Hotele w miastach-gospodarzach MŚ 2026 biją na alarm. Turystyczna fala, która nie nadeszła

1 tydzień temu

Mundial miał przynieść hotelarzom złote żniwa. Zamiast tego – cisza. Zaledwie kilka tygodni przed inauguracyjnym gwizdkiem mistrzostw świata w Ameryce Północnej, branża noclegowa w większości miast-gospodarzy walczy z problemem, którego nikt się nie spodziewał: wolne pokoje i rezerwacje daleko poniżej prognoz.

Dane opublikowane przez American Hotel & Lodging Association (AHLA) nie pozostawiają złudzeń. Aż cztery na pięć ankietowanych hoteli w jedenastu amerykańskich miastach organizujących mecze MŚ 2026 przyznaje, iż zapełnienie obiektów odbiega od wcześniejszych zakładań. Zarówno Forbes, jak i NPR niezależnie donoszą o tym samym problemie – gigantycznej przepaści między oczekiwaniami a rzeczywistością.

Pierwotnie sektor turystyczny liczył na miliony kibiców z całego świata. Samo Seattle miało przyjąć 750 tysięcy fanów, którzy zostawiliby w lokalnej gospodarce blisko miliard dolarów. Hotele odpowiednio podniosły ceny. Dziś okazuje się, iż ta matematyka się nie spinała.

Wizy, ceny i odwołane bloki pokoi

AHLA wskazuje trzy najważniejsze przyczyny słabszego niż oczekiwano popytu: ograniczenia wizowe, rosnące koszty podróży oraz odwołane przez FIFA rezerwacje blokowe. Ten ostatni czynnik okazał się szczególnie bolesny – hotele utrzymywały duże pule pokoi zarezerwowanych dla oficjalnych uczestników turnieju. Kiedy FIFA zwolniła znaczną część tych miejsc, rynek musiał błyskawicznie przeliczyć realny popyt. Mniej więcej połowa badanych obiektów doświadczyła właśnie tego – masowego powrotu pokoi do wolnej sprzedaży i konieczności weryfikacji prognoz.

Rosanna Maietta, prezeska AHLA, nie ukrywa rozczarowania: „Hotele w miastach-gospodarzach przez lata szykowały się na mundial, a dane wskazują na bardziej skomplikowany obraz, niż się spodziewano.”

Wyraźnie brakuje turystów zagranicznych. Między 65 a 70 procentami hotelarzy objętych badaniem wskazuje utrudnienia wizowe i napięcia geopolityczne jako główną barierę dla przyjazdów z innych krajów. To dotkliwy cios dla turnieju, który z natury opiera się na przemieszczaniu kibiców ponad granicami – zwłaszcza z Europy i Ameryki Łacińskiej.

Kansas City bez efektu mundialowego, Miami kwitnie

Skala problemu jest bardzo różna w zależności od lokalizacji. Kansas City wypada najgorzej – od 85 do 90 procent tamtejszych hoteli raportuje rezerwacje poniżej zakładanego poziomu, a część obiektów osiąga wyniki gorsze niż w typowym czerwcu bez żadnych wielkich imprez. Podobnie kiepski jest odbiór w Bostonie, Filadelfii, San Francisco i Seattle, gdzie wielu hotelarzy określa mundial mianem „niebytu” – jak gdyby turniej w ogóle nie istniał.

Zupełnie inaczej sprawa wygląda w Miami i Atlancie. Tam rezerwacje przekraczają prognozy. Lepsze połączenia lotnicze, obóz bazowy wybranych reprezentacji i naturalna siła przyciągania tych miast jako destynacji turystycznych robią swoje. Te dwa rynki stanowią jednak zaledwie jedną czwartą ankietowanych obiektów.

Nowy Jork i Los Angeles tkwią gdzieś pośrodku – rezerwacje są słabsze niż liczono, ale w granicach typowego letniego popytu. Dallas i Houston przy tej samej tendencji utrzymują przyzwoite bazowe obłożenie, jednak ponad 70 procent hoteli w obu miastach nie osiąga mundialowych prognoz.

Ogólny obraz turystyczny: wiele pytań, mało odpowiedzi

Analitycy z Data Appeal, Mabrian i PredictHQ zwracają uwagę, iż popyt na podróże związane z mundialem rośnie, ale nierównomiernie. Widać go wyraźnie w Mexico City i Vancouverze, podczas gdy część miast w USA pozostaje poza tym trendem. Kluczową rolę odgrywa dostępność połączeń lotniczych – bez bezpośrednich lotów choćby największe zainteresowanie nie przekłada się na faktyczne przyjazdy.

Ekonomiści z Oxford Economics studzą entuzjazm co do długoterminowych korzyści. Ich zdaniem zyski ze sportu wielkiej skali są zwykle krótkotrwałe, a część napływających kibiców po prostu zastępuje turystów, którzy przy innej okazji i tak by przyjechali.

AHLA apeluje do władz o działania. Maietta wzywa, by nie podnosić opłat wizowych ani kosztów transportu do stadionów, a lokalne samorządy przestrzegać przed wprowadzaniem nowych podatków w ostatniej chwili, które uderzyłyby zarówno w gości, jak i w branżę.

Mundial 2026 trwa od 11 czerwca do 19 lipca. Sześć tygodni przed startem pytanie pozostaje otwarte: czy fala kibiców zdąży nadejść, zanim skończy się czas?

Idź do oryginalnego materiału