Dwie skręcone kostki w czołówce kobiet i ściganie do ostatnich metrów w TOP3 mężczyzn – tak jednym zdaniem można podsumować tegoroczny Tatra Skymarathon. Pogoda dopisała, Siwa Polana zapełniła się uśmiechniętymi biegaczami, błota na Oravie nie brakowało, a transmisja z trasy przyciągnęła mnóstwo widzów.
Po deszczowym czwartku i piątku, w sobotę od samego rana nad Tatrami świeciło słońce. O tej porze, na trasie byli już biegacze najdłuższego dystansu Orava 120, którzy wystartowali w piątek o 19:00. Przy dźwiękach trombitów, ludowych instrumentów dętych, o 7:00 na trasę wyruszyli uczestnicy głównego dystansu liczącego 45 km i 3300 m przewyższenia. To jedyny dystans tego festiwalu, który prowadzi przez tatrzańskie szlaki. Chwilę po starcie ruszyło również studio live, w którym transmitowaliśmy na YouTube przebieg rywalizacji na trasie. Było to możliwe dzięki redaktorom bieganie.pl, którzy wyruszyli na szlak, wyposażeni w Starlinki. Dzięki temu, osoby śledzące transmisję od razu wiedziały np. o powodach zejść z trasy dwóch kobiet z czołówki. Na jeden dzień po zakończeniu festiwalu, transmisja ma już 11 tys. wyświetleń.
Dwie skręcone kostki wśród elity kobiet
Na Kopie Kondrackiej, na 14 km trasy, gdzie biegacze mają już w nogach prawie 1400 m przewyższenia, jako pierwsza zameldowała się Patrycja Stanek. Na kolejnej pozycji biegła Iwona Januszyk, a za nią Agnieszka Dygacz. Po zbiegu z Kopy, na Hali Ornak (23 km trasy) Agnieszka Dygacz – mistrzyni Polski Long Trail – podjęła decyzję o wycofaniu się z biegu z powodu skręcenia kostki. Na Starorobociańskim Wierchu – czyli na 31 km trasy i łącznej sumie podbiegów wynoszącej 2900 m – pierwszą kobietą była już Iwona, a Patrycja dobiegła tu około 7 minut za nią. Niestety kilka kilometrów dalej Patrycja zakończyła zawody, bo również skręciła kostkę. Zaopiekowali się nią ratownicy medyczni i bezpiecznie dotarła na dół. Iwona Januszyk w pięknym stylu wygrała Tatra Skymarathon ustanawiając rekord trasy z wynikiem 5:38:08. Iwona to przede wszystkim skialpinistka i olimpijka, która 16 czerwca przeszła artroskopię kolana, a po ponad 5 tygodniach wygrała ten trudny, tatrzański maraton. Choć jak sama mówiła na mecie, nie robi z siebie bohaterki, bowiem kolano po zabiegu w ogóle jej nie doskwiera. Drugie miejsce zajęła Joanna Palka (6:34:48), a trzecie Katarzyna Frączysta (6:39:57).
Fot. Paweł StańcoPodium mężczyzn zamknęło się w 57 sekundach
Rywalizacja mężczyzn dostarczyła kibicom mnóstwo emocji, a o tym jaka będzie kolejność na podium dowiedzieliśmy się dopiero na mecie. Zaskoczeń nie było tylko w zakresie tego, kto będzie walczył o TOP3. Zgodnie z przewidywaniami, od początku na czele biegli Dominik Tabor, Bartosz Gorczyca i Dawid Malina. Dokładnie w takiej kolejności zameldowali się na każdym punkcie pomiarowym na trasie. Na transmisji obserwowaliśmy, jak na grzbiecie Dominik i Bartosz biegną niemal ramię w ramię, a Dawid w niedalekiej odległości za nimi. Ostatni punkt pomiarowy zlokalizowany był na 36 km, a przed zawodnikami było do pokonania jeszcze 9 km i nieco ponad 400 m przewyższenia. Tam doszło do przetasowań i dopiero na mecie przekonaliśmy się o tym kto zwyciężył. Szarfę zwycięstwa przeciął Bartosz Gorczyca z wynikiem 4:37:42. 36 sekund za nim finiszował Dawid Malina (4:38:18), a 21 sekund później Dominik Tabor (4:38:39). Podium mężczyzn zamknęło się w 57 sekundach! Niesamowicie równy poziom!
Mimo iż to Bartek został zwycięzcą Tatra Skymarathon, to każdy z TOP3 może czuć się wygranym. Bartek z pewnością ma satysfakcję, iż jako ultras i wicemistrz Polski Long Trail, który aktualnie jest w treningu do 170 km na UTMB, pokonał Malinę – mistrza Polski Short Trail i Tabora – mistrza Polski Vertical. Dawid, który w wywiadzie przed startem mówił, iż ma świadomość, iż ta trasa jest nie pod niego, ale właśnie po to tu jest, był drugi w swoim pierwszym biegu w Tatrach. Dominik, zaliczył świetny wyścig, mimo iż na te zawody zdecydował się dopiero tydzień przed startem, bowiem wcześniej nie był pewien, czy po urazie, którego doznał na początku roku, będzie w stanie rywalizować na wysokim poziomie w biegu trwającym około 4,5 h. Świetna robota panowie!
Fot. Patryk NiewiadomskiPozostałe dystanse
Tatra Skymarathon to impreza, na której rozegrano 7. dystansów. Zwycięzcą najdłuższego biegu na 120 km został Artur Baran (13:27:42). Na drugiej i trzeciej pozycji finiszowali Słowacy Vladimir Hnojcik (14:06:11) i Vaclav Jarcuska (15:09:35). Wśród kobiet zwyciężyła także Słowaczka Jana Zuffova (20:12:00), a druga była Weronika Sobala (21:41:22). Na Orava 80 triumfował Maciej Masiarek (8:04:42), drugi był Słowak Matej Novak (9:07:49), a trzeci Litwin Paulius Cubera (10:09:51). W rywalizacji kobiet zwyciężyła Anna Rzeźniczek (10:57:09), na drugiej pozycji do mety dobiegła Izabela Świerzyńska (12:25:21), a na trzeciej Beata Kis (12:45:09). Na Tatra Skymarathon odbył się jeszcze jeden bieg na dystansie okołomaratońskim – Orava Marathon, ale nie przebiegał on przez Tatry, ale przez Orawę. W tym biegu zwyciężył Patryk Klag (3:28:10), drugi był Kamil Wojnicki (3:31:21), a trzeci Michał Dudczak (3:35:30). Najszybszą kobietą była Sylwia Byrska (4:16:20), na kolejnych pozycjach finiszowały Ewelina Cielak (4:27:50) i Weronika Czarnecka (4:44:50). Te trzy dystanse stratowały na Słowacji i przebiegały przez Oravę.
Fot. Patryk NiewiadomskiKolejne dwa biegi to Tatra Half i Tatra Trail. Prowadziły one przez błotniste, leśne tereny Magury Witowskiej. Na Tatra Half zwyciężył Słowak Pavol Orolin (1:41:25), drugi był jego rodak Jan Vladar (1:46:59), a trzeci Marek Matuszny (1:50:19). Najlepszą kobietą była lokalna biegaczka, mieszkanka Zakopanego Mirosława Witowska (1:55:42). Na drugiej pozycji zawody ukończyła Andżelika Szyszka (1:57:37), a na trzeciej Katarzyna Ślusarczyk (2:11:03). Tatra Trail wygrał Maciej Lachowski (43:53), mistrz Polski Up&Down, drugi był Węgier Patrik Juhasz (45:14), a trzeci Mateusz Wroński (45:41). Wśród kobiet triumfowała Hania Czebreszuk (51:43), na drugim miejscu do mety dobiegła Julia Szaleniec (55:20), a na trzecim Małgorzata Mamoń (57:18).
Pełne wyniki znajdują się tutaj.
Fot. Konrad CiężkiCała impreza przebiegała w świetnej atmosferze. Na każdym kroku widoczny był góralski folklor. Przykładowo, na dekoracji zwycięzcy otrzymali góralskie kapelusze, a zwyciężczynie chusty. Pogoda była idealna do biegania. Słodko-gorzki wymiar miała jedynie rywalizacja na głównym dystansie. Mężczyźni dostarczyli kibicom mnóstwo emocji i stworzyli świetne show. Niestety kobieca rywalizacja przebiegała pod hasłem skręconej kostki. Miejmy jednak nadzieję, iż urazy są niewielkie, a szybkie decyzje Agnieszki i Patrycji o zejściu z trasy przyczynią się do jak najszybszego powrotu do biegania. Patrząc na to, ile serca i energii wkładają organizatorzy – Marcin Rzeszótko oraz jego rodzice Marzena i Leszek Rzeszótko – w przygotowanie tego festiwalu, zasłużyli na to, żeby ta impreza odbyła się właśnie w taki sposób! Profesjonalny, na wysokim poziomie sportowym i przy pięknej słonecznej pogodzie. Do zobaczenia za rok!
Zdjęcie tytułowe: Kuba Witos

1 tydzień temu









