
Zapowiada się na szybką lekcję pokory? Iwo Baraniewski z szybką odpowiedzią dla aroganckiego zawodnika – Polak podejmuje rękawicę.
Iwo Baraniewski w ostatnich miesiącach wyrósł na jedno z najgłośniejszych nazwisk wśród polskich zawodników MMA walczących za oceanem. Jego nazwisko zaczęło szerzej funkcjonować w świadomości kibiców po bardzo efektownym debiucie w UFC, który miał miejsce na początku grudnia.
Mowa oczywiście o jego słynnej już na cały świat rywalizacji z Ibo Aslanem, która w krótkim czasie zbudowała mu rozpoznawalność i respekt w kategorii półciężkiej organizacji UFC. Starcie z Aslanem od pierwszych sekund miało charakter brutalnej, otwartej wojny. Obaj zawodnicy postawili na agresję i nie kalkulowali, co natychmiast przełożyło się na tempo pojedynku. Baraniewski nie próbował „badać” rywala – ruszył do przodu, szukając mocnych ciosów i narzucając presję. Aslan odpowiadał tym samym, przez co walka bardzo gwałtownie zamieniła się w chaotyczną, ale niezwykle widowiskową wymianę.
Ostatecznie to Polak wyszedł z niej zwycięsko, kończąc pojedynek przed czasem po serii potężnych uderzeń. Całość trwała zaledwie kilkadziesiąt sekund, ale intensywność tego starcia sprawiła, iż mówiło się o nim jeszcze długo po zakończeniu gali. Warto odnotować, iż wielu fanów – również spoza Polski – mówi o niej w kontekście najlepszych 90 sekund w historii organizacji, a wniebowzięty tym starciem był choćby Daniel Cormier. Co jeszcze bardziej istotne, Iwo zainkasował za swój występ dodatkowe 50 tysięcy dolarów w nagrodę za występ wieczoru.
ZOBACZ TAKŻE: Dlaczego UFC w dalszym ciągu nie wraca do Polski?
Wygrana z Aslanem była jednak dla Baraniewskiego czymś więcej niż tylko zwycięskim debiutem. Pokazała, iż Polak nie zamierza być w UFC „szarakiem”, a jego styl walki może idealnie wpisywać się w oczekiwania organizacji, która ceni zawodników efektownych i bezkompromisowych. Po walce sporo mówiło się o jego pewności siebie i gotowości do wchodzenia w otwarte wymiany choćby z bardziej doświadczonym rywalem. Dla wielu ekspertów był to sygnał, iż Baraniewski ma potencjał, by w przyszłości namieszać w swojej kategorii wagowej.
Naturalnie po tym występie wokół Iwo zrobiło się znacznie głośniej. Zawodnik udzielał wywiadów, w których podkreślał, iż debiut spełnił jego marzenia, ale jednocześnie zaznaczał, iż to dopiero początek drogi. Jego social media odwiedza cała rzesza fanów, z których większość postanowiła śledzić poczynania Polaka na dłużej.
Po krótkich wakacjach w Stanach, Iwo skupia się głównie na treningach i rozwoju w warszawskim klubie „Aligatores”. Nie ukrywa, iż chce jak najszybciej wrócić do oktagonu i stoczyć kolejną walkę, najlepiej z rywalem, który będzie również z Europy. Warto odnotować, iż krąży mu po głowie Ion Cutelaba, a co do terminu kolejnego starcia, to myśli o końcówce pierwszego kwartału. Idealnie by się to wpasowywało w galę UFC: London, która odbędzie się w marcu w stolicy Zjednoczonego Królestwa.
Iwo Baraniewski udzieli lekcję pokory?
Ostatnio nasz rodak znalazł się na celowniku pewnego zawodnika z Wysp. Mowa o Tuco Tokkosie, który za pośrednictwem „20KMMA” zaczepił Iwona w obelżywy sposób, jasno dając do zrozumienia, iż chce nim stanąć oko w oko w klatce amerykańskiej organizacji.
Mianowicie oznajmił on, iż Baraniewski jest „cieniasem”, który zrobił bardzo słabe wrażenie pod względem sportowym, goszcząc w klubie, w którym trenuje właśnie Tuco. Co prawda Brytyjczyk podkreślił, iż Polak dysponuje potężną siłą ciosu, jednakże zdecydował się na bardzo obelżywą zaczepkę, która trafiła już do uszu byłego zawodnika Babilonu.
ZOBACZ TAKŻE: Zrobił to gdy nikt się nie spodziewał. Wybraliśmy najlepsze poddanie 2025 roku w polskim MMA
Mianowicie wschodząca gwiazda UFC odniosła się do tego wszystkiego w sposób następujący:
Dawać mi tego chłopaka. Nauczę go manier.
– napisał Iwo Baraniewski na swoim Instagramie.

Kim w ogóle jest Tuco Tokkos? Jest to zawodnik o dużym gabarycie, który jak dotąd stoczył trzy pojedynki w UFC. Najpierw przegrał z byłym zawodnikiem federacji KSW, Oumarem Sy, a następnie z Navajo Stirlingiem. W lipcu zeszłego roku udało mu się powrócić na zwycięskie tory, pokonując Juniora Tafę, który zresztą niebawem będzie walczył na gali UFC 325: Volkanovski vs. Lopes 2.
Niewątpliwie nie byłby on największym zagrożeniem dla Iwona, który prawdopodobnie były faworytem przed tym pojedynkiem, pomimo znacznie mniejszego doświadczenia. Wydaje się jednak, iż Ibo Aslan oraz rywal Baraniewskiego z DWCS – Mohamed Aly – są lepszymi zawodnikami od Tokkosa.

17 godzin temu







![PRIME MMA 15: Gdzie oglądać PPV? [KARTA WALK, TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/-/000JZQQLDIHUUP26-C461.jpg)








