Grosjean z kaskiem, który uratował mu życie

6 godzin temu



Romain Grosjean, po ponad pięciu latach od swojego strasznego wypadku w Bahrajnie, wziął w ręce kask, który uratował mu życie.

Wypadek Romaina na torze Sakhir pamiętamy chyba wszyscy. Po kontakcie i stracie panowania nad autem, bolid Francuza wpadł w bariery z prędkością 192 km/h, został przerwany na dwie części, a paliwo z baku natychmiast stanęło w płomieniach. Kokpit bolidu Haasa był zakleszczony między barierami i Grosjeam miał duże problemy by się z niego wydostać. Sprawy nie ułatwiały płomienie i dym.

Grosjean spędził w płomieniach 26 sekund, próbując wydostać się z auta, zakleszczonego między barierami. Francuz doznał mocnych poparzeń rąk, ale poza tym nie miał innych obrażeń. Wszystko dzięki rygorystycznym przepisom dotyczącym bezpieczeństwa w Formule 1. Przed sezonem 2020 zmieniono je tak, iż kombinezon musiał wytrzymywać 30 sekund żywego ognia. Nie uczyniono tego z rękamicami, stąd poparzenia dłoni kierowcy.

To, co zostało z bolidu Haasa można oglądać teraz na F1 Exhibition w Londynie. Grosjean teraz ponownie wziął w ręce kask, który miał na sobie podczas tego strasznego wypadku.

“5 lat po 29 listopada 2020, ponownie złączyłem się z moim kaskiem. Nie wiedziałem, czy będę na to gotów, ale moje dzieci naprawdę chciały zrozumieć, w jaki sposób byłem tak dobrze chroniony przed ogniem i tym, co stało się w tamtą noc” – pisze Grosjean.

“Zawsze będę wdzięczny Bellowi oraz Alpinestars za tak dobrą ochronę mnie w tamtym momencie. Życie toczy się dalej i zapominamy o niektórych rzeczach, ale ta chwila przypomina mi, iż z każdego dnia naszego życia powinniśmy wyciągać jak najwięcej” – dodaje kierowca.

Wyświetl ten post na Instagramie



Idź do oryginalnego materiału