
Jake Paul uważa, iż UFC upada, a głównym winowajcą tego stanu rzeczy jest Dana White.
Odejście od ESPN i podpisanie umowy z Paramount Plus miało być przełomowym momentem dla UFC. Huczne zapowiedzi głów siedzących za biurkiem zderzyły się jednak z rzeczywistością, która okazała się znacznie mniej obiecująca. Choć tabelki w Excelu się zgadzają, to z punktu widzenia zwykłego widza nie zmieniło się aż tak wiele.
Owszem, porzucenie modelu PPV na rzecz subskrypcyjnego sprawiło, iż portfele Amerykanów nie pustoszeją w mgnieniu oka, jak miało to miejsce za czasów ESPN. Natomiast wraz z obniżeniem cen spadła może nie tyle jakość transmisji – ta wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie – co komfort oglądania. Wystarczy wejść na subreddita poświęconego UFC i poczytać komentarze kibiców narzekających na ciągłe reklamy.
Odciągnąć uwagę fanów od problemów związanych z przejściem UFC do Paramount miała gala w Białym Domu, jednak ogłoszenie karty walk na to wydarzenie spotkało się z dużym rozczarowaniem. Każdy spodziewał się rozpiski złożonej z największych nazwisk, a ostatecznie amerykańska organizacja zaserwowała kibicom walkę wieczoru z wyraźnie nakreślonym faworytem.
Jake Paul ostro o UFC
Ruchy UFC nie umknęły uwadze Jake’a Paula, który od dłuższego czasu otwarcie krytykuje największą organizację MMA na świecie, m.in. za podejście do wynagrodzeń swoich zawodników. Teraz YouTuber poszedł o krok dalej i stwierdził, iż UFC umiera. Popularny „The Problem Child” jest zdania, iż należy za to winić Danę White’a, szefa UFC.
Wystarczy spojrzeć, co wyprawia Dana. Nie masz Jona Jonesa na karcie gali w Białym Domu? Po pierwsze, Justin Gaethje przegra z Ilią Topurią. Więc masz Hiszpana bijącego białego Amerykanina na patriotycznej gali w Białym Domu? Wielki błąd.
Czemu nie chcecie zapłacić Jonowi Jonesowi? Zrobiły się z nich chciwusy. Zapomnieli o tym, co było sercem tej firmy. Na tym polega problem. UFC umiera, bo najlepsi zawodnicy w tym sporcie zostają zapaśnikami i po prostu się trzymają przez całą walkę. Khabib, Khamzat – nuda. Nikt nie chce tego oglądać. Kiedy płacą zawodnikom 15 procent przychodów – a adekwatnie już 10 procent. Czym w ogóle jest Paramount? Kto z tego korzysta?
– Powiedział Paul w podcaście „This Past Weekend with Theo Von”.
Przypomnijmy, iż Jake Paul aktualnie pracuje nad pierwszą w historii galą MMA, która zostanie pokazana na Netflixie. Grupa promocyjna Most Valuable Promotions, której współzałożycielem jest Paul, coraz częściej współpracuje z największą platformą streamingową na świecie przy tego typu wydarzeniach. W grudniu zeszłego roku MVP wraz z Netflixem zorganizowało galę boksu w Miami, podczas której w walce wieczoru Jake Paul zmierzył się z Anthonym Joshuą. Wcześniej odbyła się chociażby gala z Mikiem Tysonem, która pobiła wszelkie rekordy oglądalności.
6 weeks
Rousey vs Carano — one of the most wanted fights in MMA History finally happening
Diaz vs Perry — the Real BMF vs the King of Violence
Ngannou vs Lins — the lineal heavyweight champion returns
LIVE globally on Netflix
Buy your tickets NOW | Link in Bio
———… pic.twitter.com/d0PJ1IouiN
ZOBACZ TAKŻE: Patryk Kaczmarczyk wraca do klatki. Wiemy co z pasem KSW
W końcu jednak nadeszła pora, aby nasze ukochane MMA zagościło na Netflixie. Już 16 maja w Kalifornii odbędzie się gala, którą zwieńczy starcie pomiędzy Giną Carano a Rondą Rousey. Na karcie tego przedsięwzięcia znaleźli się również tacy zawodnicy jak Francis Ngannou czy Salahdine Parnasse.

21 godzin temu
















