Iordanescu wspomina Mioduskiego. "Najdłuższe rozmowy"

4 godzin temu
Edward Iordanescu rozpoczynał sezon 2025/26 jako szkoleniowiec Legii Warszawa. Rumuna w stołecznym klubie nie ma od listopada, ale wspomnienie po jego nieudanej kadencji z pewnością pozostało przy kibicach "Wojskowych". Teraz 47-latek postanowił o sobie przypomnieć w rodzimych mediach wypowiedzią o... Dariuszu Mioduskim.
Edward Iordanescu trafił do Legii Warszawa w czerwcu ubiegłego roku i początkowo wydawało się, iż to będzie dla "Wojskowych" udany sezon. Były selekcjoner reprezentacji Rumunii zaczął bowiem od zdobycia Superpucharu Polski i awansował do fazy ligowej Ligi Konferencji. Im dalej w las jednak, tym było gorzej.

REKLAMA







Zobacz wideo Pietuszewski w Premier League? Żelazny: Porto nie jest docelowym klubem. Nie wiem, gdzie jest jego sufit



Iordanescu podjął niezrozumiałe decyzje przy wyborze składu na spotkanie z Samsunsporem, przegrał dwa ligowe mecze z rzędu z Górnikiem Zabrze (1:3) i Zagłębiem Lubin (1:3), po drodze wygrał z Szachtarem Donieck 2:1, zremisował z Lechem Poznań 0:0, aż wreszcie odpadł z Pucharu Polski, przegrywając z Pogonią Szczecin po dogrywce (1:2). Tuż po starciu z "Portowcami" Rumun pożegnał się z klubem ze stolicy.
To pożegnanie mogło nastąpić dużo wcześniej, o czym Iordanescu mówił na łamach rodzimego "Fanatika". - To była wyłącznie moja decyzja. Prosiłem o to trzykrotnie i ostatecznie doszliśmy do porozumienia. W ostatnim czasie obowiązywała klauzula poufności, ale choćby bez niej nigdy nie będę źle mówił o Legii - wspominał rumuński trener.
Iordanescu mówi wprost. "To nie było normalne"
Teraz 47-latek po raz kolejny przypomniał o sobie w rodzimych mediach, udzielając rozmowy na łamach "Digi Sport". Iordanescu został zapytany o plotki, które pojawiały się w trakcie jego pracy w Warszawie. Chodziło o powrót do reprezentacji Rumunii.
- Jestem tym zaskoczony, ponieważ to nie pierwszy raz, kiedy to słyszę. Myślę, iż to drugi lub trzeci raz. Paradoksalnie słyszałem to od otoczenia reprezentacyjnego. jeżeli ktoś to zrobił, to uważam, iż to pomyłka, która nie powinna mieć miejsca. Dopóki nie miałem żadnej konkretnej rozmowy ani nie osiągnąłem porozumienia dotyczącego powrotu do kadry narodowej, skupiałem się całkowicie na pracy w Legii Warszawa. Uważam, iż to nie było normalne i nie powinno się wydarzyć - stwierdził.



- Byłem niemalże w stałym kontakcie z ludźmi z otoczenia kadry narodowej. Myślę, iż po tym, co razem osiągnęliśmy, jest to normalne. [...] Ale żeby była konkretna rozmowa o powrocie do drużyny narodowej - nie, to się nie wydarzyło - dodał.
W rozmowie padł także wątek, w który Iordanescu wplótł niespodziewane nawiązanie do Dariusza Mioduskiego. Jak przyznał, "najdłuższe rozmowy prowadził właśnie z właścicielem Legii". Ponadto pochwalił sztab, który otrzymał do współpracy w Warszawie.


- W Legii mieliśmy pięciu asystentów, dwóch trenerów bramkarzy, pięciu analityków, analityka danych, analityka meczowego, specjalny dział skautingu. Nie da się tego wszystkiego samemu ogarnąć. Potrzebujesz zasobów ludzkich i specjalistów - przyznał.
Aktualnie 47-letni Rumun pozostaje bezrobotny. W styczniu jednak rumuński "Fanatik" informował o zainteresowaniu byłym trenerem Legii ze strony saudyjskiego Al-Shabab.



Zobacz też: Cztery gole i niewykorzystany karny! Co za mecz w Ekstraklasie
Idź do oryginalnego materiału