Imponująca seria trwa. Manchester City znów wygrał u siebie z Newcastle

5 godzin temu

Na świecie są trzy pewne rzeczy – śmierć, podatki i wygrana Manchesteru City z Newcastle u siebie. Sroki już 17. raz z rzędu przegrały ligowy mecz na Etihad Stadium. Ten wieczór należał do lewych obrońców. Dublet dla The Citizens ustrzelił Nico O’Reilly, a do ich siatki trafił Lewis Hall.

Ostatnia stacja: Manchester

Podróżą do błękitnej części Manchesteru Newcastle kończyło maraton wyjazdowych meczów. Tylko od 28 stycznia piłkarze Eddiego Howe’a rozegrali osiem meczów, z czego aż siedem na wyjeździe. W tym czasie raz już zawitali na Etihad Stadium – na rewanżowy mecz 1/2 finału Pucharu Ligi. City przystępowało do tego meczu z zaliczką 2:0 i już po pierwszej połowie wiadomo było, iż pierwszy raz od 2021 roku zagra w finale tych rozgrywek. Już w 32. minucie Obywatele prowadzili 3:0. Po przerwie honorowego gola dla Srok strzelił Anthony Elanga.

On location pic.twitter.com/qQmkYTTPAb

— Newcastle United (@NUFC) February 21, 2026

Lewi obrońcy w roli głównej

Wynik pucharowego meczu już w 7. minucie otworzył Omar Marmoush. Teraz Egipcjanin mógł zrobić to jeszcze szybciej, bo w 90. sekundzie, ale kierowane do niego podanie przeciął Malick Thiaw. Nie miał Marmousha gola, ale za to w 14. minucie dopisał do swojego konta asystę. Wybiegł zza pleców Sandro Tonaliego i po przepchnięciu Kierana Trippiera (notabene wychowanka City) zagrał do Nico O’Reilly’a. Ten miał tyle miejsca, iż na luzie poczekał aż będzie miał piłkę przy lewej nodze. Zobaczył, iż Nick Pope odsłonił mu bliższy słupek i tam huknął.

To jest ta młodzieńcza fantazja!

Nico O’Reilly daje prowadzenie Manchesterowi City w meczu z Newcastle

Oglądaj w CANAL+: https://t.co/1wptvdwffH pic.twitter.com/uH06AHdvpU

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 21, 2026

Zrobił nam się mecz imienia lewych obrońców, bo już w 22. minucie wyrównał Lewis Hall, a palce w tej bramce maczał Rayan Ait-Nouri. Matheus Nunes tak wybił, iż trafił w kolegę z zespołu, a po strzale Halla piłka raz jeszcze odbiła się od Algierczyka. O’Reilly ekspresowo, bo już pięć minut później na gola konkurenta do gry w kadrze odpowiedział dubletem. Przesunięty do środka pola nominalny lewy obrońca mógł mieć choćby na koncie hat-tricka. Znów dostał piłkę z prawej strony szesnastki – tym razem od Marmousha – ale uderzył tuż obok bramki.

Niemałe doświadczenie w grze na lewej obronie ma też Dan Burn i on też wpakował piłkę do siatki. Mierzący blisko dwa metry stoper długo się jednak nie pocieszył, bo napakowany jak kabanos sędzia liniowy dopatrzył się spalonego. Sprytnie zachował się Ruben Dias, bo to jego popchnięcie wpłynęło na złamanie linii przez Burna. Portugalczyk odkupił swoje winy, bo cała sekwencja wzięła się od jego faulu na rywalu. Przy linii bocznej zatrzymał pędzącego Anthony’ego Gordona, a z rzutu wolnego idealnie na głowę Burna dośrodkował Sandro Tonali.

𝗕𝗥𝗘𝗔𝗞𝗜𝗡𝗚: DAN BURN SCORED 2-2 BUT IT’S OFFSIDE! pic.twitter.com/fUQTJZyj9j

— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) February 21, 2026

W City po staremu – słabo po przerwie

Za faul na bohaterze niedawnego meczu z Karabachem Dias obejrzał zresztą żółtą kartkę, przez co na drugą połowę już nie wybiegł. Pierwszy raz od 2,5 miesiąca w kadrze na ligowy mecz znalazł się John Stones, ale Pep Guardiola nie postawił na rekonwalescenta, a na Abdukodira Khusanova. Kartki zresztą po przerwie zaczęły się sypać. Najbardziej zapłacić za złapanie kartki mógł Bernardo Silva, po faulu którego Lewis Hall trafił z rzutu wolnego w boczną siatkę. Swoją drogą zabawnie wyglądało staranowanie przez drobnego Silvę takiego byka jak Burn.

City rozgrywało już dziewiąty ligowy mecz w 2026 roku i tylko w jednym – z Liverpoolem – trafiało do siatki po przerwie. Przeciętna postawa gospodarzy w drugiej połowie nie była więc niczym zaskakującym. Wciąż jednak to oni byli bliscy postawienia kropki nad „i” niż Newcastle wyrównania. W 64. minucie Rayan Cherki, który chwilę wcześniej zmienił Marmousha, dostrzegł wbiegającego w pole karne Antoine’a Semenyo, ale Pope takie strzały łapie z zamkniętymi oczami. Za to tylko Ait Nouri wie, jakim cudem ta akcja nie została zamieniona na gola:

– AIT NOURI HAS BOTTLED A HUGE CHANCE! pic.twitter.com/QMxqi56wsD

— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) February 21, 2026

Świetna seria nad Newcastle podtrzymana

Na dobrą sprawę Pope dopiero w doliczonym czasie pierwszy raz po przerwie musiał się wysilić. Najpierw był górą w sytuacji jeden na jeden z Erlingiem Haalandem – choć Norwegowi zadanie nieco utrudniał Burn – a po chwili poradził sobie z dobitką Phila Fodena. Ta zmarnowana okazja na dobicie rywala mogła się zemścić, ale Gianluigi Donnarumma niczym na Anfield w ostatnich sekundach popisał się bohaterską interwencją. Newcastle próbowało jeszcze wyrównać po rzucie rożnym, ale gospodarze z zamieszania w ich polu karnym wyszli cało.

Siedemnasty raz z rzędu Manchester City wygrał u siebie z Newcastle w lidze. To druga najdłuższa seria w historii angielskiej ekstraklasy. Lepszą passę miał tylko Everton, który w latach 1961-2018 22 razy z rzędu pokonał u siebie Fulham na najwyższym szczeblu. Podopieczni Pepa Guardioli coraz bardziej depczą po piętach Arsenalowi. Do lidera tracą już tylko dwa punkty i mają jeden rozegrany mniej. Kanonierzy spróbują utrzymać dystans w niedzielne popołudnie. O 17:30 czasu polskiego zmierzą się na wyjeździe z Tottenhamem. Przy okazji derbów północnego Londynu na ławce Spurs zadebiutuje Igor Tudor.

@PepTeam pic.twitter.com/PdKuQ5NpM0

— Manchester City (@ManCity) February 21, 2026

CZYTAJ WIĘCEJ O ANGIELSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

  • James Milner rekordzistą Premier League! Przebił wynik kolegi
  • Nowe doniesienia w sprawie gwiazdy Liverpoolu. Wraca do zdrowia
  • Kosztował 85 milionów euro. Piłkarz Man United odejdzie za darmo

fot. screen Twitter

Idź do oryginalnego materiału