Holger Rune to w tej chwili 18. tenisista rankingu ATP. Od października zeszłego roku nie bierze jednak udziału w turniejach z powodu kontuzji ścięgna Achillesa. Uraz spowodował, iż 22-latek znalazł się w tej chwili w Dosze, gdzie przechodzi rehabilitację w klinice dla sportowców Aspetar. Niestety w nocy z niedzieli na poniedziałek jego pobyt tam zamienił się w koszmar.
REKLAMA
Zobacz wideo [PŁATNA WSPÓŁPRACA] Snowboard kontra narty! Amator rzucił wyzwanie polskiej mistrzyni
Słynny tenisistka był w Dosze, gdy zaczął się atak Iranu. "Był przerażony"
W odpowiedzi na atak ze strony Izraela i USA na kilka państw z Bliskiego Wschodu uderzyły siły irańskie. Pociski i drony wysłano także w stronę Dohy, czego świadkami byli Holger Rune i jego matka Aneke, która opowiedziała, czego wówczas doświadczyli. - To była dzika noc. kilka spaliśmy. To wszystko wydaje się coraz bardziej brutalne. W nocy widzieliśmy kule ognia na niebie i powtarzały się huki. Spędziliśmy dużo czasu w recepcji. W końcu poszliśmy do naszych pokoi i zasnęliśmy - relacjonował duńskiej gazecie "Extra Bladet".
Kobieta, która jest także menedżerką tenisisty, przyznała również, iż nie wybierają się z powrotem do Aspetar. Klinika położona jest bowiem niedaleko amerykańskich baz, więc jest szczególnie narażona na ostrzał. Wyjawiła też, jak całą sytuację przeżywa jej syn. - Holger był bardzo przerażony ostatniej nocy. W końcu napływa do niego mnóstwo brutalnych wiadomościami ze zdjęciami ataków, które dzieją się wszędzie wokół nas. Musimy spróbować zrobić zakupy już dziś i się zaopatrzyć - dodała.
Rune i jego matka utknęli. "Jest rozczarowująco źle"
Oboje chcieliby wrócić do Europy, ale na razie jest to niemożliwe. Działania zbrojne sparaliżowały ruch lotniczy w całym regionie. - Nasze samoloty są dziś oczywiście odwołane i nie mamy pojęcia, kiedy będziemy mogli się wydostać. Wiemy, iż są ogromne korki na drodze do Omanu, gdzie jest jedyne lotnisko, z którego w tej chwili coś odlatuje z Bliskiego Wschodu. Ale ponieważ dziś rano realizowane są ataki, a rakiety spadają z nieba, nie chcemy być uwięzieni po 12-15 godzin w korku i ryzykować - wyznała.
W innym wywiadzie dla duńskiego B.T. Aneke Rune mocno uderzyła też w duńskie władze. Wszystko przez brak działań ze strony tamtejszej dyplomacji, żeby ściągnąć swoich obywateli przebywających na Bliskim Wschodzie. - Chcemy wyjechać. Ale wciąż nie mamy żadnych wieści z Danii. Jest rozczarowująco źle. Albo jesteśmy całkowicie sparaliżowani w naszym kraju, albo oni po prostu mają gdzieś swoich obywateli - wypaliła wprost.

2 godzin temu












