Rosja 24 lutego 2022 roku rozpętała wojnę w Ukrainie. Międzynarodowa społeczność sportowa zareagowała niemal jednomyślnie, eliminując rodaków Władimira Putina, a także jego sojusznika Aleksandra Łukaszenki z międzynarodowej rywalizacji. Sportowcy, którzy nie popierali działań wojennych startowali pod neutralną flagą, bez możliwości używania symboli narodowych oraz wysłuchania swojego hymnu w przypadku zwycięstw. Sankcje w większości przypadków i obowiązują do dziś.
REKLAMA
Zobacz wideo Marcin Gortat odpowiada na zaczepki Mameda Chalidowa! "On jest mistrzem"
"Sankcje wobec rosyjskich sportowców stopniowo słabną, ale w większości przez cały czas obowiązują. Dziś światowa społeczność sportowa zdaje sobie sprawę, iż bez naszych sportowców zawody międzynarodowe wiele stracą" - twierdzi portal sport.box.ru.
Kibice Crveny wspierają Rosjan
"W kwietniu 2022 roku panika moralna wokół wszystkiego, co rosyjskie, osiągnęła apogeum. Nic dziwnego, iż w krajach europejskich każda impreza masowa była wykorzystywana do wyrażania swoich poglądów na ten temat. Kraje bałtyckie, tradycyjnie niechętne Rosji, starały się szczególnie" - czytamy dalej.
Podaje tu przykład fanów Żalgirisu Kowno, którzy niemal na każdym spotkaniu swoich koszykarzy "pozdrawiają" Putina i jego rodaków wulgarnymi przyśpiewkami. Tak było m.in. podczas piątkowego starcia z Crveną zvezdą Belgrad. Jej kibice nie ukrywają sympatii do Rosji. Na trybunach pojawiły się też flagi Ukrainy oraz NATO.
"Czerwona gwiazda" z Belgradu od wielu lat sympatyzuje z Rosjanami, to nie tylko kwestia ostatnich trzech lat i wydarzeń pozasportowych. Na jednym z meczów Euroligi - z tureckim Anadolu - kibice z kartoników utworzyli wokół wszystkich sektorów rosyjską flagę. Nie zabrakło również pieśni z tamtego kraju.
Tyle radości, jeden przykład
Warto dodać, iż w tekście brakuje innych przykładów. Rosjanie nie mogą liczyć na takie wsparcie w innych częściach Europy.

1 godzina temu














