Jagiellonia naraziła się tym transferem. "Mnóstwo podtekstów"

2 godzin temu
Jagiellonia pobiła swój sprzedażowy rekord, przyjmując dziesięć mln euro od Porto za Oskara Pietuszewskiego. Czy jednak brak transferu następcy to rysa na pomniku Łukasza Masłowskiego? A może dyrektor sportowy klubu z Białegostoku po raz kolejny udowodni, iż jest dwa kroki przed konkurencją?
5 lutego - to data graniczna dla Jagiellonii Białystok. Mija wówczas termin na rejestrację nowych piłkarzy do fazy pucharowej Ligi Konferencji, w której Jagiellonia zagra z Fiorentiną.

REKLAMA







Zobacz wideo Czy Legia utrzyma się w Ekstraklasie? Kosecki: Prędzej zdobędzie mistrzostwo





Zimą z Jagiellonii odeszło pięciu piłkarzy (Oskar Pietuszewski, Louka Prip, Alex Cantero, Cezary Polak, Aziel Jackson). Wcześniej klub zmienił też Miki Villar - od kilku miesięcy gra dla Wieczystej Kraków. Jagiellonia najpewniej rozstanie się też z Dusanem Stojinoviciem. To daje możliwość zgłoszenia pięciu nowych zawodników.
W fazie ligowej w barwach Jagiellonii nie grał Kamil Jóźwiak i Andy Pelmard. Jagiellonia sprowadziła już Sameda Bazdara, Guilherme Montoię i Matiasa Nahuela Leivę. Wciąż brakuje jednak następcy dla Oskara Pietuszewskiego, za którego Jaga zainkasowała 10 mln euro. o ile klub sprowadzi następcę, to wszyscy nowi gracze nie będą mogli być zgłoszeni.
To będzie przyszła gwiazda Jagiellonii? "Może okazać się bombą"
Analizę pracy Łukasza Masłowskiego warto zacząć od oceny transferów dokonanych latem zeszłego roku przez Masłowskiego. Do klubu trafiło dwunastu nowych zawodników. W tym momencie za trafione transfery Masłowskiego należy uznać Bernardo Vitala, Bartłomieja Wdowika, Dimitrisa Rallisa czy Andy’ego Pelmarda, co konsultowałem z białostockim dziennikarzem Jakubem Sewerynem.
Tomasz Kupisz, były zawodnik Jagiellonii z lat 2010-2013 i 2022-2024, uważa, iż do tej listy należy dodać Sergio Lozano i Dawida Drachala. Poza tym Kupisz wróży, iż jeden z nowych piłkarzy może stać się gwiazdą Jagiellonii.



- Jednym transferem, który w przyszłości może okazać się bombą, będzie Dimitris Rallis. Na ten moment nie może rozwinąć skrzydeł, bo numerem jeden w ataku Jagiellonii pozostaje Afimico Pululu - tłumaczy Kupisz w rozmowie ze Sport.pl.


Kompletnymi niewypałami okazali się za to Louka Prip i Alejandro Cantero. Dziś już tych piłkarzy w Jagiellonii nie ma, a ich kontrakty zostały rozwiązane za porozumieniem stron. Znak zapytania w Jagiellonii na tę chwilę pojawia się przy Youssoufie Sylli, Kamilu Jóźwiaku, Alexie Pozo, AZ Jacksonie i Yukim Kobayashim.
W grudniu 2023 r. Masłowski przy okazji rozmowy ze Sport.pl cytował Arsene'a Wengera, byłego legendarnego trenera Arsenalu, który mówił, iż 50 proc. skuteczności przy transferach jest bardzo dobrym wynikiem. jeżeli zsumujemy zawodników wybranych przez moich rozmówców, to wyjdzie na to, iż skuteczność Masłowskiego w letnim oknie to dokładnie 50 proc.
Warto jednak zauważyć, ze Wdowik i Pelmard przebywają w Jagiellonii na zasadzie wypożyczeń (z Bragi i Clermont Foot), więc nie wiadomo, czy w przyszłym sezonie też będą grali przy Słonecznej w Białymstoku.



Masłowski pozostaje wierny filozofii. "To działanie na szkodę spółki"
Kamykiem do ogródka Masłowskiego jest fakt, iż w trakcie zimowego okna transferowego mówił publicznie o terminie, do którego chce dokonać wszystkich transferów potrzebnych Jagiellonii, co tylko narzuciło na niego dodatkową presję.
Trzeba jednak spojrzeć szerzej: czy to, co i jak robi Masłowski w trakcie okien transferowych, dysponując mniejszym budżetem (choćby w porównaniu do Widzewa, Rakowa, Legii czy Lecha), jest zaskakujące?


- Ja bym chciał każdy transfer zrobić jak najszybciej, żeby zminimalizować ryzyko. Chciałbym też, żeby każdy transfer był udany. Ale to jest niemożliwe. Dzisiaj, nie grając w europejskich pucharach, posiadanie kadry 28 piłkarzy, to jest działanie na szkodę spółki, bo klub ledwo co stanął na nogi, a spowodowalibyśmy, żebyśmy znowu żyli ponad stan. Nie ma ryzyka takiego, iż ktoś tu niegospodarnie wydaje pieniądze - opowiadał Masłowski we wrześniu 2024 r. w rozmowie ze Sport.pl.
- Dla mnie zawsze priorytetem są Polacy. Chciałbym, żeby było ich w drużynie jak najwięcej, ale dzisiaj ściągnąć jakościowego Polaka jest bardzo trudno. Trzeba go sobie albo wychować, albo zapłacić duże pieniądze. My zawsze patrzymy priorytetowo na polski rynek, będziemy starali się zachować balans w szatni - mówił dyrektor Jagiellonii w czerwcu 2025 r.



Masłowski od zawsze był rozsądny w działaniach transferowych. - To, co zarobiliśmy, to są pieniądze inwestowane w rozwój klubu, a nie przepalane w efektowne transfery czy próbę jednego efektownego sezonu. jeżeli to się nie uda, to wtedy ktoś musi to spłacać. My przygotowujemy się do tego, żeby płacić coraz więcej i podnosić poziom sportowy, ale do tego potrzebne są solidne fundamenty - tłumaczył w podcaście "Ofensywni" z grudnia 2025 r.
Z czego więc wynika, iż krytyka w kierunku Masłowskiego jest większa niż wcześniej? Kupisz wspomina, iż wpływ na to mają m.in. rosnące apetyty kibiców Jagiellonii po sprzedaży Pietuszewskiego za rekordowe pieniądze.
- Ta krytyka wynika z tego, iż transferów nie ma. Wcześniej mówiono również, iż Oskar nie odejdzie w zimowym oknie. To i kwota zapłacona za Oskara spowodowało, iż jest krytyka. Merytoryczna krytyka jest jak najbardziej uzasadniona, bo na ten moment nie przyszli tacy piłkarze, jakich kibice Jagiellonii oczekiwali. Wydaje mi się, iż to jest normalne. Tu bardziej chodzi o taką "patologiczną krytykę", która nie powinna mieć miejsca. Dyrektor Masłowski i Adrian Siemieniec osiągnęli niesamowite wyniki z Jagiellonią, mającą mniejszy budżet, tym zasługują na zaufanie - wyjaśnia.
To byłby idealny sukcesor Pietuszewskiego. "Wpisuje się w narrację"
Do tej pory Jagiellonia nie pozyskała następcy Pietuszewskiego. Wydawało się, iż wybór padnie na Keyana Varelę z Servette, za którego Jagiellonia miała zapłacić 500 tys. euro. Transfer upadł ze względu na niedawno leczony uraz, choć Portugalczyk miał już ciekawą kartotekę: był on zamieszany w sprawę wymuszenia i porwania młodego francuskiego piłkarza z Nyonu.



Zobacz też: Tego Infantino już nie cofnie. Haniebne słowa o Rosji
Jaki byłby idealny sukcesor Pietuszewskiego spośród piłkarzy grających w Ekstraklasie? Kupisz wskazał na Marcela Regułę z Zagłębia Lubin. - To zawodnik, który ma ogromne umiejętności, ogromny talent, jest bezczelny i wpisuje się w narrację, w charakterystykę i profil Oskara - tłumaczył ekspert.
Reguła to jedno z objawień w ekstraklasie, a także jeden z beneficjentów świetnej formy reprezentacji Polski do lat 21, prowadzonej przez Jerzego Brzęczka. Bardziej prawdopodobny jest jego transfer do jednej z czołowych lig niż przenosiny do Jagiellonii. Teraz w stronę Reguły spoglądają kluby z Niemiec, Włoch i Francji.
Być może Masłowski i Jagiellonia podejdą nieszablonowo i stwierdzą, iż następcę Oskara mają już w klubie. Mowa o 17-letnim Zacharym Zalewskim, który ostatnio był z Jagiellonią na zimowym zgrupowaniu i zagrał między innymi w sparingu z LASK Linz (1:4). Seweryn uważa, iż w pewnych proporcjach - choćby w sposobie poruszania się po murawie - Zalewski przypomina Lamine’a Yamala z Barcelony.



- Zachary ma ogromny potencjał, może nie tak wielki, jak Pietuszewski, ale ma podobne cechy do Oskara: drybling, bezczelność, nieprzewidywalność, pojedynki i przede wszystkim dobre uderzenie. Czy zobaczymy Zalewskiego w następnym półroczu w pierwszym zespole Jagiellonii? To nie podlega dyskusji. Na ten moment na pewno Bartosz Mazurek jest przed nim w hierarchii, ale to nie jest nic odkrywczego - zaznacza Kupisz.
Kontrowersyjny transfer Jagiellonii. "Jest mnóstwo podtekstów"
Jednym z zimowych transferów Jagiellonii było wypożyczenie Matiasa Nahuela Leivy z Maccabi Hajfa, który w Polsce wybił się po świetnych występach w Śląsku Wrocław i wraz z Erikiem Exposito stanowił o sile tego zespołu. Sam ruch jest bardzo kontrowersyjny ze względu na fakt, iż Jagiellonia bierze piłkarza z klubu występującego w kraju, gdzie trwa wojna.
- Jest mnóstwo podtekstów, jeżeli chodzi o ten transfer. PR-owo może się nie spinać, co nie znaczy, iż Nahuel nie pokazał w ekstraklasie, iż potrafi grać w piłkę. Na pewno są pewne ryzyka tego transferu, bo jest po nieudanym okresie w Izraelu, jest po dosyć ciężkiej kontuzji, więc Jagiellonia jest dla niego szansą. Kibice z Białegostoku uważają, iż zasługują na więcej, a nie na takie transfery - odpowiada Kupisz.
Leivę należy traktować jako zastępstwo za Cantero i Pripa, a nie jako następcę Pietuszewskiego. jeżeli ten ruch interpretujemy za niezbyt rozsądny ze strony Masłowskiego, to po drugiej stronie są inne działania dyrektora na rynku.



Jagiellonia zabezpieczyła się na wypadek odejścia Pululu przed zakończeniem okna transferowego w Polsce, wypożyczając Sameda Bazdara z Realu Saragossa. Poza tym Masłowski zadbał już o następcę Dusana Stojinovicia, kupując Apostolosa Konstantopoulosa z Rakowa Częstochowa (choć tu nie wiadomo, czy Stojinović faktycznie odejdzie), a także sprowadził Guilherme Montoię, by ten konkurował o skład z Wdowikiem.
Rysa na pomniku Masłowskiego?
Czy - mimo tych wszystkich ruchów transferowych - brak znalezienia następcy Pietuszewskiego na czas to duża rysa na pomniku, który Masłowski zbudował sobie w Białymstoku?
- Odszedł tylko Pietuszewski, a narracja jest taka, jakbyśmy pożegnali siedmiu piłkarzy. Wzmocnimy się na skrzydłach. Nie będziemy działać pod presją czasu i kibiców. Nie jesteśmy w sytuacji, by działać pochopnie i by później tego żałować. Lepiej poczekać kilka dni czy tygodni i zrealizować to, co naprawdę chcemy - przekazywał Masłowski w wywiadzie dla Kanału Sportowego.
Czas pokaże, czy Masłowski znowu miał rację i był o dwa-trzy kroki przed wszystkimi.
Idź do oryginalnego materiału