Grudziądzanie niespodziewanie – przynajmniej dla części obserwatorów – pokonali Betard Spartę Wrocław 48:42. Wszyscy przy Hallera 4 powinni być zadowoleni, ale był przynajmniej jeden wyjątek. To Max Fricke, który zawodzi od początku sezonu 2026 PGE Ekstraligi. Australijczyk nie jest liderem i Robert Kościecha przesunął go pod nr 12. Kapitan „Gołębi” odpowiedział zaledwie 6 punktami. Dwa wyścigi zakończył bez punktów, a druga część niedzielnego spotkania była po prostu do zapomnienia. Zapytaliśmy trenera GKM-u o problem z tym zawodnikiem.
– Po zawodach nigdy nie oceniam źle zawodników. Mogę ich pochwalić, a na resztę przyjdzie później pora – wyraźnie zaznaczył w rozmowie ze speedwaynews.pl.
Fricke kluczem do walki o medal?
Światełkiem w tunelu dla Fricke’a była postawa na Wyspach Brytyjskich. W poniedziałek wywalczył 12 punktów w meczu King’s Lynn Stars z Sheffield Tigers. Fani GKM-u liczą, iż podobne wyniki Australijczyk będzie notował w najlepszej lidze świata. Swoje robią Michael Jepsen Jensen i Wadim Tarasienko, w meczu ze Spartą na domowym torze odbudował się Maksym Drabik, a Kevin Małkiewicz oraz Bastian Pedersen powinni być gwarantami skuteczności na pozycjach juniorskich.
Przy takim zestawieniu to właśnie Max Fricke i może być decydujący w kontekście walki o czołową czwórkę, a później być może o medale. Robert Kościecha nie ukrywał dumy po pokonaniu Betard Sparty Wrocław, ale jeżeli Grudziądzanie myślą np. o podbiciu Motoareny, to potrzebują „Kangura” w najlepszym wydaniu. Na szczęście dla wszystkich sympatyków Australijczyka, wciąż jesteśmy na początku sezonu i czasu jest sporo.
Kolejny test już w majówkę. Wcześniej Fricke uda się do Landshut, gdzie czeka go 1. runda SGP 2026. Spotkanie ligowe PRES Grupa Deweloperska Toruń – Bayersystem GKM Grudziądz zaplanowano na 3 maja, a początek o godzinie 17:00.















