Jest ostateczna decyzja ws. konkursu w Vikersund. To nie tak miało być

2 godzin temu
Niedzielny konkurs lotów w Vikersund ma jednego zwycięzcę i jest nim niestety wiatr. Pogoda nie pozwoliła organizatorom zawodów na ich przeprowadzenie. Jury kilka razy przesuwało start zawodów, czekało aż godzinę, ale iż podmuchy ani myślały, by się uspokoić, dalsze przeciąganie nie miało sensu. Konkurs został odwołany!
Wielu emocji doświadczyliśmy w sobotnim konkursie w Vikersund, ale niestety nie z udziałem Polaków. Nasi reprezentanci spisali się tak słabo, jak zasadniczo we wszystkich konkursach lotów w tym sezonie. W sumie to choćby gorzej, bo wcześniej jeszcze miejsce w Top 20 zajmował czasem Piotr Żyła, a w tym wypadku również on skończył poza Top 30. Tylko Aleksander Zniszczoł zapunktował (27. miejsce). Z kolei Kacper Tomasiak, choć umie już bardzo wiele, sztukę bycia lotnikiem musi jeszcze rozgryźć. Nasz multimedalista olimpijski choćby nie zakwalifikował się do wczorajszych zawodów.

REKLAMA







Zobacz wideo Pietuszewski w Premier League? Żelazny: Porto nie jest docelowym klubem. Nie wiem, gdzie jest jego sufit



Wiatr królował w Vikersund. Jury starało się walczyć
Nie zanosiło się więc na to, byśmy mieli w Vikersund z czego być dumni. Ani już w ogóle w tym sezonie, bo ostatnie konkursy to oczywiście Planica, czyli też loty. Kwalifikacje do niedzielnego konkursu skończyły się bardzo szybko. Po zaledwie ośmiu skokach wiatr uniemożliwił dalszą rywalizację, a jury zdecydowało, iż w zawodach udział wezmą wszyscy. Na papierze, bo niestety swój skok zdążył oddać Kacper Tomasiak, który zaliczył groźny upadek. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało, mimo iż zeskok opuścił na noszach, natomiast wówczas nie było jasne, czy zobaczymy go w konkursie.


Stało się to jasne bliżej planowanej godziny rozpoczęcia zawodów, gdy Maciej Maciusiak poinformował, iż nasz reprezentant i tak prewencyjnie pojedzie do szpitala na dodatkowe badania. Tomasiak zatem na skoczni w Vikersund nie zamierzał się pojawić. Przy czym to samo groziło wszystkim innym zawodnikom, bo wiatr nigdzie się nie wybierał. Pogoda skróciła kwalifikacje, a następnie opóźniła start konkursu. Jury najpierw przeniosło konkurs z 17:15 na 17:30, potem na 17:45, potem na 18:00, a gdy wydawało się, iż już wystarczy, to przenieśli jeszcze raz na 18:15.


Weto pogody, wetem ostatecznym. Konkurs odwołany!
Niestety im dłużej to trwało, tym nadzieje malały. Wiatr nie cichł, a czas uciekał, bo jak powiedział sam Sandro Pertile, z uwagi na umowy telewizyjne, cały konkurs trzeba było przeprowadzić do 19:10. gwałtownie stało się jasne, iż jedna seria to najbardziej optymistyczny scenariusz. Przy czym pogoda nie zamierzała zezwolić choćby na to. Jury w końcu nie miało wyjścia i zdecydowało o odwołaniu całego konkursu! To druga taka sytuacja w tym sezonie. Wcześniej stało się to w Ruce. Wówczas zorganizowano zastępstwo w postaci dodatkowego konkursu w Lahti. Teraz nie ma już czasu. Za tydzień koniec sezonu w Planicy i sam Pertile w rozmowie z Eurosportem przyznawał, iż wciśnięcie tam jeszcze jednych zawodów będzie niezwykle trudne.
Idź do oryginalnego materiału