Ekipą, która miała najwięcej do nadrobienia podczas wydłużonej przerwy był Aston Martin, który przede wszystkim, wspólnie z Hondą, pracował nad silnikiem.
Aston Martin w pierwszych rundach sezonu 2026 nie był w stanie kończyć wyścigów F1, a kierowcy dawali radę przejeżdżać po 25-40 okrążeń po czym w obawie o swoje zdrowie musieli zjeżdżać do boksów. Chodziło przede wszystkim o wibracje, generowane przez silnik.
Honda deklarowała, iż silnik nie ma z nimi aż tak dużego problemu gdy jest poza autem i dopiero w połączeniu z konstrukcją Adriana Neweya sytuacja robi się bardzo zła.
Jak się okazuje, Aston Martin zostawił swoje auto Hondzie w Japonii po rywalizacji na Suzuce by dostawca silników mógł na miejscu popracować nad rozwiązaniem swoich problemów.
“Mieliśmy kilka tygodni ze względu na odwołanie wyścigów na Bliskim Wschodzie. Wspólnie z Hondą wykorzystaliśmy go na dalsze poprawki naszego pakietu. Jedno z aut zostawiliśmy w Sakurze po wyścigu w Japonii by kontynuować prace nad problemami, które mamy” – mówi Mike Krack, dyrektor wyścigowy zespołu.
“Do Miami przybywamy z kolejnym pakietem zmian, które mają poprawić naszą niezawodność i cały pakiet.
Na poprawę mocno liczy też Honda.
“Wykonaliśmy pewne testy statyczne by zmierzyć wibracje silnika umieszczonego w samochodzie. Po tym podjęliśmy działania i ponownie je mierzyliśmy. Dodatkowo zebraliśmy wiele danych z samochodu ponieważ w fabryce mamy mnóstwo sensorów” – mówi manager generalny Hondy Shintaro Orihara.
“Zebraliśmy wiedzę wszystkich inżynierów Honda Racing Center i znaleźliśmy pewien progres o ile chodzi o wibrację i zapobiegani im. Dotyczy to również baterii. Mamy więc nadzieję, iż zobaczymy postęp o ile chodzi o wibracje odczuwane przez kierowców. Zobaczymy, jak to zadziała” – dodaje.
Na podstawie: racingnews365.com

4 godzin temu
















