Iga Świątek odtworzyła schemat, jaki dobrze już znamy z ostatnich kilkunastu miesięcy w jej wykonaniu – wygrała pierwszego seta, a potem nastąpił u niej spadek formy. Dziś skorzystała na tym Maria Sakkari, która zdaje się powoli wracać do dawnej formy. Niemniej: Greczynka nie zagrała wielkiego spotkania, była po prostu solidna. Na Igę w jej obecnej dyspozycji – wystarczyło.
Iga Świątek gorsza od Marii Sakkari
Iga Świątek przegrała kiedyś z Marią Sakkari trzy pierwsze mecze, ale potem wygrała cztery kolejne. Wszystkie do zera. Dziś, po pierwszym secie, też się na to zanosiło. A jednak Polka – jak to ma ostatnio w zwyczaju – po jednej świetnej partii spuściła z tonu. I naprawdę trzeba by się zastanowić nad tym, z czego to wynika.
Bo Iga grająca na „flow”, we właściwym rytmie jest przez cały czas zawodniczką TOP 3 na świecie. Ale gdy ten stan skupienia ją opuszcza – wiele przeciwniczek jest zdolnych jej zagrozić. Dlaczego?
Z prostego powodu – Polka traci na regularności. Wyrzuca forehandy, backhand jest mniej dokładny i agresywny. Kończy się to tak, iż rywalki mogą łatwiej odgrywać piłki na drugą stronę. A ta łatwość idzie w parze z tym, iż sama Świątek musi częściej je uderzać… co owocuje błędami, no bo – właśnie – regularność spada. Do tego dochodzi serwis, który wciąż przynosi mało punktów i rzadko zyskuje nim natychmiastową przewagę (choć akurat dziś obroniła asem jedną z piłek). Zdaje się, iż gorzej wygląda też poruszanie się Polki. Jest mniej zwrotna, nie tak szybka jak kiedyś.
To wszystko może mieć swoje źródło w głowie – nie można tego wykluczyć. Bo momentami zdaje się, iż Iga odpuszcza piłki, które mogłaby jeszcze złapać. Choć akurat walki dziś nie można jej odmówić – próbowała do końca, wyszła przecież choćby ze stanu 2:5 w III secie… ale tylko po to, by przegrać dwa następne gemy. Fatalnie zakończyła też ostatnią piłkę – o ile wcześniej znakomicie grała woleje, o tyle przy niej wpakowała jeden z prostszych w siatkę (warto tu dodać, iż drugiego seta też przegrała przy swoim serwisie).
ALL GRIT, NO QUIT @mariasakkari defeats the three-time Doha champ!#QatarTotalEnergiesOpen pic.twitter.com/RBgxVimNyX
— wta (@WTA) February 12, 2026
W efekcie przegrała mecz i na ćwierćfinale zakończyła swoją przygodę z turniejem w Dosze. I to kolejny sygnał, iż do najlepszej formy Idze brakuje naprawdę dużo. Pytanie brzmi: czy w tym sezonie – tak jak w poprzednim – nadejdzie moment, gdy ją osiągnie? I ile zdoła ugrać w 2026 roku?
Odpowiedzi poznamy w kolejnych miesiącach. Na razie na koncie Igi nie ma nic.
Iga Świątek – Maria Sakkari 6:2, 4:6, 5:7
Fot. Newspix
Czytaj więcej o tenisie na Weszło:
- Dwie minuty. W tyle sprzedały się bilety na uhonorowanie Federera
- Tenisowy darwinizm i Iga Świątek. jeżeli nie ewoluujesz – giniesz [KOMENTARZ]
- 25 momentów polskiego sportu na ćwierćwiecze: Lewy, Świątek i igrzyska

7 godzin temu











