Czwartek przy Miejskiej przyniósł kibicom z Ostrowa Wielkopolskiego gigantyczną ulgę i prawdziwe żużlowe emocje. Moonfin Magnus Ostrów pokonał na własnym torze H. Skrzydlewska Orła Łódź 47:43, a dwumecz zakończył się zdecydowanym zwycięstwem gospodarzy 99:81. Kluczową postacią czwartkowego starcia okazał się Jakub Krawczyk. Wychowanek ostrowskiego klubu pojeździł tak, jak oczekują od niego kibice – po znakomitym występie zapisał przy swoim nazwisku 12 punktów oraz bonus w pięciu startach, ulegając rywalom tylko raz na trasie.
Dla Krawczyka ten genialny mecz był niezwykle potrzebnym przełamaniem. Tegoroczny sezon w wykonaniu młodego zawodnika przypomina bowiem prawdziwą kolejkę górską. Mimo iż statystyczna średnia na poziomie 1,302 pkt/bieg nie powala na kolana, a dołek formy przynosił zerowe dorobki w Krośnie, Rybniku czy z Polonią Piła, to na własnym owalu 22-latek potrafi odpalić prawdziwą petardę. Pokazał to już w starciu z Wilkami (11+1) czy w meczu otwarcia sezonu z PSŻ Poznań (10 punktów). Wynik 12+1 przeciwko łódzkim Orłom to jego najlepszy wskaźnik w bieżących rozgrywkach i mocny sygnał, iż potrafi brać ciężar meczu na własne barki.
PGE Ekstraliga czy kolejny sezon na zapleczu? Krawczyk stawia sprawę jasno
Świetny występ wywołał natychmiastowe pytania o przyszłość utalentowanego wychowanka Ostrovii. Sytuacja Krawczyka jest wyjątkowo intrygująca. Mimo iż na sezon 2027 wiąże go wciąż ważna umowa z ekstraligową Betard Spartą Wrocław, jego nierówna dyspozycja na zapleczu sprawia, iż powrót do ekipy z Dolnego Śląska stoi pod dużym znakiem zapytania. W parku maszyn aż huczy od spekulacji, a sam zawodnik w rozmowie po meczu nie krył, iż jego telefon nie milczy.
– Dużo tematów jest aktualnych, nie tylko z Wrocławiem. Jest parę ofert ciekawszych bądź mniej ciekawszych, ale na razie się skupiam na tym, co jest i nie zawracam sobie głowy przyszłym sezonem – przyznał bez ogródek w media center po spotkaniu z Łodzią.
Czy ambicje młodego żużlowca sięgają jak najszybszego startu na najwyższym szczeblu rozgrywkowym? Pytany bezpośrednio o cel w postaci regularnej jazdy w PGE Ekstralidze, zawodnik tonuje nastroje, choć nie ukrywa swoich sportowych marzeń.
– No myślę, iż każdy ma cel, żeby jeździć prędzej czy później w Ekstralidze i taki też jest mój. Czy to będzie w przyszłym roku? Może tak, może nie – ucina Krawczyk.
Przed ostrowianami decydująca faza sezonu, a forma, jaką Krawczyk zaprezentował przeciwko łódzkim Orłom, może okazać się kluczem do końcowego „sukcesu” zespołu z Wielkopolski. Przed nimi bowiem walka o utrzymanie w play-downach. W najbliższy poniedziałek poznamy rywala Moonfin Magnus Ostrowa Wielkopolskiego.















