Kamil Grosicki karierę w kadrze rozpoczął w 2008 roku. Zanim ogłosił odejście po raz pierwszy, miał na koncie 94 występy. Zdołał w nich strzelić 17 bramek i dorzucić mnóstwo asyst. Przez lata dumnie nosił miano jednego z najlepszych i najpopularniejszych zawodników w naszym kraju. Jego rajdy przez boiska przysporzyły mu mnóstwo fanów i ksywkę "TurboGrosik".
Pierwsze pożegnanie Grosickiego z kadrą
Pierwsza decyzja o rezygnacji z gry w reprezentacji zapadła latem 2024 roku. Kamil Grosicki przekazał nowinę trenerowi oraz kolegom tuż przed treningiem.
– Dziękuję kibicom za kilkanaście lat wsparcia z trybun. Kolegom, z kapitanem Robertem Lewandowskim na czele. Dziękuję selekcjonerom, z Adamem Nawałką na czele, przy nim poczułem się jak prawdziwy reprezentant. Również trenerowi Probierzowi, Jerzemu Brzęczkowi, Czesławowi Michniewiczowi, mógłbym wymienić jeszcze pięciu, sześciu. Dziękuję też mojej żonie, córce i rodzicom za wsparcie – mówił w czerwcu dwa lata temu.
Na ten gest zareagowała na Instagramie jego małżonka Dominika Grosicka. We wzruszających słowach powspominała te wspólne lata, które dla całej rodziny też były ważne.
"16 lat ogromnej dumy, wzruszeń, radości, pięknych chwil i wspomnień. Wiem, ile znaczyła gra w Reprezentacji Polski dla mojego męża, bo dla nas również jego gra znaczyła tak wiele. To piękne wspomnienia, zawiązane przyjaźnie, które realizowane są do dziś (najlepsza piłkarska rodzina), cudowne podróże i przygody, które ciężko zliczyć. Zawsze z sentymentem będę wspominać te piękne czasy i ludzi, którzy przez te wszystkie lata stanęli na mojej drodze. Kamil, jesteśmy dumni. Kamil Grosicki" – wyznała.
Ostatni mecz TurboGrosika. "Nie tak to miało wyglądać"
Kibice przecierali oczy ze zdumienia, widząc, iż TurboGrosik dostał powołanie na starcia barażowe o mistrzostwa świata 2026. We wtorkowym (31 marca) meczu ze Szwecją weteran zameldował się na murawie w doliczonym czasie gry, zmieniając Matty'ego Casha. Nie przyniosło to niestety sukcesu. Biało-czerwoni ulegli rywalom 2:3, a Polska ostatecznie odpadła i nie pojedzie na tegoroczny mundial.
Dzień po tym piłkarz opublikował wymowny wpis. "Nie tak to miało wyglądać… Zostawiliśmy serce na boisku i pokazaliśmy jako drużyna naprawdę dobrą piłkę. Niestety tym razem to nie wystarczyło. To boli, bo byliśmy bardzo blisko, aby znów reprezentować Polskę na Mundialu. Dziękujemy Wam za tak wspaniałe wsparcie w Szwecji. Byliście niesamowici" – skomentował Grosicki.
Koniec kariery Grosickiego w kadrze. Fani nie dowierzają
W czwartek 2 kwietnia zawodnika naszła chwila refleksji. Wieczorem ponownie ogłosił pożegnanie z kadrą (był tak poruszony, iż na Facebooku dodał dwa razy te same posty jeden pod drugim).
"101 występów w reprezentacji Polski. Duma, wzruszenie i ogromna wdzięczność. Spełniłem marzenie, które nosiłem w sobie od dziecka. Cieszę się, iż mogłem jeszcze wrócić i w jakimś stopniu pomóc drużynie w ważnych chwilach. Dziękuję za wszystko kibicom, kolegom z drużyny, trenerom i każdemu, kto był częścią tej drogi. To był dla mnie zaszczyt" – przekazał 37-latek.
Część fanów patrzy jednak na tę deklarację z dystansem. Kibice po prostu nie wierzą, iż to definitywny koniec. "Będzie wracał jak Najman", "Trener się nie zmieni, więc wrócisz dopiero do kadry w 2027 roku. Do 3 razy sztuka?", "To kiedy powrót?" – dopytują internauci i dziękują mu za jego występy w reprezentacji.

2 godzin temu













