Igor Polak, młody kierowca z Rzeszowa, przetrwał ekstremalne warunki podczas prestiżowych mistrzostw Italian F4 Championship na torze Vallelunga, awansując do wielkiego finału.
Piekło na Vallelundze i awans do wielkiego finału. Igor Polak przetrwał ekstremalny weekend we włoskiej Formule 4
Rzeszowianin Igor Polak ma za sobą jeden z najtrudniejszych i najbardziej wymagających weekendów wyścigowych w dotychczasowej karierze. Podczas kolejnej rundy prestiżowych mistrzostw Italian F4 Championship na torze Vallelunga pod Rzymem, niespełna 17-letni kierowca zespołu Maffi Racing musiał zmierzyć się nie tylko z elitarną stawką z całego świata, ale też z morderczym upałem i totalnym chaosem na torze. Plan minimum został jednak zrealizowany – Polak zdołał przebić się do wyścigu finałowego, notując potężny progres w jeździe w tłoku.
Włoska Formuła 4 to bezpośredni przedsionek Formuły 1 i najbardziej konkurencyjna juniorska seria wyścigowa na świecie. Weekend na wąskim i bardzo technicznym obiekcie Vallelunga upłynął pod znakiem ekstremalnych temperatur, które bezlitośnie weryfikowały sprzęt oraz przygotowanie fizyczne kierowców.
Życiówka w kwalifikacjach obnaża poziom F4
Pierwszą ostrą weryfikacją na włoskim torze były sesje kwalifikacyjne. Igor wykręcił w nich czas 1’35.294, co było jego absolutnym rekordem na tej nitce toru. Mimo przejechania świetnego okrążenia, w tak gęstej stawce wystarczyło to do zajęcia 20. miejsca w drugiej grupie kwalifikacyjnej. W połączonych wynikach wszystkich serii sklasyfikowało to polskiego kierowcę na 39. pozycji. To pokazuje brutalną specyfikę włoskiej Formuły 4, gdzie choćby z “życiówką” i dobrym tempem w szybkich sektorach, minimalne straty na technicznych partiach kosztują bardzo wiele pozycji.
Wyścigowy chaos i awans do Finału
Pierwsze starcie (Wyścig 1) Igor zakończył na 23. pozycji, zbierając cenne kilometry, jednak prawdziwym testem okazał się poranny, niedzielny wyścig. Na torze zapanował totalny chaos – liczne kolizje i agresywna jazda rywali sprawiły, iż przetrwanie wymagało ogromnego opanowania. Polak zachował zimną głowę i startując z 24. pola, przebił się na rewelacyjne 17. miejsce. Ten wynik zagwarantował mu upragnioną przepustkę do elitarnego, niedzielnego Finału, w którym znalazło się miejsce tylko dla 36 najlepszych zawodników weekendu.
Finał na “lodzie” i walka o przetrwanie
Finałowy wyścig, poprzedzony pięcioma godzinami oczekiwania w ponad trzydziestostopniowym skwarze, był morderczym wyzwaniem dla sprzętu. Igor ruszał z 35. pozycji (dosłownie zza zakrętu), mając przed sobą wyłącznie gęstą ścianę rywali i dymu. – Po kilku okrążeniach opony całkowicie przestały pracować. Walczyliśmy z drastyczną podsterownością i nadsterownością. Bolid na zakrętach zachowywał się dosłownie jak na lodzie – relacjonował na gorąco młody kierowca. Mimo potężnych problemów z przyczepnością, rzeszowianin zdołał wyprzedzić kolejnych rywali, zyskując 8 pozycji i przecinając linię mety na 27. miejscu. Zespołowy kolega Igora, David Walther, ukończył zmagania na świetnym 6. miejscu, co udowadnia potężny potencjał szwajcarskiej ekipy Maffi Racing.
Maffi Racing pod wrażeniem progresu Polaka
Władze szwajcarskiego zespołu nie kryją zadowolenia z postawy młodego debiutanta z Podkarpacia. Inżynierowie Maffi Racing podkreślili, iż Igor wykazał się podczas wyścigów niezwykłą konsekwencją. Zespół jest pod ogromnym wrażeniem tego, jak gwałtownie zaadaptował się do ekstremalnych warunków i jak duży progres zanotował w bezpośredniej walce koło w koło, świetnie odnajdując się w niebezpiecznym i gęstym wyścigowym tłoku.
Nowi sponsorzy i kolejne wyścigowe wyzwania
“Z biznesowego i sportowego punktu widzenia, ten weekend dostarczył nam potężnej dawki twardych danych. Vallelunga obnażyła bezwzględność włoskiej F4, ale właśnie po to tu przyjechaliśmy. Igor pokazał ogromną dojrzałość w kryzysowych momentach, nie wdawał się w niepotrzebne incydenty i dowiózł auto w jednym kawałku, realizując najważniejszy cel: awans do finału” – mówi Jakub Foryś, Manager Igora Polaka.
“Jesteśmy w samym środku potężnego, logistycznego maratonu. Na kilka dni wracamy teraz do Rzeszowa, by już 28.05 zameldować się w Salzburgu na kolejną rundę F4 CEZ. Wszystko idzie w bardzo dobrym kierunku. Czy to ostatni występ Igora na F4 Italian Championship? Mamy zaproszenie organizatorów, zespół też chce nas na całą serię. Jedyne co nam zostaje, to odpowiednio znaleźć i zdywersyfikować fundusze. O planach związanych z włoską serią na pewno będziemy informować” – dodaje.
Zaledwie tydzień po zmaganiach w Austrii karuzela wyścigowa przeniesie się na Słowację, gdzie na obiekcie Slovakia Ring rozegrana zostanie trzecia runda cyklu Mistrzostw Europy Środkowej.
Na podstawie informacji prasowej

1 godzina temu














