Za nami pierwsze mecze półfinałowe i tak naprawdę znamy już finalistów. Tylko ogromny kataklizm mógł sprawić, iż o złoto nie powalczą Betard Sparta Wrocław i PRES Grupa Deweloperska Toruń. Ci pierwsi rywalizowali z Fogo Unią Leszno, która nie miała nic do powiedzenia w tym meczu pomimo jazdy na domowym torze. Wrocławianie pokonali „Byki” 55:35.
Wiele o występie gospodarzy mówi to, iż ich najskuteczniejszy zawodnik zdobył tylko 8 punktów w sześciu startach, a byli to Ben Cook oraz Piotr Pawlicki. Wychowanek Fogo Unii Leszno tak jak cała drużyna kompletnie odstawał od rywali, co najlepiej widać oczywiście po wyniku.
Trud włożony na darmo
Zespół Rafała Okoniewskiego odbył kilka sesji treningowych przed półfinałem PGE Ekstraligi. Nie brakowało podczas jazd Piotra Pawlickiego, który próbował wrócić do formy z początku sezonu 2026. Powrotu jednak nie było, a w niedzielę zobaczyliśmy 31-latka takiego jak w drugiej połowie rundy zasadniczej.
– Wykonaliśmy mnóstwo pracy przygotowując się do tego meczu, ale nie dało to żadnych efektów. Wrocławianie nas pokonali, byli lepsi. Dużo wysiłku musieliśmy włożyć, żeby tu się znaleźć. Oczywiście apetyt rósł w miarę jedzenia i chcieliśmy powalczyć o finał. Dwumecz się jeszcze nie zakończył, ale bądźmy realistami – mówił Piotr Pawlicki po meczu.
Konflikt z kibicami
Po meczu doszło do sprzeczki między kibicami Fogo Unii Leszno, a Piotrem Pawlickim, po której żużlowiec udał się do parku maszyn. Wszystko zarejestrowały choćby kamery Canal+ i wymianę zdań pomiędzy obiema stronami można było zobaczyć oraz usłyszeć podczas transmisji spotkania. W sprawie tego zamieszania komunikat już opublikował klub, ale nie brakowało również reakcji u lidera „Byków”.
– Bardzo dziękuję wszystkim kibicom za wsparcie, ale tutaj sektor za nami traktuje nas jak małpy w zoo, jak wygrywamy to jest fajnie. To jest bardzo nieprzyjemne, bo naprawdę serce zostawiamy na torze i wykonaliśmy dużo pracy. Uważam, iż nie zasługujemy na takie traktowanie, bo doszliśmy naprawdę do fajnego miejsca w tym sezonie i to trzeba docenić, ale niektórzy tego nie potrafią – powiedział Pawlicki.
Leszczynianie już w najbliższą niedzielę odjadą rewanż z Betard Spartą Wrocław. Gdy gospodarze dopełnią formalności, to drużynę z Wielkopolski będzie czekać rywalizacja o brązowy medal. Pierwszy mecz tego starcia odbędzie się na Stadionie im. Alfreda Smoczyka.















