Jest chętny na walkę z Denisem Labrygą. To prawdziwy kolos

1 dzień temu


Znalazł się już chętny na walkę z Denisem Labrygą. Potężnych gabarytów zawodnik celuje w pojedynek z zawodnikiem z Głogowa. Miałoby do tego dojść przy okazji kolejnej gali FAME.

W świecie freak fightów znów robi się gorąco. Otóż Marcin Sianos rzucił publicznie wyzwanie jednemu z największych nazwisk tej sceny, Denisowi Labrydze. „Thanos” nie owijał w bawełnę i jasno dał do zrozumienia, iż chce tej walki najlepiej na gali FAME 31, która odbędzie się w pierwszej połowie maja.

Jego propozycja nie była jednak typowym, krótkim wyzwaniem. Zawodnik grupy menadżerskiej Artnox Fight Sport postawił sprawę w swoim stylu, czyli twardo i bezpośrednio. Marcin podważył osiągnięcia rywala, sugerując, iż hype wokół Labrygi nie ma najmniejszego przełożenia na realne umiejętności w klatce.

Co ciekawe, Sianos zasugerował również, iż pojedynek mógłby odbyć się na zasadach inspirowanych starą japońską organizacją PRIDE, co tylko podkręca klimat potencjalnego starcia. Taki format oznaczałby większą brutalność i widowiskowość, co idealnie wpisuje się w jego styl walki.

Nie jest tajemnicą, iż jest problem ze znalezieniem rywala dla mnie. Ale ja wyjdę przed szereg i zaproponuję Denisa Labrygę, największego kota pod wyświetlenia. Twierdzi, iż wszystkich rozjedzie. KSW po niego się już tam zgłasza. Ma aspiracje na UFC. A ja Ci powiem jedno – jedyne, co pokazałeś, to sprzedałeś Cameraboyowi liścia pod wyświetlenia. I chętnie zmiotę Cię z tej planszy. Pokażę Ci, gdzie jest Twoje miejsce. Zróbmy to na zasadzie starej organizacji PRIDE japońskiej.

– mówił Marcin Sianos w materiale wideo na Instagramie.

ZOBACZ TAKŻE: Mateusz Gamrot nawołuje UFC do powrotu do Polski. Chce głośnej walki z wielką gwiazdą

Wyzwanie to odbiło się szerokim echem, bo choć Labryga przyciąga ogromne zainteresowanie, to rzadko spotyka się z tak bezpośrednim atakiem ze strony zawodnika, który realnie chce go sprawdzić w oktagonie.

Ostatnie poczynania Labrygi i Sianosa

Zakładając, iż mogłoby dojść do takiej rywalizacji, to warto przyjrzeć się obu zawodnikom, a przynajmniej ich ostatnim występom. Przypomnijmy, iż Denis Labryga ma za sobą głośny występ na gali FAME 30: Icons w Gliwicach, gdzie zmierzył się z Makhmudem Muradovem w walce o pas wagi ciężkiej FAME MMA.

Było to dla niego ogromne wyzwanie, gdyż stanął naprzeciwko rywala z doświadczeniem na najwyższym poziomie, w tym pozyskanego między innymi w organizacji UFC. Sam fakt zestawienia Labrygi z tak uznanym zawodnikiem pokazuje zresztą, jak duże oczekiwania budzi jego postać. Pomimo dominacji rywala był to dla niego istotny krok w kierunku sportowego rozwoju i potwierdzenie, iż może on z dumnie uniesioną głową dzielić klatkę z wybitnymi zawodnikami.

Z kolei Marcin Sianos ostatnio dał o sobie znać poza sceną freak fightów. Mianowicie wystąpił on na gali walk na gołe pięści w Rumunii, gdzie udowodnił, iż wciąż potrafi być groźny w najbardziej surowych warunkach. Warto odnotować, iż takie pojedynki wymagają nie tylko siły, ale też ogromnej odporności psychicznej i fizycznej. Sianos pokazał tam, iż przez cały czas jest zawodnikiem, który potrafi odnaleźć się w brutalnych realiach walki pomimo gorszej dyspozycji w poprzednich miesiącach.

Czy to ma sens?

Potencjalne zestawienie Sianosa z Labrygą ma sporo sensu. Podyktowane jest to przede wszystkim ograniczoną liczbą zawodników w wadze ciężkiej organizacji FAME MMA. Obaj zawodnicy mają takie warunki fizyczne, które sprawiają, iż trudno dobrać im przeciwników na odpowiednim poziomie. Ich potencjalna walka mogłaby więc rozwiązać ten problem i jednocześnie dostarczyć kibicom solidnych emocji.

Z drugiej strony, pod względem medialnym to starcie nie jest idealnie „równe”, a adekwatnie rzecz ujmując, jest dość słabe. Labryga jest w tej chwili znacznie większym nazwiskiem, generującym wyświetlenia i zainteresowanie, podczas gdy Sianos mimo wszystko funkcjonuje bardziej jako twardy zawodnik niż internetowa gwiazda.

ZOBACZ TAKŻE: Gwiazdor UFC chciał pobić wybryk Artura Szpilki. Chodzi o konfrontację z krokodylem

Jakby nie patrzeć, to jednak właśnie ten kontrast może być największym atutem tej walki. Sianos to klasyczny bijok, zawodnik, który nie kalkuluje i idzie do przodu, mając na koncie tyle samo wzlotów, co upadków. Jego rekord pokazuje, iż potrafi zarówno wygrywać, jak i przegrywać, ale zawsze daje widowisko, a to jest najważniejsze we freak fightach.

Labryga natomiast to freak fighter nowej generacji, który jest niezwykle silny fizycznie i stale rozwijający się sportowo. Podkreślić należy, iż trenuje on z czołowymi zawodnikami MMA, w tym z byłym mistrzem UFC, Janem Błachowiczem.

Co ważne, sam Labryga nie ukrywa, iż jego ambicje wykraczają daleko poza freak fighty. Wciąż marzy o kontrakcie w UFC i stara się budować swoją pozycję krok po kroku. Starcie z takim zawodnikiem jak Sianos w formule MMA mogłoby być dla niego kolejnym testem. Może nie najbardziej medialnym, ale z pewnością wymagającym fizycznie, który miałby znaczenie w jego rekordzie.

ZOBACZ TAKŻE: Rywal Gamrota podkręca atmosferę. Będzie wojna w klatce

Na ten moment nie wiadomo, czy do tej walki faktycznie dojdzie, natomiast z pewnością nie jest to prawdopodobny scenariusz. W świecie freak fightów nie można jednak niczego wykluczyć, także kto wie?

Idź do oryginalnego materiału