Legenda MMA Jorge Masvidal nie ma wątpliwości – jeżeli Ilia Topuria podtrzyma swoją passę, może zapisać się w historii sportu na poziomie porównywalnym z… Michaelem Jordanem.
Nie jest tajemnicą, iż Ilia Topuria znajduje się w tej chwili na absolutnym szczycie swojej kariery. Choć przyszłość mistrza wagi lekkiej UFC stoi pod znakiem zapytania ze względu na sprawy osobiste, jedno pozostaje bezdyskusyjne – gdy tylko pojawia się w oktagonie, dostarcza wyniki najwyższej próby. Efekty jego pracy mówią same za siebie.
Oczywiście chętnych do walki z Topurią nie brakuje. Lista potencjalnych rywali jest długa, ale sam mistrz nie zamierza się spieszyć. Hiszpan z gruzińskimi korzeniami zapowiada, iż wróci do klatki dopiero wtedy, gdy będzie w stu procentach gotowy. Patrząc na jego rozwój, trudno nie zauważyć, iż mówimy o zawodniku, który porusza się po niesamowicie pozytywnej trajektorii. Pytanie brzmi: co dalej?
Aby wejść na jeszcze wyższy poziom sportowej nieśmiertelności, Topuria może potrzebować czegoś absolutnie wyjątkowego. Coraz częściej mówi się o scenariuszu, który jeszcze niedawno wydawał się czystą fantazją – pogoni za trzecim mistrzowskim pasem UFC, tym razem w kolejnej kategorii wagowej.
Masvidal: Jak to zrobi, będzie Michaelem Jordanem MMA
Na temat potencjału Topurii wypowiedział się ostatnio Jorge Masvidal. Były pretendent do pasa UFC nie szczędził mocnych słów, jasno nakreślając, gdzie – jego zdaniem – może znaleźć się Ilia, jeżeli dokona rzeczy niemożliwej.
– Nikt nigdy nie zdobył trzech pasów. Patrząc na obecną sytuację, wejście do kategorii 170 funtów i pokonanie Makhacheva to dla Ilii ogromne wyzwanie – powiedział Masvidal w podcaście „Death Row MMA”. – Jeśli on to zrobi, nie da się już dyskutować, iż nie jest Michaelem Jordanem MMA. Że nie stoi ponad wszystkimi: Jon Jonesem, GSP… Trzeba będzie postawić go w zupełnie osobnej kategorii wielkości i nikt nie będzie mógł temu zaprzeczyć.
Masvidal podkreśla, iż w takim momencie kibicom i zawodnikom pozostanie tylko jedno – uznać wielkość mistrza.
– Siedzisz i mówisz: „Tak, on to zrobił. To jest szalone”. Walczysz z Volkanovskim w jego prime’ie i go kończysz. Walczysz z Maxem Hollowayem w jego prime’ie i go kończysz. Potem idziesz wyżej i kończysz Charlesa Oliveirę. I nagle myślisz: kim jest ten mityczny gość? – dodaje Amerykanin.
Zdaniem Masvidala prawdziwym testem byłoby jednak starcie z dominatorem kategorii półśredniej, uznawanym przez wielu za najlepszego zawodnika bez podziału na wagi.
– Teraz mówimy o sytuacji, w której miałby wejść do 170 funtów i pokonać numer jeden rankingu pound for pound w całym sporcie. Gościa, który od czterech czy pięciu lat trzyma wszystkich w ryzach, miażdżąc kolejne nazwiska. Najwięksi? On ich po prostu wciąga w czarną dziurę i poddaje.
Masvidal zaznacza, iż ewentualny sukces Topurii w takim starciu zmieniłby optykę całego świata MMA.
– jeżeli Ilia to zrobi, trzeba postawić go w swoim własnym miejscu. Każda głowa w tym sporcie się odwróci, każdy zawodnik. Nieważne, czy ktoś go lubi, czy nie – wszyscy powiedzą: „Tak, Ilia to prawda”. Paradoks polega na tym, iż idealnym stylem, by pokonać Ilię, jest właśnie styl Makhacheva. To gość, który potrafi utrzymać walkę na macie. Bo jeżeli staniesz z Ilią w stójce, twój czas jest policzony.
Słowa Masvidala tylko podsycają dyskusję wokół przyszłości mistrza UFC. Czy Topuria faktycznie pójdzie drogą, jakiej w MMA jeszcze nie było? Jedno jest pewne – jeżeli zdecyduje się na ten krok i odniesie sukces, historia tego sportu będzie musiała zostać napisana na nowo.

1 miesiąc temu














