Jepsen Jensen wskazuje powód porażki we Wrocławiu

speedwaynews.pl 2 godzin temu

Nie tak dawno byli niespodziewanym liderem rozgrywek, sytuacja w PGE Ekstralidze zmienia się jednak jak w kalejdoskopie i ciężko jest na dłuższą metę przewidzieć jej rozstrzygnięcia. Dwie kolejki temu grudziądzanie mogli pochwalić się fotelem lidera, teraz, po dwóch porażkach z rzędu, zajmują czwartą lokatę mając tyle samo punktów co piąty Orlen Oil Motor Lublin. Czeka ich więc trudna walka o play-off, który przecież nie tak dawno wydawał się formalnością.

Niestety w obu wyjazdowych spotkaniach ponieśli wysokie porażki a do tego stracili punkty bonusowe. Mieli co prawda szanse na obronienie go we Wrocławiu, ale druga część zawodów kompletnie nie poszła po ich myśli. Do biegu 6. tracili zaledwie cztery punkty do Betard Sparty. Później wszystko się posypało i ostatecznie musieli pogodzić się z dwunastopunktową porażką. Co było powodem takiej słabej drugiej części meczu?

Jak się okazuje – kluczowa była pogoda oraz ustawienia sprzętu. Michale Jepsen Jensen uważa, iż drugi aspekt wynikał z błędnych założeń. „Z wniosków po próbie toru, w której jechali Max i Vadim, uznaliśmy, iż nawierzchnia będzie wyciągać z motocykli więcej mocy. Dlatego staraliśmy się podkręcić nieco siłę sprzętu, co przez pierwsze biegi działało w porządku” – przyznał w rozmowie z ekstraliga.pl

Później swoje „trzy grosze” dodał również żar lejący się z nieba. I to pomimo, iż mecz został opóźniony o dwie godziny. „Potem tor bardzo gwałtownie i drastycznie się wyślizgał, czego chyba żaden z nas nie zakładał. Wydaje mi się, iż to gospodarzom wygrało ten mecz, a u nas absolutnie pogrążyło ustawienia” – dodał lider Bayersystem GKM.

Teraz Grudziądzan czeka trudna przeprawa. Do końca rundy zasadniczej pozostały cztery spotkania i jeżeli GKM myśli o awansie do fazy play-off musi znów zacząć punktować. W najbliższej kolejce na domowym obiekcie zmierzą się w „Derbach Autostrady” z ekipą PRES Toruń.

Idź do oryginalnego materiału