ustawień. Do tego te polewania toru co dwa wyścigi też powoduje, iż drużyna przyjezdna nie może dobrze złapać tego „vibe’u” z torem, bo woda to zakłóca. Męczyliśmy się z odnalezieniem prędkości, ale najważniejsze, iż w kluczowych wyścigach udało się podgonić wynik – powiedział.

W trakcie niedzielnego spotkania sytuacja Bydgoszczan nie należała do najlepszych – „Gryfy” przegrywały już różnicą ośmiu punktów. Woźniak zaznaczył jednak, iż udało mu się zachować spokój na najważniejsze momenty.

– Jechałem w jedenastym, trzynastym oraz piętnastym biegu, więc nie było czasu, aby „popatrzeć” po drużynie, bo wtedy każdy musi skupić się na sobie. U mnie był spokój, skupienie i maksymalna determinacja, ale ja w takich decydujących chwilach potrafię „przełączyć głowę” w taki tryb zadaniowca i odłączać te niesprzyjające emocje, co widać było po puszczeniu sprzęgła w piętnastym biegu – powiedział.

Szymon Woźniak
Idź do oryginalnego materiału