Głośne nazwiska w Unii Leszno? Rafał Dobrucki mówi o transferach

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Karuzela transferowa w polskim żużlu kręci się w najlepsze, choć do oficjalnego otwarcia okienka transferowego pozostało jeszcze kilka miesięcy. Kulisy giełdy i przedwczesne negocjacje budzą gigantyczne emocje wśród kibiców, ale nie wszystkim podoba się szum, jaki towarzyszy tym zakulisowym ruchom. Wychowanek leszczyńskich Byków i obecny dyrektor zarządzający Unii, Rafał Dobrucki w rozmowie z Radiem Elka, dosadnie ocenia obecne realia rynkowe i głośny temat prekontraktów, które od kilku sezonów mocno polaryzują środowisko czarnego sportu.

Nie jest żadną tajemnicą, iż rozmowy dotyczące przyszłości zawodników i ewentualnych zmian kolorów klubowych prowadzone są w kuluarach praktycznie przez wszystkie zespoły, gdy sezon wciąż trwa w najlepsze. W tej rzeczywistości Fogo Unia Leszno również musi mocno trzymać rękę na pulsie i bacznie monitorować rynek transferowy, by nie obudzić się z ręką w nocniku. W przestrzeni medialnej regularnie wybuchają bomby transferowe, a kibice z Wielkopolski żyją kolejnymi spekulacjami. Wśród potencjalnych nowych twarzy, które miałyby przywdziać plastron z „Bykiem”, najgłośniej przewijają się nazwiska Przemysława Pawlickiego, Ryana Douglasa czy Dominika Kubery. Warto jednak pamiętać, iż ten ostatni wciąż ma istotną umowę w Zielonej Górze, a leszczyński klub konsekwentnie nabiera wody w usta – żadna z tych rewelacji nie doczekała się dotąd oficjalnego potwierdzenia ze stadionu im. Alfreda Smoczyka.

Przedwczesne budowanie składów na kolejny rok i rzucanie milionami z wirtualnych kontraktów w trakcie trwania najważniejszych rozstrzygnięć na torze ma tylu samo zwolenników, co zagorzałych przeciwników. Do tej drugiej grupy zdecydowanie zalicza się Rafał Dobrucki. Doświadczony szkoleniowiec nie ukrywa, iż podpisywanie wiążących dokumentów na tak wczesnym etapie rywalizacji mija się z celem i negatywnie wpływa na sportowe widowisko, gdy żużlowcy muszą skupić się na walce o ligowe punkty dla swoich obecnych pracodawców.

Kluby od wielu lat dużo wcześniej rozmawiają z zawodnikami, ale ja osobiście nie jestem zwolennikiem takiego szumu medialnego w postaci na przykład prekontraktów – przyznaje otwarcie Rafał Dobrucki.

Szkoleniowiec kadry narodowej z dużym dystansem podchodzi również do medialnej giełdy nazwisk, która codziennie zalewa kibiców nowymi, często wyssanymi z palca sensacjami.

Z niektórych tych doniesień czasem możemy się śmiać. Podkreślam, iż od samego początku nie byłem zwolennikiem prekontraktów i całego tego medialnego szumu, bo sezon dopiero się rozkręca, a zawodnicy zdobywają punkty dla swoich dotychczasowych klubów – zaznacza stanowczo wychowanek leszczyńskiego klubu.

Rafał Dobrucki
Idź do oryginalnego materiału