"Robert, zależy nam na tym, abyś w ostatnich dwóch kolejkach... już nie strzelał" - miał usłyszeć Robert Lewandowski od jednego z działaczy Barcelony. O niemoralnej prośbie przedstawiciela klubu do polskiego piłkarza, który wówczas został najlepszym strzelcem La Liga, dowiedzieliśmy się z książki "Lewandowski. Prawdziwy" Sebastiana Staszewskiego. Do sprawy po raz pierwszy odniósł się sam zawodnik, a my sprawdziliśmy, czy rzeczywiście w końcówce sezonu 2022/23 można stwierdzić, iż unikał trafień.
REKLAMA
Zobacz wideo "Nie lubię, jak mnie ktoś całuje w d... Lewandowski nie został w tym konsekwentny"
"Robert, nie strzelaj. Posłuchałeś?"
Niemoralna propozycja dla Lewandowskiego miała pojawić się w maju roku 2023, kiedy kwestie mistrzostwa ligi i tytułu króla strzelców były już przesądzona na korzyść Barcelony i polskiego napastnika. "Lewy" strzelił w tamtym sezonie 23 gole, ale gdyby w ostatnich dwóch ligowych kolejkach strzelił jeszcze dwa, to Katalończycy musieliby zapłacić Bayernowi Monachium premię w wysokości 2,5 miliona euro. Taki zapis widniał w umowie transferowej między obecnym i byłym klubem Polaka. I to właśnie tego dotyczyło specjalne trochę krępujące spotkanie, na którym był też Joan Laporta, prezes Barcelony.
Do tematu, który do tej pory rozgrzewał światowe media, odniósł się właśnie sam piłkarz. Podczas rozmowy z Bogdanem Rymanowskim na jego kanale na platformie YouTube, dał do zrozumienia, iż dziwna sytuacja rzeczywiście miała miejsce.
- Są takie rzeczy, o których nie chcę mówić. Za duży szacunek mam do Barcelony czy ludzi, którzy tam pracują. Wiedziałem, w jakiej sytuacji znajduje się klub. (...) Wiadomo, iż w tamtym okresie Barca szukała każdego euro, a to nie była mała kwota. To mi nic nie zmieniało, ja z tym nie mam problemu – delikatnie opisywał sytuację piłkarz.
- Ale posłuchałeś? - dopytywał Rymanowski.
- Trochę to w głowie zostaje. (...) Taki mały procent, który w głowie został, już spowodował, iż jak raz się zastanowiłem, czy powinienem strzelać bramkę, czy nie, to w piłce na najwyższym poziomie wystarczy. To jest coś takiego, iż czasami te pięć procent, trzy procent mniej, decyduje o tym, czy ty wygrasz, czy strzelisz bramkę - odpowiedział Lewandowski.
Fakty są takie, iż w tych dwóch ostatnich meczach sezonu, których dotyczyła prośba, "Lewy" goli nie strzelił. Choć trafiał do bramki rywali w pięciu z sześciu poprzednich meczów ligowych i wydawało się, iż jest w formie, nagle się zatrzymał. Przystał na dziwą prośbę działaczy? Specjalnie unikał tego, co dla napastnika jest największą indywidualną nagrodą? A może zblokowała go już sama prośba? Mało istotne dla Barcelony mecze z Mallorcą i Celtą Vigo stają się w tym kontekście ciekawsze. Choć warto na sprawę spojrzeć szerzej.
Liczby i przebieg meczu pokazują to wyraźnie
Ten pierwszy dla Lewandowskiego sezon w Barcelonie miał dla niego trzy fazy. Pierwszą znakomitą - tuż po rozpoczęciu sezonu jego średnia goli na mecz, dochodziła do dwóch. W sierpniu i wrześniu strzelał adekwatnie w każdym spotkaniu, często dwukrotnie - w pierwszych 12 meczach ligowego sezonu zdobył 13 bramek. Przy współczynniku goli oczekiwanych na poziomie 10, to był bardzo dobry wynik.
Potem, wokół rozgrywanych późną jesienią mistrzostw świata w Katarze, Lewandowski trochę przygasł. Wczesną wiosną też nie prezentował się tak jak na początku sezonu. Warto jednak zauważyć, iż najpierw pauzował za kartki, potem przez chwilę narzekał na uraz uda, a w kwietniu odczuwał też ból pleców.
Jednak końcówka sezonu znów była dla niego znakomita. Od końca kwietnia do końca maja Lewandowski znów strzelał w każdym spotkaniu. Zatrzymał się na dwie kolejki przed końcem sezonu.
GOLE NA MECZ LEWANDOWSKIEGO w okresie 2022/23KS
Czy w tych dwóch meczach - proszony o bramkową wstrzemięźliwość - specjalnie odstawiał nogę tam, gdzie trzeba ją było włożyć. W dobrych sytuacjach więcej podawał do kolegów? Unikał strzałów tam, gdzie można było strzelić? Czy wreszcie nie trafiał z dobrych pozycji? Przeglądając te spotkania wydaje się, iż nic takiego nie miało miejsca.
Wprost przeciwnie, można odnieść wrażanie, iż Lewy chciał bramkowy dorobek powiększyć. Było to widać, szczególnie w przedostatnim meczu sezonu z Mallorcą. W tym spotkaniu Polak oddał sześć strzałów na bramkę rywali długo grających w osłabieniu. To - w porównaniu z całym sezonem - jeden z wyższych wyników. Podobnie wzorowo ten mecz wyglądał, jeżeli chodzi o jego pracę i akcje w polu karnym, w tym dryblingi i udane dryblingi. W tych elementach jego średnia była choćby ciut lepsza niż wyniki z całego sezonu.
Owszem, można zauważyć, iż Lewandowski zanotował cztery najważniejsze podania - jedno zamieniło się w asystę drugiego stopnia, kolejne w asystę. To były jednak sytuacje, w których strzały czy próby samodzielnego wykończenia akcji, albo były gorszym pomysłem, albo były wręcz niemożliwe. Współczynnik oczekiwanych asyst w tym spotkaniu też był w sezonowej normie - wynosił 1 i pokrywał się zresztą z oczekiwanymi asystami w tym meczu. Jednym słowem: wszystko przebiegało, jak powinno.
ASYSTA LEWANDOWSKIEGO W MECZU Z MALLORCĄKS
W dodatku po godzinie gry Lewandowski podszedł do rzutu wolnego. Nie po to, by wrzucać piłkę do kolegów. Trafił w spojenie słupka z poprzeczką. Przy centymetrach brakujących do gola trudno mówić, by nie chciał go strzelić. Współczynnik jego oczekiwanych goli w tym spotkaniu wynosił 0,55. W tej sytuacji zero bramek w tym spotkaniu wynikało raczej z pecha (poprzeczka), innego minimalnie niecelnego strzału i zablokowanej próby uderzenia, a nie z unikania wpisania się na listę strzelców. Barcelona ten mecz wygrała 3:0, Polakowi wyszło jedno z lepszych spotkań w sezonie.
Patrząc na jego typową pozycję na boisku i zestawiając ją z tym, jak to wyglądało w całym sezonie, też uznać można raczej, iż Lewandowski na Majorce zagrał ofensywny mecz i nie unikał penetrowania pola karnego rywali.
Operowanie na boisku - LewandowskiKS. za Sofascore
Słupki zamiast goli
W drugim spotkaniu z Celtą, w którym Lewandowskiemu "strzelać nie kazano", Barcelonie już tak łatwo nie poszło, przegrała 1:2. Ofensywnych sytuacji w tym spotkaniu "Duma Katalonii" miała mało, Polak doszedł do dwóch strzeleckich prób. Po jednym z jego uderzeń piłka otarła się o słupek - powtórzył się zatem scenariusz z poprzedniego meczu i raczej nie był to "crossbar challenge". Współczynnik jego goli oczekiwanych w tym drugim meczu wynosił mniej niż 0,1, w polu karnym rywali było go mało. Znów Lewandowski był jednak jednym z wyróżniających się na boisku w swej drużynie, bo był to kiepski mecz całej Barcelony. Mało brakowało, by "Lewy" zaliczył asystę.
Spoglądając więc na liczby, statystyki, sytuacje i przebieg spotkań trudno dojść do wniosku, iż Lewandowski po gabinetowym spotkaniu zmienił swoją grę, czy odpuszczał strzelanie bramek. Tym bardziej iż w obu meczach był bliski strzelenia gola. Być może słowa działaczy o niestrzelaniu gdzieś dźwięczały mu z tyłu głowy, może wpłynęły w tych kilku procentach na minimalne pomyłki. Może też jednak Lewandowski uznał, iż będzie robił swoje i ewentualnie wróci do sprawy, gdy będzie miał 24 trafienia?
Ostatecznie Barcelona nie musiała płacić Bayernowi 2,5 mln euro bramkowego bonusu. A Polak nie musiał już potem ograniczać swych strzeleckich fantazji - w następnym sezonie La Liga strzelił 19 goli, a w kolejnym choćby 27.

2 godzin temu














