Po co sportowcy jadą na igrzyska? Mnie zawsze wydawało się, iż chodzi o to, żeby na nich wystartować. Po to trenują całe życie, by spełnić swoje marzenia. Większość z nich ma świadomość, iż nie będzie walczyć o medale. A jednak przejeżdżają, by znaleźć się na arenach, na które patrzy cały świat. I są dumni, iż reprezentują swój kraj, iż są częścią wielkiego wydarzenia, choćby jeżeli zajmą ostatnie miejsce.
REKLAMA
Zobacz wideo
Po co Heraskewycz przyjechał na igrzyska?
I spośród 2916 sportowców, którzy biorą udział w igrzyskach, jeden Władysław Heraskewycz przyjechał do Włoch, by na igrzyskach nie wystąpić. On chciał dać świadectwo. I to mu się udało. Cały świat mówi o jego kasku, na którym upamiętnił 24 ukraińskich sportowców zamordowanych przez Rosjan w wyniku pełnoskalowej wojny, która od czterech lat toczy się na Ukrainie. Osiągnął swój cel i jeszcze stał się męczennikiem, bo MKOl nie zgodził się, by w tym kasku wystartował w zawodach. Cały świat mu współczuje, a prezydent Wołodymyr Zełenski przyznał mu nagrodę. Jestem przekonany, iż gdyby w zawodach wystartował, to jego sława i wzmożenie moralne wokół jego osoby byłoby mniejsze.
A mimo to cały świat – umyślnie po raz trzeci używam tego sformułowania, bo tak o sobie na tzw. Zachodzie myślimy – mówi o skandalu i zgniliźnie moralnej MKOl. "Putin się cieszy" – to zaklęcie to chyba ulubiony motyw całego dyskursu publicznego po każdej stronie sceny politycznej. Prezydent Rosji jest stałym punktem odniesienia. Stał się bożkiem, z którego perspektywy musimy oceniać moralność wszystkich naszych czynów. Jak robimy coś, z czego się cieszy, to źle, ale jak robimy coś, co mu jest nie w smak, to dobrze. I w ten sposób Kirsty Coventry, przewodnicząca MKOl, z dnia na dzień stała się sojuszniczką Putina.
MKOl nie miał wyboru. Musiał stanąć w obronie igrzysk
Ja jednak chciałbym odejść od tak zerojedynkowego postrzegania. Przestać w tej sytuacji robić bożka z Putina i stanąć po prostu w obronie igrzysk. Wielokrotnie krytykowałem hipokryzję Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego i ze smutkiem patrzę, jak Rosjanie krok po kroku wracają na sportowe areny. A jednak uważam, iż MKOl nie miał w sprawie kasku Heraskewycza wyboru. Nie mógł pozwolić mu startować. A to, iż postąpił według swoich praw, które zgodzili się szanować wszyscy uczestnicy igrzysk, potwierdził niezależny od MKOl Trybunał ds. Sportu, wydając w piątek swoje orzeczenie.
MKOl nie mógł wydać w sprawie kasku Heraskewycza innej decyzji niż wykluczenie Ukraińca z zawodów, bo nie mógł sobie pozwolić na precedens. Owszem, nie brakło wcześniej przykładów, iż komitet przymykał oko na takie, czy inne przekraczanie swoich zasad w obawie przed jazgotem moralistów z całego świata. Tym razem działanie sportowca było jednak tak ostentacyjne i spektakularne, iż gdyby jego szantaż moralny przyniósł skutek, to natychmiast znalazłaby się cała rzesza naśladowców.
Na następnych igrzyskach w Los Angeles mielibyśmy Palestyńczyków z wizerunkiem Mohameda Barakata, reprezentanta kraju, który zginął w wyniku izraelskiego nalotu w Strefie Gazy. Albo któregoś innego z ponad 600 zabitych w tym rejonie palestyńskich sportowców.
Izrael mógłby na to odpowiedzieć koszulkami z wizerunkiem Liora Asulina, byłego piłkarza tamtejszej pierwszej ligi, który zginął zamordowany w masakrze urządzonej przez Hamas 7 października 2023 roku. Albo innego zabitego przez Palestyńczyków sportowca. Było ich wielu, również podczas igrzysk olimpijskich.
Polska też może wziąć udział w licytacji na krzywdy
Tu podpowiem polskim politykom i sportowcom aktywistom. Przecież igrzyska w 2028 roku odbędą się w Los Angeles, a tam złoto w biegu na 10000 metrów zdobył Janusz Kusociński w 1932 r. Weźmy go na koszulki. Dopiero MKOl będzie miał zgryz, a my przypomnimy światu, iż mistrza olimpijskiego bestialsko zamordowali Niemcy. Przypomnimy o zbrodniach na narodzie polskim, upomnimy się o sprawiedliwość i zadośćuczynienie. To będzie potężny przekaz! A jak wybuchnie afera na cały świat? Tym lepiej! W razie czego pamiętajcie wszyscy, iż pierwszy rzuciłem ten pomysł.
Powyższy akapit to oczywiście sarkazm. Muszę to napisać na wszelki wypadek, żeby moich słów nie wzięto dosłownie.
Poważnie mówiąc, naprawdę chcielibyśmy, aby igrzyska stały się miejscem licytacji własnych krzywd? Bo każdy zada sobie to samo pytanie: skoro Ukrainiec może, to dlaczego nie my? To by dopiero była chora sytuacja. Zapominamy o podstawowej funkcji tego wielkiego widowiska, jakim są igrzyska olimpijskie. To nie jest targowisko idei. Nie jest to też narzędzie promocji ideałów świata Zachodu. To spotkanie ludzi wielu narodowości, ras, kultur i światopoglądów. Dlatego MKOl musi stać na straży tego, żeby nikt z uczestników igrzysk nie czuł się na nich niekomfortowo. Dosłownie musi dmuchać na zimne.
Uszanujmy tych sportowców, którzy jadą na igrzyska po to, by startować, a nie dawać świadectwo. Uszanujmy, iż chcą mieć na igrzyskach atmosferę święta, radości, a nie słyszeć jazgot moralistów, którzy na każdym kroku deprecjonują to wydarzenie. Na tym polega integralność sportu, iż na pierwszym miejscu jest w nim rywalizacja zawodniczek i zawodników, a nie ich poglądy, zapatrywania moralne i krzywdy ich narodów.

2 godzin temu















