Grzegorz Walasek wprost po meczu w Gorzowie. „Klapa totalna”

speedwaynews.pl 4 godzin temu

Derby nie dla Falubazu

To była 107. edycja Lubuskich Derbów. Nie będzie jednak ich miło wspominać zielonogórska drużyna, która w piątkowy wieczór zanotowała już piątą (na sześć spotkań) w tym sezonie ligową porażkę. Falubaz, którego celem miała być rywalizacja o awans do fazy play-off, na ten moment zajmuje przedostatnią pozycję i pogłębia się problemach. Przełamaniem miała być potyczka z rywalem zza miedzy – Gezet Stalą Gorzów, jednak i tu gospodarze mimo braku atutu własnego toru dosyć pewnie przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Nie tak finał tych zawodów wyobrażał sobie Grzegorz Walasek.

– Słabo. Jest dwóch zawodników, którzy walczą. Mitchell McDiarmid też szarpie, Michał Curzytek również walczył i nie można mu tego powiedzieć, iż nie robił na torze rzeczy niemożliwych, tylko naszym problemem jest to, iż my jedziemy maks 38 punktów i ciężko jest łatać to wszystko, bo nie zawsze się to udaje. Brakuje punktów Dominika Kubery oraz Leona Madsena, bo to byli zawodnicy na pozycjach liderów. „Domin” silniki zmienił i widać było jak to wyglądało – klapa totalna. Ja go rozumiem, bo chłopak przepraszał i praktycznie miał łzy w oczach, widać, iż chce wygrywać, ale to mu totalnie nie wychodzi. Rywale obnażyli nas po raz kolejny – mówił po meczu załamany szkoleniowiec.

Fatalna postawa „lidera”

Od początku sezonu zawodzi Leon Madsen. 37-latek jak dotąd „na poziomie” pojechał jedynie w starciu przeciw Krono-Plast Włókniarzowi Częstochowa. Duńczyk nie tylko zawodzi oczekiwania kibiców czy działaczy klubu, ale coraz głośniej zaczyna mówić się również o napiętej atmosferze wewnątrz. Grzegorz Walasek nie ukrywa, iż powoli zaczyna tracić cierpliwość to Duńczyka i nie wyklucza zmian w kolejnych spotkaniach.

– Nie wiem, jak długo to może trwać, ale spróbuje z prezesem porozmawiać, mamy czas, o ile się nic nie zmieni w sprawie Leona, to po prostu zrobię zmianę za niego. Tylko to też nic mi nie da, bo nie ma takich sparingów, żeby sprawdzić Williama Cairnsa czy Slatera Lightcapa w warunkach bojowych – przyznał trener Falubazu.

Brak komunikacji?

Do skandalicznej sytuacji z perspektywy Stelmet Falubazu Zielona Góra doszło w trakcie pierwszego z biegów nominowanych piątkowych derbów. Na trzecim okrążeniu Leon Madsen podjechał zbyt blisko pod swojego partnera z pary – Mitchella McDiarmida, przez co spowodował upadek 18-latka. Tym niemniej było to zastanawiające, gdyż Australijczyk był dużo szybszy i gonił prowadzącego Mathiasa Pollestada. Co więcej, w momencie zdarzenia Duńczyk i młodzieżowiec z Antypodów jechali na drugiej i trzeciej pozycji, więc były duże szanse na to, by ten wyścig zakończył się remisowo. Ostatecznie Madsen został wykluczony, a w powtórce podopieczni Piotra Palucha zwyciężyli 4:2, co wywołało złość o trenera „Myszki Miki”.

– Ja jestem spokojnym człowiekiem, ale sytuacja, gdzie jadą na 3:3, wiem, iż jest już po meczu, można myśleć jeszcze o dobrym wyniku u siebie pod kątem rewanżu. Co nim kierowało? No nie wiem. Nabranie prędkości bym zrozumiał, ale to też trzeba wiedzieć, kogo ma się po prawej stronie i jak daleko mogę się wysunąć, a Leon niestety zrobił to nie trochę, a za daleko – tłumaczył Grzegorz Walasek.

Grzegorz Walasek (Stelmet Falubaz Zielona Góra)
Idź do oryginalnego materiału