W niedzielę Wielkanocną karierę żużlowca oficjalnie zakończył Grzegorz Walasek. Na stadionie w Zielonej Górze odbył się jego turniej pożegnalny i w zawodach udział wzięli absolutnie najlepsi zawodnicy. Ostatecznie jednak turniej zostanie zapamiętany głównie przed dwa fatalne upadki, Kacpra Witrykusa i Leona Madsena. U Duńczyka nie doszło do poważniejszych obrażen, natomiast gorzej wygląda sprawa z juniorem zielonogóskiego klubu. Więcej o tym TUTAJ. Ostatecznie zawody wygrał Zmarzlik, a turniej zakończpono po 16 wyścigach. Tak polski mistrz podsumował te zawody.
– Głównym celem było dzisiaj tutaj pościganie się, pobawienie, zrobienie fajnych wyścigów przede wszystkim dla kibiców i dla Grzesia. Taki turniej pożegnalny, życzymy właśnie tutaj chłopakom, którzy uczestniczyli w tych złych momentach, szybkiego porwotu do zdrowia – podsumował Zmarzlik.
Wspomina legendę
Grzegorz Walasek to jeden z tych zawodników, który jest znany i lubiany w środowisku żużlowym. Legendarny żuzlowiec uprawiał czarny sport przed ponad 30 lat i wielu obenych zawodników wychowało się na oglądaniu jego występów. O wspomieniach z Grzegorzem Walaskiem opowiedział zawodnik Orlen Oil Motoru Lublin.
– Na pewno pamiętam taki moment, gdy jeszcze byłem w szkółce, Grzesiu przyjechał z Zieloną Górą, bodajże tak mi się wydaje, w Gorzowie. Każdy przecierał oczy, gdy Grzesiu zrobił 18 punktów. Od tego momentu więcej spoglądałam na tego zawodnika. Grzesiu jest zawsze uśmiechnięty, pozytywna osobowość. Też żyję w takich czasach, gdzie wielkie nazwiska z polskiego żużla odchodzą, jak Jarosław Hampel, Grzegorz Walasek, Krzysztof Kasprzak i Tomasz Gollob. Dla mnie to dosyć niesamowite, ponieważ jak zaczynałem to te nazwiska były w samym czubie. Dzisiaj już mówią pas i jeździcie chłopacy, my już będziemy patrzeć obok. Cieszę się, iż urodziłem się w tych czasach, iż takie nazwiska mogłem oglądać – zakończył.
Grzegorz Walasek














