Gromy spadły na Fissette'a. "Ludzie widzą, co się dzieje u Świątek"

1 dzień temu
- Słyszałem Fissette'a i to, co on mówił, to były banialuki w stylu "gramy dalej" - powiedział w rozmowie z Interią Dawid Olejniczak. Były tenisista ostro skrytykował styl pracy Belga z Igą Świątek, ale jednocześnie podkreślił, iż problemy polskiej tenisistki mogą sięgać głębiej i dotyczyć reszty sztabu. - Ludzie nie są ślepi, widzą, co dzieje się u Świątek - dodał Olejniczak.
Świątek przeżywa największy kryzys od lat. Trzecie sety, które niegdyś były jej specjalnością, w tym roku zamieniły się w największą bolączkę. 24-latka na korcie jest niepewna, a czarę goryczy jej słabych występów przelała porażka w drugiej rundzie Miami Open z Magdą Linette (6:1, 5:7, 3:6). Po tym meczu Polka postanowiła zakończyć współpracę z Wimem Fissette'm.


REKLAMA


Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej


- Słyszałem podpowiedzi Fissette'a i to, co on mówił, to były banialuki w stylu "gramy dalej". To ja i pan moglibyśmy powiedzieć - powiedział Dawid Olejniczak. Podkreślił również, iż choćby przy okazji wygrania przez Świątek Wimbledonu nie widział u niej piętna odciśniętego przez nowego trenera.
- Nie widziałem pieczęci Fissette w grze Świątek ani wtedy, ani przy żadnej innej okazji. Iga gra wciąż ten sam tenis, co przed jego przyjściem.[...] Jak Świątek pracowała z Wiktorowskim, to było widać, iż on czegoś ją nauczył. Tu mamy stracone półtora roku - dodał 43-latek.


"Ludzie nie są ślepi, widzą co się dzieje u Świątek"
Zdaniem Olejniczaka, to właśnie wspomniany Tomasz Wiktorowski byłby dobrym kandydatem, by ponownie prowadzić Świątek. Ekspert dodał jednak, iż nie wie, czy pożegnanie Fissette'a jest rozwiązaniem wszystkich problemów, gdyż reszta sztabu, czyli psycholog Daria Abramowicz, trener przygotowania fizycznego, Maciej Ryszczuk oraz sparingpartner Tomasz Moczek, pozostała bez zmian.


- Przydałby się jednak ktoś, kto jej powie: skocz z dziesiątego piętra, a ona to zrobi. To nie może być trener, który będzie miał kilka do powiedzenia w sztabie, a taka była ostatnio rola Fissette - stwierdził Olejniczak.


- Zawodniczka potrzebuje jednego głosu. I to musi być głos trenera, bo on jest w tym wszystkim najważniejszy. W sztabie może być fizjoterapeuta, trener przygotowania, czy psycholog, ale przede wszystkim liczyć powinno się to, co mówi trener. On jest jak dyktator - dodał ekspert.
Istotnie, chociażby w przegranym spotkaniu z Eliną Switoliną (2:6, 6:4, 4:6) bardziej od wyniku uderzała komunikacja Świątek ze sztabem. Z boksu Polki, głównie za sprawą Darii Abramowicz, płynęło wówczas mnóstwo uwag. W pewnym momencie Świątek głośno zaklęła, zaczęła bić ręcznikiem o kort, a do swoich współpracowników rzuciła ironiczne zdanie: "Sorry, grałam na odwal się!".
- Ludzie nie są ślepi, widzą, co dzieje się u Świątek. Trener z topu postawi warunki, które zapobiegną takim obrazkom, jak te, które oglądaliśmy ostatnio. Fissette nie postawił tej granicy i znalazł się w cieniu. On czasem siedział na meczu i był tak pasywny, iż ja nie widziałem, żeby on tym w ogóle żył - powiedział Interii Olejniczak.
Idź do oryginalnego materiału